Każdy może być Edypem

„Król Edyp" – reż. Rudolf Zioło – Teatr Współczesny w Szczecinie

Autorka dreszczowców Dorothy Sayers nazwała „Króla Edypa" starożytnym kryminałem, profesor Maria Janion „tragedią świadomości i nieświadomości". Czym dzieło Sofoklesa stało się w rękach reżysera Rudolfa Zioło? Dla twórcy spektaklu historia króla Edypa to podróż w głąb siebie, opowieść o samopoznaniu. Starożytna tragedia w wizji reżysera jest punktem wyjścia do rozważań nad własnym życiem i losem.

W jednym z wywiadów Zioło podkreślił: „Stworzyłem system luster, w których Edyp odbija się oglądając swoje życie, wracając aż do dzieciństwa. Oto Edyp odbijający się w matce i kochance. Edyp odbijający się we wspólnocie i społeczeństwie. W tych piętrowych zwierciadłach jest jakaś gigantyczna aktualność". Reżyser skupił się na treści, problematyce dzieła Sofoklesa, rezygnując z konwencji antycznej, odrzucając skostniają formę. Minimalistyczna scenografia i poszarzałe, nijakie kostiumy dopełniają zamysł twórcy, by widz skupił się głównie na przesłaniu starożytnej tragedii, aby słowa wybrzmiały odpowiednio wyraźnie, a nic innego nie rozpraszało uwagi odbiorcy.

Podobnie aktorzy wymawiają kwestie oszczędnie, bez mnogości słownych ozdobników, akcentując siłę wyrazu brzmieniem głosu. Stawiają na moc przekazu fraz Sofoklesa, podkreślając ewentualnie wagę sytuacji gestami i mimiką. Adam Kuzycz-Berezowski jako Edyp trzyma się tonu widowiska, ciekawie wypada Arkadiusz Buszko jako Kreon, przejmująca jest Ewa Sobiech w roli Tyrezjasza, interesująco grają Robert Gondek (sługa Lajosa) i Jacek Piątkowski (Posłaniec). W pamięć zapada jednak najbardziej Beata Zygarlicka w roli Jokasty. Doskonale oddaje dramat matki oraz jednocześnie żony, kobiety oddanej, kochającej Edypa, skrywającej tajemnicę. Aktorka jako jedyna ma wyróżniające się kostiumy, które perfekcyjnie wykorzystuje w scenicznej grze. Czerwona barwa kreacji, ruch, przesunięcie materiału potęgują tragizm postaci. Szczególnie w finałowej, najmocniejszej scenie spektaklu, gdzie tkanina uzupełnia działania aktorki, tworząc przejmujący obraz śmierci Jokasty.

Emocje, powagę konkretnych sytuacji świetnie oddaje także Chór oraz jego Przewodnik (Marian Dworakowski). Aktorzy sugestywnie budują sceniczne obrazy. Grają całym ciałem, tworząc jedno i jednocześnie każdemu dając chwilę na pokazanie swojej osoby. Dodają dynamizmu, dramatyzmu akcji. Nie mówią wiele, ale grając ruchem, tańcem, gestami, bądź mimiką, komentują konkretne sceny w wyrazisty sposób. Współgrając ze scenografią, światłem i muzyką, wprowadzają niecodzienny nastrój. Nawiązują także do współczesności, pokazując, że historia Edypa może przydarzyć się wszędzie, każdemu.

Ciekawymi zabiegami w spektaklu są również gra światłem, dźwiękiem i minimalistyczną kolorystyką. Symboliczna jest linia kredy na szarych, surowych ścianach, przypominających gruby mur. O bryły opierają, ocierają się bohaterowie tragedii, a biały proszek odbija się na ich ubraniach, zostawiając ślad. Znak na kostiumach przypomina o wiszącej nad nimi klątwie. Ślady na plecach, wokół ubrań podkreślają sytuację bez wyjścia, spętanie.

Rudolf Zioło w swoim dziele ukazuje dramat przeznaczenia i skłania widzów do odbycia podróży w głąb siebie, uświadomienia sobie, kim jesteśmy. Osią akcji jest śledztwo w sprawie morderstwa, ale twórca spektaklu skupia się głównie na tragizmie losu człowieczego. Edyp to metafora, symbol każdego z nas. W dziele reżysera ważny jest motyw Everyman'a – reprezentanta wszystkich ludzi. Zioło chce, aby widz zastanowił się nad sobą, przyglądając uniwersalnej, ponadczasowej treści „Króla Edypa". Władca uwikłany we własne czyny, sprowadza na siebie nieszczęście. Próby zmiany losu, nie są w stanie przezwyciężyć klątwy nałożonej przez bogów, a dochodzenie do prawdy doprowadza do osobistej tragedii. Edyp nie może dokonać wyboru i zmienić swojego przeznaczenia. Z szanowanego władcy, staje się zbolałym ślepcem, wygnańcem. Reżyser poprzez historię władcy Teb i jego bliskich zdaje się przypominać widzom, jak krótka jest droga „od bohatera do zera", a także jak pozorne, kruche bywa uczucie szczęścia. Jak przekonuje reżyser „każdy może być Edypem".

Karolina Wysocka
Dziennik Teatralny Szczecin
8 listopada 2017
Portrety
Rudolf Zioło

Książka tygodnia

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie
Wydawnictwo Marginesy
Joanna Kuciel-Frydryszak

Trailer tygodnia