Kazimierz Opaliński (1890 - 1979)

Wybitny polski aktor, reżyser, dyrektor teatrów.

Urodził się 22 lutego 1890 w Przemyślu. Zmarł 6 czerwca 1979 w Warszawie.

Pochodził z rodziny rzemieślniczej. Jego ojciec, Franciszek Opaliński był introligatorem. Kazimierz Opaliński ukończył pięć klas przemyskiego gimnazjum, i - jak wielu artystów swojej epoki - rozpoczął naukę w znajdującej się w jego mieście Szkole Handlowej. Pracował w tym czasie także jako drukarz. Jego pierwsze sceniczne doświadczenia to występy w teatrze szkolnym w sali Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", a także w Towarzystwie Rzemieślniczym "Gwiazda" oraz Towarzystwie Kościuszkowskim. Opaliński brał też udział w pracach słynnego i istniejącego do dziś w Przemyślu amatorskiego Teatru "Fredreum". Był w nim suflerem.

Na temat początków jego zawodowej drogi niewiele jest udokumentowanych relacji, większość z nich pochodzi od samego aktora. Początki te to zdobywanie aktorskich szlifów na prowincji - często głębokiej. Jego debiutem była rola amanta w farsie "Dwadzieścia dni kozy", wystawionej przez zespół Henryka Cudnowskiego. Pierwsze dwa lata, aż do wybuchu pierwszej wojny światowej, Opaliński tułał się wraz zespołami prowincjonalnymi po miastach i miasteczkach Galicji. Wzięty do rosyjskiej niewoli występował w Orenburgu i Taszkiencie. Jego widownią byli inni jeńcy, przed którymi śpiewał piosenki, recytował - także utwory ze swojego zbiorku "Wiersze mojej młodości".

Koniec wojny i powrót do Polski oznaczał dla niego także powrót do zawodowego aktorstwa, znów na terenach byłej już Galicji. W 1918 roku wraz zespołem Cudnowskiego wystąpił na deskach przemyskiego Teatru Powszechnego oraz we Lwowie. Wiadomo, że jesienią 1918 roku wraz z grupą bezrobotnych aktorów objeżdżał Cieszyn, Rybnik, Tarnowskie Góry i inne  miasta z "Kordianem" Juliusza Słowackiego. Z tego okresu pochodzą jego pierwsze role, w których odniósł znaczący sukces: Nos i Stańczyk w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego. W tym okresie Opaliński był aktorem głównie charakterystycznym, grając role komediowe. Wtedy rozpoczął cykl swoich wcieleń w postać Kapelana z "Dam i huzarów" Aleksandra Fredry i Ciaputkiewicza z "Grubych ryb" Miachała Bałuckiego - role te grywał zresztą z powodzeniem niemal do końca zawodowej drogi.

W 1920 roku występował znów w lwowskim Teatrze Miejskim, pobierając równocześnie uzupełniające lekcje gry aktorskiej. Był świadkiem i uczestnikiem zmagań o polskość Górnego Śląska - sezon 1920/1921 to czas jego pracy w Teatrze Górnośląskim, plebiscytowym przedsięwzięciu teatralnym kierowanym przez Henryka Cepnika. Rok 1921 przynosi mu pierwszą główna rolę Jojnego w sztuce Gabrieli Zapolskiej "Jojne Firułkes". Lata dwudzieste dwudziestego wieku to czas, w którym oprócz aktorstwa Opaliński zaczął zajmować się także reżyserią, pracował wówczas w objazdowych zespołach Henryka Czarneckiego.

Wciąż związany był z południową Polską. Wiadomo, że występował w Lublinie, Katowicach, Sosonowcu, ale zdarzały mu się także artystyczne wypady na Kujawy. W roku 1924 jego nazwisko znalazło się na afiszach Bydgoszczy, Ciechocinka, Inowrocławia, ale i Płocka - także jako aktora zespołów Czarneckiego. Swoich sił jako dyrektora teatru spróbował po raz pierwszy w roku 1924; wówczas to wraz z Władysławem Jaremą kierował zrzeszeniem byłych aktorów teatru w Sosnowcu, którzy nie weszli w skład połączonego zespołu teatrów Katowic i Sosnowca. Wkrótce - znów wraz z Czarneckim - miał wziąć udział w pracach nad reaktywowaniem sosnowieckiego teatru i w jego objazdach.

Zespół z Sosnowca grał wówczas nie tylko w swoim najbliższym sąsiedztwie, ale trasa jego występów objęła także odległe Grodno, (z którym związany był przez jeden sezon 1930/1931 jako aktor i reżyser). Z tamtego okresu pochodzą role Księdza w "Dziadach", (1923), Gospodarza w "Weselu" (1926), Lecha i świętego Gwalberta w "Lilli Wenedzie" (1927, 1930), Kobusa w "Nadziei" Heijermansa. Ostatnie lata tej dekady to droga Opalińskiego ku Warszawie. Zanim jednak stał się aktorem warszawskim, występował w Teatrze Miejskim w Grudziądzu (1928/1929), objeżdżającym miasta Kujaw, ale odwiedzającym także Wolne Miasto Gdańsk. Na jeden sezon 1929/1930 osiadł w Teatrze Miejskim w Toruniu, nie tylko w nim grając, ale także reżyserując. Inny sezon 1933/1934 związał z Łodzią, żeby w roku 1934 po raz pierwszy zagrać na scenach stołecznych.

Jego pierwszym warszawskim teatrem było Ateneum, później Teatr Kameralny prowadzony przez Karola Adwentowicza, scena o ambitnym repertuarze, świeżo wówczas otwarty Teatr Marii Malickiej funkcjonujący w słynnej Panoramie przy Karowej 18, a równocześnie grał Opaliński w rozrywkowym teatrzyku Wesoły Wieczór - jego warszawskie początki związane są więc ze scenami pozostającymi poza miejsko-państwowym koncernem TKKT (Towarzystwa Krzewienia Kultury Teatralnej). Nie należał wówczas do ogromnego zespołu TKKT, co nie przeszkodziło mu w gościnnych występach na deskach teatrów: Narodowego i Polskiego (1935) - w tym ostatnim zasłynął rolą Papieża w Schillerowskiej inscenizacji "Kordiana" Słowackiego.

Ostatnie trzy lata przed wojną Opaliński spędził zespole krakowskiego Teatru im. Juliusza Słowackiego - Krakowowi miał być zresztą wierny aż do 1951 roku. Jedną z jego ostatnich przedwojennych ról był Sokrates z "Obrony Ksantypy" Ludwika Hieronima Morstina, zagrany w 1939 roku, tuż przed wybuchem wojny, niedługo po warszawskiej prapremierze tej komedii.

W czasie wojny nie brał udziału w jawnym życiu teatralnym - pracował jako magistracki urzędnik. Od 1945 do 1951 roku znów występował w Teatrze im. Słowackiego. Na scenie tej zagrał Bęczkowskiego w "Uciekła mi przepióreczka" Stefana Żeromskiego, Menga w "Owczym źródle" Lope de Vegi. Dwa sezony 1951-1953 spędził w Teatrze Powszechnym w Łodzi. Tu powstała  kreacja Argana w "Chorym z urojenia" oraz postać Ojca Grandet w "Eugenii Grandet" według Balzaka - była to zarazem jego ostatnia praca reżyserska. Od 1953 roku był już aktorem warszawskiego Teatru Narodowego. Zakończył aktorskie wędrówki i do końca życia był już w zespołach scen stołecznych.

W stolicy związany był z teatrami: Narodowym Współczesnym. W zespole Teatru Narodowego był dwukrotnie - po raz pierwszy w latach 1953-1957 i później - 1964-1976. Był jednym z ważnych aktorów Kazimierza Dejmka, w czasach, gdy ten kierował Teatrem Narodowym. Brał udział w słynnych staropolskich przedstawieniach reżyserowanych przez Dejmka. Zagrał Szewca i Kleofasa w "Historyi o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim" Mikołaja z Wilkowiecka (1962) i Jakuba w "Żywocie Józefa" Mikołaja Reja. Jedną z jego największych ról - ważnych artystycznie i historycznie - był Guślarz ze słynnych "Dziadów" reżyserowanych przez Kazimierza Dejmka (1967), których zdjęcie z afisza po kilku zaledwie przedstawieniach stało się zarzewiem wydarzeń określanych dziś mianem Marca '68. Na tej właśnie scenie rolą Dyndalskiego z "Zemsty" w montażu sztuk Fredry zatytułowanym "Trzy po trzy" obchodził także jubileusz sześćdziesięciolecia pracy artystycznej. Wówczas to wybitny krytyk August Grodzicki podsumował  jego aktorstwo tego najpóźniejszego okrwesu:

"Jego aktorstwo opiera się na tradycyjnym realizmie, budowaniu postaci z podchwyconych z życia szczegółów i syntetyzowaniu ich w całość o niezwykłej prawdzie, wyrazistości i pełni ludzkich przeżyć. W kreacjach tych zachwyca ciepło wewnętrzne, jakim je nasyca, szczególne wzruszenie aktorskie, które udziela się widzom i słuchaczom. Mam jeszcze w uszach łamiący się ze wzruszenia głos jego Guślarza w 'Dziadach', kiedy stojąc, plecami zwrócony do widzów, wypowiadał kończącą obrzęd Dedykację".

Osiemdziesięciolecie urodzin uczcił 22 lutego 1970 roku rolą Starego Poety w "Rzeczy listopadowej" Ernesta Brylla. Ważnym czasem dla Opalińskiego była jego artystyczna działalność w warszawskim Teatrze Współczesnym (1957-1963). Na tej scenie stworzył niezapomniane kreacje Dogsborougha w "Karierze Artura Ui" Brechta w (1962) i Czebutykina (1964) w "Trzech siostrach" - przedstawieniach w reżyserii Erwina Axera.

Niewysoki, o charakterystycznej głowie, rzadko stosował bogatą charakteryzację. W budowaniu scenicznej postaci od zewnątrz przywiązywał za to wagę do szczegółów kostiumu. Siła aktorstwa Opalińskiego tkwiła w głosie, niezbyt donośnym, o lekko chrapliwym brzmieniu, na wypowiadaniu tekstu z namysłem, na licznych pauzach, jakby znajdowanie słów przychodziło granej przez niego postaci z trudnością. Swoim niewielkim głosem Opaliński umiał jednak operować po mistrzowsku - stąd jego bliskie związki z Polskim Radiem i wiele słuchowisk nagranych z jego udziałem, w tym Dziadek Mateusz grany przez lata w radiowej powieści "W Jezioranach".

"Znaleźć można też w grze Opalińskiego ów trudno uchwytny, ale niezwykle ważny, pochodzący nie z teoretycznej nadświadomości, ale ze świetnej praktyki i intuicji dystans wobec odgrywanej postaci -  pisał Jan Kłossowicz. - Nie jest to celowe i nachalne pokazywanie gry, ale organicznie wplecione w rolę przesunięcia akcentów odróżniające interpretację od udawania".
Kameralność gry Opalińskiego wykorzystywała też telewizja. Do historii przeszła jego rola Zegarmistrza w "Zegarku" Jerzego Szaniawskiego, zaś Dziadek w "Drewnianym talerzu" przyniósł mu nagrodę w plebiscycie publiczności na najlepszego aktora Teatru Telewizji w 1968 roku.

Jego charakterystyczną postać i kameralne aktorstwo chętnie wykorzystywał także (powojenny głównie) film, choć po raz pierwszy na ekranie pojawił się w 1936 roku w obrazie "Ludzie Wisły". Jego ostatnią rolą ekranową był zagrany w 1977 roku Ostrzeński w "Nocach i dniach" Jerzego Antczaka.

Jego ostatnią postacią sceniczną był Dziadek, rola dopisana przez Adama Hanuszkiewicza do tekstu "Wesela", wystawionego 15 lutego 1976 roku na scenie Teatru Narodowego.

Grób Kazimierza Opalińskiego znajduje się na warszawskich Starych Powązkach w Alei Zasłużonych.

Tomasz Mościcki
Culture.pl
6 czerwca 2020

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia