Kartki z podróży

Rok temu wraz z Białostockim Teatrem Lalek odwiedziłem Finlandię

Rok temu wraz z Białostockim Teatrem Lalek odwiedziłem Finlandię. Wspólnie z fińską orkiestrą barokową zrealizowaliśmy przedstawienie w konwencji opery marionetkowej - pisze Jacek Malinowski, dyrektor Białostockiego Teatru Lalek.

Helisinki, Espoo, Lahti... Trzy urocze miejscowości, w których można było zaznać smaku prawdziwie mroźnego powietrza, jak również niezwykle ciepłego usposobienia miejscowych.

Finowie nie wyglądali na typowych drwali jak stereotyp niesie. Okazało się również, że nie zamieszkują drewnianych chałup pokrytych śniegiem. Większość napotkanych miejscowych emanowała spokojem i życzliwością. Bardzo szybko w tej nowej rzeczywistości język angielski stał się elementem łączącym - i to nie tylko w branżowych dysputach, ale również w prozaicznych sytuacjach na dworcu, w sklepie, hotelu... Finowie zaskakiwali znajomością języka i otwartością z jaką go używali. Z gramatyką bywało różnie... Po naszej i po ich stronie.

W pierwszym dniu wyprawy zaznaliśmy uroków komunikacji miejskiej tzn. kolejki, która - jak się okazało - znakomicie komunikowała Helisinki z Espoo, a do tego - co nie zawsze jest oczywiste w innych miejscach globu - jeździła bardzo punktualnie. Opis ruchu owej kolejki po mieście i okolicy nie sprawił nam najmniejszego problemu. Dobrze i przejrzyście rozrysowane schematy połączeń dawały pewność, że poruszamy się w dobrym kierunku.

Wychodząc z kolejki na jednej ze stacji wraz z innymi pasażerami zorientowałem się jak wielu niepełnosprawnych korzysta z tego transportu. Co dziwne, nie zauważyłem ich obecności w środku. Po chwili zrozumiałem, że wszystko to było wynikiem dostępności infrastruktury dla tych, którym wysoki próg czy krawężnik może przeszkadzać. Podróż z jednej dzielnicy do drugiej odbywała się zatem komfortowo, niezależnie od sprawności czy też wieku.

Punktualność rzuciła się nam w oczy także podczas montażu sceny, dzień przed planowanymi próbami do spektaklu. Ekipa techniczna wspierająca nasze wysiłki rozpoczęła i zakończyła pracę precyzyjnie, bez zbędnych dyskusji i pytań. W przerwach, w pomieszczeniu socjalnym z dobrze wyposażoną kuchnią czekała na naszą ekipę aromatyczna kawa, herbata i oczywiście coś małego, słodkiego -na wzrost energii przy jej spadku. Taki był początek i finał pracowitych kilku dni.

Etap prób był niezwykle sprawny. Orkiestra znała już nuty, a lalkarze z Białegostoku byli przygotowani do animacji marionetkami. Okazało się, że na określonym poziomie profesjonalizmu znikają bariery kulturowe, a pojawia się rzetelna praca nad efektem. Praca, która po chwili stawała się przyjemnością. Widownia wynagrodziła wspólny wysiłek brawami, a krytyka serdecznymi słowami. Nie było to jednak pierwsze miłe zaskoczenie.

W dniu pierwszych pokazów, jedząc smaczne śniadanie w hotelowej restauracji, podskoczyłem ze zdumienia. Bynajmniej nie chodziło tu o wybór rybnych potraw, czy też smacznych mrożonych owoców, jakie królowały na stole. Mocno zdziwiłem się, kiedy zobaczyłem we wszystkich głównych dziennikach stolicy zapowiedzi naszych spektakli. Obszerne artykuły ze zdjęciami. Białostocki Teatr Lalek z Polski, Fińska Orkiestra Barokowa, a obok w kolumnie nie kto inny jak Prezydent USA podczas kluczowych dla losów świata chwil. Rzecz niespotykana w rodzinnym ogródku. Kultura na pierwszych stronach... Z wrażenia nie mogliśmy zasnąć do późnych godzin nocnych.

Od pierwszego momentu urzekła nas harmonia unosząca się w powietrzu przyozdobionym kryształkami lodu. Uporządkowana estetyka architektury, jej przejrzystość i inteligentne łączenie nowoczesnych rozwiązań z tym, co jest spadkiem po poprzednich epokach. W oczy rzucało się szlachetne podejście miejscowych do najmniejszych i zdawałoby się banalnych spraw. Praktyczne, skromne, bez patosu. I oszczędne. Tu jako przykład posłużyć mogą rozrzucane na zaśnieżone nawierzchnie zmielone skały. Absolutnie anty-poślizgowe, niebrudzące, nietworzące brei... Tam gdzie śniegu już nie było, specjalne służby zbierały wysypany materiał do pojemników, by za chwilę użyć go w innym miejscu. Cóż... od kamyczka do kamyczk ... Inny przykład to galerie handlowe. W tym współczesnym mrowisku ludzi, pomiędzy szklanymi pomieszczeniami z tym co modne i na czasie, rozkwitały zupełnie niewinnie biblioteki, czytelnie i audioteki. Nowocześnienie wyposażone, zgrabnie zaprojektowane jawiły się jako przyjazne i otwarte miejsca dla spragnionych wiedzy. Sacrum i profanum. Od kamyczka do kamyczka...

Wyprawa do Finlandii była spotkaniem z tym co Miron Białoszewski określał mianem "świętej zwyczajności". Gdzieś w pokrytej lodem, skałami, ciemnościami ziemi, a zarazem pośród wytworów technologii XXI wieku unosiła się atmosfera świadomej i naturalnej egzystencji we wszystkich jej odcieniach. Egzystencji pogodzonej z tą konkretną szerokością geograficzną i przepełnioną wiarą, że szanując najmniejsze elementy rzeczywistości, można wybudować kapitał duchowy, dający poczucie wszechogarniającej afirmacji świata. Uderzała piękna, wpisana w życie ludzi proporcja pomiędzy naturą, a kulturą. A wszystko to w refleksach współczesnej cywilizacji.

dr hab. Jacek Malinowski

dyrektor naczelny i artystyczny Białostockiego Teatru Lalek, reżyser i scenarzysta, absolwent Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie, Wydziału Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku, dziś jeden z wykładowców tej uczelni.

Jacek Malinowski
Kurier Poranny
5 marca 2016

Książka tygodnia

Kwiatkowska. Żarty się skończyły
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marcin Wilk

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...