Kartoteka inaczej rozrzucona

"Kartoteka rozrzucona" - reż. Radosław Rychcik - STUDIO teatrgaleria

Doradzał to (ale i nie doradzał) sam Różewicz - żeby jego "Kartotekę rozrzuconą" składać po swojemu. Radosław Rychcik znalazł klucz, przenosząc Bohatera na dach budynku w warszawskim osiedlu i w nasze czasy - w pewnym sensie opowieść dotyczy prawnuków Bohatera z pierwszej "Kartoteki" (1960). Niezbyt zainteresowanych problemami pradziadka, który jako partyzant grasował po lasach, a potem próbował się zmieścić w powojennej rzeczywistości.

"Kartoteka rozrzucona" Rychcika opowiada o Bohaterze, który konfrontuje się z czasem współczesnym, najwyraźniej odstaje, choć powody tego odstawania nie są jasne. No, może do chwili, kiedy sekwencję sejmową z "Kartoteki rozrzuconej", w której Różewicz wykorzystał kazanie Skargi, zastąpił fragmentami pożal się Boże debaty sejmowej po sławetnych urodzinach Hitlera wyprawionych w lasach przez stowarzyszenie Duma i Nowoczesność. Dosłowne cytaty wydobywają jałowość tego ględzenia, ale i czające się niebezpieczeństwo dla Polski. Teraz już wiadomo, przed czym uciekał Bohater (kolejna dojrzała kreacja Bartosza Porczyka).

Przestrzeń jest najsłabszym ogniwem tego spektaklu, w którym króluje sprawne aktorstwo: wyśmienite epizody Wuja Tomasza Nosinskiego czy Dziennikarki Natalii Rybickiej. Spektakl zyskuje także dzięki wprowadzeniu elementów opery komicznej - passusy tekstu Różewicza śpiewane lub melorecytowane przez Porczyka, Rybicką i pozostałych aktorów dodają przedstawieniu poloru.

Rychcika mniej obchodzą dawne rozliczenia, skupia się na naszym tu i teraz. Odważnie mierzy się z dziełem i dowodzi, że jego otwarta forma jest w stanie unieść ciężar wielu epok czy - ostrożniej - etapów historycznych. Innymi słowy, inscenizator potwierdza diagnozę Jana Kotta sprzed lat, że "Różewicz napisał naprawdę tradycyjny narodowy dramat".

Tomasz Miłkowski
Przegląd
12 kwietnia 2018

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia