Każdy może znaleźć swoją małą Panamę

"Ach, jak cudowna jest Panama!" - reż. Ireneusz Maciejewski - Białostocki Teatr Lalek

Białostocki Teatr Lalek zakończył rok sztuką "Ach, jak cudowna jest Panama!"

Kiedy złapie się kontakt z publicznością na samym początku spektaklu, można przez cały czas chować się za parawanem, a i tak zabawa będzie przednia. Tak dzieje się podczas spektakli dla dziecięcej widowni sztuki "Ach, jak cudowna jest Panama!" według Janoscha.

Grający pana Gabriela - alter ego dramaturga - Wiesław Czołpiński pojawia się znienacka przed młodymi widzami i wciąga ich w opowieść o początku podróży. Na oczach widzów rozbudowuje scenografię, łowi niesforne przedmioty, a wciągnięci do zabawy młodzi widzowie reagują śmiechem. A to dopiero początek.

Prościutka historia o dwóch przyjaciołach - Misiu i Tygrysku na różnych poziomach opowiada o sile przyjaźni, zwłaszcza takiej, w której jedna osoba potrafi z drugą dzielić się tym, co potrafi zrobić najlepiej. Przygodom pluszowych lalek pyskówek, czyli takich jakie znamy choćby z The Muppet Show towarzyszą błyskotliwe sceniczne gagi. Zamiast wiatraczka w zakamarkach gigantycznej szafy-komody-kredensu wysunie pyszczek mała myszka, wrzucona do wyimaginowanej rzeczki skrzynka pachnąca bananami wychlupie na widzów troszkę prawdziwej wody. Cudowna teatralna iluzja wyczarowana przez Dariusza Panasa delikatnie tylko uzupełnia treść książki Janoscha. Dzieci usłyszą, że kto ma wędkę, nigdy nie będzie głodny, a kiedy nie jest głodny, może się niczego nie bać! Budujące i nienachalne. Zwłaszcza kiedy Misiowi nie uda się nic złowić, a Tygrysek poratuje go wtedy zupą grzybową. Jak przyjaciel przyjaciela.

Podróż formacyjna przyjaciół do wyśnionej Panamy pozwoli im poznać całą zwierzęcą (a w domyśle ludzką) menażerię. Będzie gburowaty Lis, pechowy Jeżyk, nadaktywna Świnka i tchórzliwa Myszka. Pięknie śpiewa o tym, że można być "szczęśliwym po cichutku", bo "lepiej dłużej żyć niż krótko". Tak, piosenki specjalnie napisane do spektaklu przez Agłaię Janczak z melodiami i instrumentacją Sambora Dudzińskiego z pewnością mogą żyć własnym życiem. Kiedy trzeba podkręcić akcję, czy dodać muppetom energii, wystarczy zagrać na cajonie, kiedy chce się wyeksponować rolę kaczki, wystarcza kazoo. Fantastycznie wypada trip hopowa kołysanka Lwa zaśpiewana i wyrecytowana przez Artura Dwulita z idealnie animowaną lalką, charakterystyczne role Świnki i śpiewającej Wrony brawurowo zagrała Iwona Szczęsna. Dwaj przyjaciele - Miś Błażeja Piotrowskiego i Tygrysek Jacka Dojlidki grają oczywiście pierwsze skrzypce, ale cały zespół nie dość, że animuje lalki, to jeszcze ukryty za parawanem śpiewa na żywo piosenki, zaś Magdalena Dąbrowska dodatkowo wspiera dynamikę spektaklu grając na zestawie perkusyjnym. I dlatego piszę -szkoda, że Państwo i ja tego nie widzimy. Ale na tym polega magia teatru, by zobaczyć i poczuć to, co tylko sygnalizują aktorzy prowadzeni pewną ręką przez reżyserującego spektakl Ireneusza Maciejewskiego.

Jerzy Doroszkiewicz
Kurier Poranny
29 grudnia 2017

Książka tygodnia

Słownik biograficzny teatru polskiego, tom III: 1910-2000
Instytut Sztuki Polskiej Akademii Nauk,
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia