Kartka na cukier

Początkiem roku 2009 otrzymałem propozycję, która przyznam - zaskoczyła mnie.

Otóż była to propozycja z Instytutu Pamięci Narodowej, abym w ramach Roku Kultury Niezależnej zrealizował warsztat teatralny zakończony pokazem jego efektu w postaci widowiska. Patronem i opiekunem projektu z ramienia IPN był Adama Kalita, z którym znam się od czasu, kiedy w 1981 roku był on szefem Niezależnego Zrzeszenia Studentów na polonistyce UJ, a ja członkiem tej organizacji.

Podstawowym założeniem był to, aby w warsztatach brali ludzie urodzeni w latach osiemdziesiątych, dla których tzw. komuna była czymś odległym, natomiast aby warsztaty prowadził niżej podpisany, który w latach siedemdziesiątych był w wieku uczestników warsztatów. Zaprosiłem również do współpracy aktorów mojego pokolenia (Beata Kolak) i o pokolenie młodszych (Anna Lenczewska i Robert Żurek) - zależało mi na spojrzeniu różnych generacji.

Tematem miało być zetknięcie kultury oficjalnej wyrażającej się w języku propagandy, przemówień, obfitej twórczości literackiej spływającej spod pióra popieranych przez władzę twórców z kulturą nieoficjalną: wydawnictw ukazujących się poza cenzurą, ulotek, napisów na murach. Interesowało mnie zderzenie tych dwóch kultur, a w szczególności języka, jakimi się posługiwały.

Rozpoczęliśmy nabór do projektu, był on zupełnie otwarty, zgłosiło się ok. 30 osób, co było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem.

Rozpoczęliśmy również kwerendę materiałów źródłowych. Z kręgu kultury oficjalnej były to: powieści milicyjne; komiksy o Kapitanie Żbiku; broszury propagandowe dotyczące takich zjawisk jak cenzura, działalność opozycji, Kościoła etc.; zapisy Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, czyli tzw. czarna księga cenzury wywieziona z Polski do Szwecji przez byłego cenzora Tomasza Strzyżewskiego; felietony z prasy oficjalnej i partyjnej, ze szczególnym uwzględnieniem twórczości Władysława Machejka; piosenka, zwłaszcza piosenka żołnierska prezentowana na festiwalu w Kołobrzegu; kalendarze wraz z obchodami oficjalnych rocznic i świąt świeckich (jak np. Dzień Odlewnika); podręczniki szkolne (ze szczególnym uwzględnieniem podręcznika do Przysposobienia Obronnego). Z kręgu kultury nieoficjalnej - książki przemycane z zagranicy i drukowane na jakiś matrycach białkowych, a potem na offsecie, ulotki drukowane gdzieś po piwnicach, fotografie, kasety magnetofonowe. Bardzo nas w tych poszukiwaniach wspomogła Fundacja Dokumentacji Czynu Niepodległościowego. Część zebranych dokumentów jest dostępna pod:
https://teatrmumerus.blogspot.com/2020/12/bal-bez-balu-czyli-obowiazuje.html

Jak z powyższych przykładów wynika, istotą projektu było również zestawienie masowego charakteru kultury oficjalnej z osobistym, indywidualnym charakterem kultury nieoficjalnej.
Rozpoczęliśmy zatem trwające około trzech miesięcy warsztaty.

Zainspirował nas rysunek Andrzeja Krauzego zmieszczony w londyńskim "Observerze", w 1980 roku, tuż po strajkach sierpniowych. Przedstawiał on kilku smętnych panów siedzących na drewnianym, powiedziałbym: dziadowskim wozie z napisem "polski rząd", a do dyszla - zamiast konia przeczepiona była kartka z napisem: "strajk". Podpis pod rysunkiem: "Jak uruchomić ten wóz". Byliśmy w posiadaniu oryginalnego drewnianego, mocno już zużytego wozu, który kupiliśmy pod Kalwarią Zebrzydowską do "Jarmarku cudów". Posadziliśmy na nim postaci Aktywistów (albo Funkcjonariuszy) ubranych w oryginalne non-ironowe koszule, krawaty, prochowce, kapelusze z Polkapu - wszystko prawdziwe z lata siedemdziesiątych - osiemdziesiątych. Warsztat kostiumowo - plastyczny prowadziła Ewa Bujak. Wóz opakowaliśmy częściowo szarym papierem i ozdobiliśmy propagandowymi plakatami. Motyw nieskutecznej próby uruchomienia tego dziadowskiego wozu poprzez zaklinanie go tekstami propagandowymi był przewodnim motywem przyszłego spektaklu.

Pod koniec września 2009 roku w plenerach Willi Decjusza w Krakowie odbył się pierwszy pokaz (było ich jeszcze kilka: po raz wtóry w Willi Decjusza, w Teatrze Zależnym i na krakowskich Plantach) spektaklu, któremu nadałem tytuł "Kartka na cukier". Nagranie wideo jest dostępne pod: https://www.youtube.com/watch?v=lF2pbdTya3E&list=PLGurTPuXUHZA2a4htUK5OsUsBoOZhc9IT . Zdjęcia są dostępne pod: https://www.flickr.com/photos/105029704@N02/albums/72157637410820555
Plakat do tego spektaklu zaprojektowała Ewa Natkaniec.

Jedną z kluczowych scen tego spektaklu była próba inscenizacji scenariusza manifestacji młodzieży polskiej z okazji 35-rocznicy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej ułożonego przez Wowo Bielickiego, a opisanego przez Stanisława Barańczaka w "Książkach najgorszych". A więc idąc za duchem tego scenariusza więc: ćwi-czyliśmy w przybyłymi widzami wspólne skandowanie spontanicznych okrzyków, puściliśmy w niebo kolorowe balony, pokazaliśmy Edwarda Gierka z teczką pełną cukierków, skakaliśmy na 15-metrowej skakance, ćwiczyliśmy musztrę w rytm Poloneza As-Dur Chopina i jeszcze robiliśmy wiele innych rzeczy - a wszystko to okraszone przebojami z lat siedemdziesiątych z "Jak się masz, kochanie" zespołu Happy End na czele. O dziwo - zebrani widzowie bardzo spontanicznie zareagowali na ten pokaz wznoszą okrzyki "Niech żyje!" bez żadnego przymusu z naszej strony. Widocznie jednak jakiś diabelski urok w tym propagandowym kiczu był.

Przeciwwagą dla tekstów oficjalnych była poezja niezależna, wydawana poza zasięgiem cenzury. Staraliśmy się pokazać tę niezależną poezję w różny sposób - niekoniecznie tylko ją wypowiadając, idąc za postulatami ówczesnej "nowej fali" w poezji staraliśmy nadać jej wymiar konkretny. Wyjaśnię to na przykładzie wiersza Jerzego Ficowskiego "Być kimś" wydrukowanym w ukazującym się poza cenzurą piśmie "Zapis" (1977 nr 4):
" Ucz się ucz
ciwości
powiedział fałszerz
więc występuj w imieniu
wstępuj w jego imię
ale podpis niech będzie
w miarę sił prawdziwy

nawet melodia
kiedy ją sfałszujesz
ma pozostać bezbłędna (...)"
Wiersz ten zaprezentowaliśmy w ten sposób, iż każdą z jego zwrotek napisaliśmy na oddzielnym dużym, pudle tworząc w ten sposób coś na kształt muru, wieży, albo wręcz barykady z wiersza. Potem zburzyliśmy tę konstrukcję i próbowaliśmy zbudować ją na nowo, mieszając wersy tego wiersza z wersami z innych wierszy. Spektakl zresztą zakończyliśmy wysnuwaniem ze starego magla (który służył jako powielacz) wiersza napisanego na kilkudziesięciometrowym kawałku białego materiału, którym owinęliśmy przybyłych na pokaz widzów.

Poezja "nowej fali" była dla nas także frapująca z tego powodu, że wykorzystywano w niej autentyczne teksty. Najlepiej to wyjaśnić cytując niemal w całości wiersz Stanisława Barańczaka ""N.N. który jest w końcu tylko człowiekiem załatwia potrzebę fizjologiczną
(oczywiście wykorzystany w spektaklu "Kartka na cukier"), który ukazał się w tomie "Sztuczne oddychanie" wydanym w 1978 roku w podziemnej Niezależnej Oficynie Wydawniczej NOWA i w Londynie nakładem wydawnictwa ANEKS(to wydanie z ilustracjami Jana Lebensteina):
"OFIARNA PRACA ZAŁÓG czyta w strzępie gazety
codziennej znalezionej na podłodze
hotelowej ubikacji PRZYNIOSŁA EFEKTY W POSTACI:
ściany przyozdobione są schematycznymi
obrazkami o treści męsko-damskiej i równie
schematycznymi prawdami życiowymi SOCJALIZMU
SIĘ NIE LĘKAJ MAŁO RÓB A DUŻO STĘKAJ; DZIĘKI SPRZYJAJĄCEJ ATMOSFERZE RZECZOWEGO ZA--
ANGAŻOWANIA; zdarzają się też dwa członki męskie
zetknięte ze sobą oraz napis typu EDEK JEST PEDEK; W KLIMACIE RZETELNEJ ROBOTY BUDUJEMY DRU tekst się urywa
N.N. odwraca strzępek gazety na dru-
-gą stronę ROSNĄ MŁODE KADRY ZWIĄZKU
KOMBATANTÓW; pod wizerunkiem główki damskiej
z pełnymi ustami podpis NAJLEPIEJ CIĘ NADMUCHA
JOLA F. MASZTALERSKA 9 m. 18(...)
po lewej kobieta
spółkująca z dobrodusznym bykiem; WRAZ Z MAŁŻONKĄ
I TOWARZYSZĄCYMI OSOBAMI; N.N. spuszcza wodę,
chwyta za klamkę i za późno zauważa
wydrapany na drzwiach ostatni napis OBYWATELU,
SPRAWDŹ CZY NIE WYSRAŁEŚ DIAMENTU"

Podczas pokazu rozdawaliśmy widzom ulotkę z wierszem Janusza Szpotańskiego:
"Być i nie być zarazem. A więc tkwiąc w niebycie,
w samym sercu nicości wieść prawdziwe życie
lub też, będąc nicością, zaistnieć w przestrzeni,
nie zapuszczając jednak nadmiernie korzeni,
by za każdym podmuchem wiatru czy szelestem
uświadamiać wciąż sobie, jak bardzo nie jestem."

__
Zrealizowano w ramach stypendium dla osób zajmujących się twórczością artystyczną, upowszechnianiem kultury oraz opieką nad zabytkami, którego fundatorem jest Gmina Miejska Kraków.

Wiesław Hołdys
Dziennik Teatralny Wrocław
23 grudnia 2020

Książka tygodnia

Zero zahamowań
Wydawnictwo: Agora
Michał Rusinek

Trailer tygodnia

8. Festiwal Teatru Ukr...
Nadiia Moroz-Olshanska
Sztuka jest niezbędną częścią życia...