Jest Bóg, czy go nie ma?

"Na arce o ósmej" - reż. Zbigniew Sikora - Teatr Muzyczny w Gdyni

Nowy spektakl dla dzieci Teatru Muzycznego na przykładzie biblijnej opowieści porusza kwestie fundamentalne - pyta o wiarę w Boga i jego obecność w naszym życiu. Nasuwa się pytanie, czy kilkuletni widz będzie na taką tematykę przedstawienia przygotowany?

"Na Arce o ósmej" to kolejna już produkcja dla dzieci reżyserowana przez aktora Teatru Muzycznego, Zbigniewa Sikorę. Tym razem jednak nie Koziołek Matołek, ani rezolutna Foczka Akrobatka, a pingwiny stają się bohaterami przedstawienia skierowanego zdecydowanie do młodszych dzieci, w wieku od 4 do 10 lat. Spektakl bowiem ma zbyt prościutką fabułę, by zainteresować nią uczniów starszych klas szkoły podstawowej.

Pingwiny przypadkowo spotykają Gołębia, który mówi im o zbliżającym się potopie i wręcza dwa bilety na Arkę Noego. Zwierzątka są w rozterce, bo mają przyjaciela, który już na Arkę by się nie załapał i jakoś tak nie wypada im porzucić go i uratować się jego kosztem...

Jednak przyjaźń i koleżeńska lojalność stanowią tło do znacznie poważniejszych problemów roztrząsanych przez bohaterów. Przyjaciele zastanawiają się, dlaczego Bóg zesłał potop na ziemię. Ujawniają własne wątpliwości i wyobrażenia na temat Boga, dyskutują o tym, czy on w ogóle istnieje, a jeśli tak, to pod jaką postacią.

Pytanie tylko, czy na dyskusję o istnieniu Boga nie jest za wcześnie. Jeden z Pingwinów mówi, że nie wierzy w Boga, sam Gołąb Noego, doglądający zwierząt na Arce, w pewnym momencie wyznaje, że wątpił w Stwórcę. Słusznie realizatorzy starają się przedstawić temat możliwie szeroko, ukazując szereg rozmaitych postaw i stanowisk. Trudno jednak będzie dzieciom zrozumieć spektakl, jeśli zabraknie rozmowy na temat tego, co działo się na scenie.

Pingwiny - Marta Smuk, Katarzyna Więcek i Artur Guza oraz Gołąb (Tomasz Gregor) przypominają przerośnięte pluszaki i od razu budzą sympatię widzów w każdym wieku. Aktorzy najlepiej wypadają podczas piosenek Ulricha Huba, ciekawie przełożonych przez Lilę Mrowińską-Lissewską. Jednak pomimo dobrej, plastycznej gry całej czwórki, w spektaklu znajduje się kilka dłuższych, monotonnych fragmentów. Na uwagę zasługuje muzyka Artura Guzy - ciepła, pogodna, "zrośnięta" z działaniami na scenie.

To kolejne udane przedstawienie Teatru Muzycznego dla dzieci, choć bez wątpienia bardzo wymagające wobec małych widzów. Pewne braki w scenariuszu (dość swobodna interpretacja motywu biblijnego potopu - ze sceny pada zdanie, że sam Bóg przyznał, że popełnił błąd) wynagradzają nieoczekiwane zwroty akcji i błyskotliwy humor.

Realizatorzy "Na Arce o ósmej" odważnie podejmują tak trudny temat, jak wiara w Boga, wierząc zapewne, że teatr powinien być nie tylko miejscem rozrywki, ale też okazją do rozmowy. Nawet dla najmłodszych jego gości. Pozostaje trzymać kciuki za to, aby i tym razem mieli rację.

Łukasz Rudziński
www.trojmiasto.pl
19 marca 2011

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia