Joanna po legnicku

"Matka Joanna od Aniołów" - reż. Piotr Tomaszuk - Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy

Idąc w niedzielę na premierę "Matki Joanny od aniołów" w reżyserii Piotra Tomaszuka (na co dzień szef Teatru Wierszalin), miałem w głowie tylko jedno - zapomnieć o filmowej adaptacji Jerzego Kawalerowicza.

Myślałem, że się udało. Niestety. Diabli wzięli ten plan. To, co zaraz napiszę, pasuje jak dresiarz do utworów Mirona Białoszewskiego. Legnicka matka Joanna przypomina nieco naszą piłkarską reprezentację kraju. Oprawa wspaniała, gwiazdy na scenie, ale na końcu i tak pozostaje gorycz porażki. A miało być tak pięknie.

Warta odnotowania jest za to znakomita scenografia Ewy Kochańskiej. Połączona z dynamiczną grą świateł i zapachem kadzideł krążącym pomiędzy teatralnymi fotelami, raz po raz przenosi nas, to przed ołtarz, a to do karczmy. Pięknie.

Katarzyna Dworak wcieliła się w tytułową postać i choć utalentowana aktorka stawała niemal na głowie, to z roli wycisnąć więcej nie mogła, przynajmniej w tej adaptacji. Wypadła dobrze.

To co rodzi się pomiędzy księdzem Surynem a nią, w swoim opowiadaniu Jarosław Iwaszkiewicz uchwycił w sposób wręcz mistrzowski. W spektaklu ucieka gdzieś między palcami, nawet nie wiadomo, kiedy. Dominują demony, które targają główną postacią. Naprzeciw nim staje ojciec Suryn (Rafał Cieluch), którego spora część widzów zapamięta jedynie z nieco przydługich egzorcyzmów. Mało doświadczony jeszcze "nie kanonik" ulega uczuciom, których wcześniej nie znał. Wydaje się, że matka Joanna go opętała, ale namiętności brak, są tylko egzorcyzmy. Całość tego uczucia dopełnia piekielna wręcz zbrodnia, której ksiądz dopuszcza się w ostatniej scenie. Czy tym zachowaniem chciał ostatecznie zdjąć z przeoryszy jej demony? Musimy sobie odpowiedzieć sami.

Gdzieś w tle fantastyczne role stworzyli Paweł Wolak - rubaszny szlachcic (Wincenty Wołodkowicz) wespół z Zuzą Motorniuk, której przypadła rola frywolnej siostry Małgorzaty.

Kilka dni przed premierą reżyser tłumaczył, że od filmu Kawalerowicza postrzeganie demonów zupełnie się zmieniło. To prawda. Dziś największym może być nasza wolna wola, której nadużywamy, jak mocnych trunków na imieninach u cioci. Z drugiej jednak strony to może być nasz klucz do szczęścia, nawet gdyby było zakazane.

Czy zatem warto wybrać się do teatru na matkę Joannę? Warto, choćby dlatego, żeby osobiście zmierzyć się z demonami.

Mateusz Różański
POLSKA Gazeta Wrocławska
21 marca 2013

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia