Kamilla uwiedzie każdego, kto przyjdzie ją zobaczyć

"Żołnierz królowej Madagaskaru. Re-remix" - reż. Cezary Tomaszewski - Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu

Nowe przedstawienie kaliskiego teatru może stać się wielkim hitem. Widzowie Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego długo czekali na takie przedstawienie - świeże, nowatorskie i piekielnie zabawne. I właśnie taka jest najnowsza propozycja kaliskiej sceny - "Żołnierz królowej Madagaskaru".

Twórcy pod wodzą reżysera Cezarego Tomaszewskiego postanowili przypomnieć starą farsę z drugiej połowy XIX wieku. To kolejna już autorska adaptacja tego tekstu. Dzieło Stanisława Dobrzańskiego wziął na warsztat m.in. Julian Tuwim, uzupełniając treść farsy o piosenki. Twórcy tej kaliskiej do tytułu spektaklu dopisali hasło "Re-remix", dając widzom jasny przekaz: to nasza wersja. To oczywiście mogło budzić różne reakcje, bo nie zawsze przeróbki są udane. Tym razem - i na szczęście - jednak wszelkie obawy nie były uzasadnione.

Akcję spektaklu osadzono w kaliskiej rzeczywistości. To sprawdzony patent i dobry pomysł, bo widzowie lubią takie lokalne odniesienia, czego dowodzi kilka innych inscenizacji kaliskiego Teatru. W "Żołnierzu królowej Madagaskaru" jeden z bohaterów, nazwiskiem Mazurkiewicz (w tej roli Dawid Lipiński) przyjeżdża właśnie do Kalisza, by starać się o rękę niejakiej Sabinki (Natasza Aleksandrowitch). Sabinka jednak jest zainteresowana innym mężczyzną, synem swoich opiekunów - Władziem Mąckim (w tej roli Marcin Trzęsowski). Władzio odporny jest na uroki Sabiny, bo sam

podkochuje się w Kamilli, wielkiej diwie kabaretowej (rewelacyjna Bożena Remelska). Tak się to zaczyna, ale fabuła nie jest tu najważniejsza. Towarzyski galimatias twórcy kaliskiego przedstawienia nieco zapętlili, dokładając do treści fragmenty z rozmaitych źródeł - od poezji, po komiksy Marka Raczkowskiego (czy ktoś jeszcze poza niżej podpisaną wyłapał to źródło monologu Lecha Wierzbowskiego o herbacie?). Jest tego tyle, że nie sposób wspomnieć o wszystkich odniesieniach. To nie znaczy jednak, że spektakl jest hermetyczny; bynajmniej, całość jest bardzo przystępna, zabawna, miejscami groteskowa. Cezary Tomaszewski i Justyna Wąsik - autorka dramaturgii, z talentem i humorem połączyli teksty pozornie odległe, tworząc przedstawienie, które rozbroi nawet tych najbardziej odpornych na rozmaite gagi i żarty. Jedyne do czego można by się przyczepić, to długość przedstawienia. Mogłoby być nieco krótsze, nie tracąc nic ze swojej mocy.

Rozśpiewani aktorzy z brylującą na scenie Bożeną Remelska zostali przeszkoleni przez pianistkę Milenę Antoniewicz. Ta jest także obecna cały czas na scenie, akompaniując aktorom na pianinie. Pod imponującym żyrandolem z bananów kaliski zespół daje dwugodzinny popis sztuki aktorskiej. Dało się także zauważyć, że sami aktorzy świetnie bawią się na scenie. Są przy tym w doskonałej formie - Kama Kowalewska i Izabela Wierzbicka jako duet "perfekcyjnych pań domu", Lech Wierzbowski jako tylko pozornie najspokojniejszy człowiek na świecie, Natasza Aleksandrowitch ponownie udowadnia, że dobre aktorstwo wymaga także czysto fizycznego poświęcenia. Z pozostałymi aktorami i twórcami tworzą relaksujące i jednocześnie ambitne przedstawienie, które naprawdę warto zobaczyć.

Mirosława Zybura
Ziemia Kaliska
19 grudnia 2015

Książka tygodnia

Pokusa przebaczenia
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Donna Leon

Trailer tygodnia