Kiedy zbliżają wódka, miłość i cierpienie

"Czerwona ruta, czyli zaklęte moce" - reż: Dariusz Brojek

W spektaklu "Czerwona ruta, czyli zaklęte moce" Sławomira Gaudyna, opartym na motywach pieśni ukraińskiego poety Wołodymira Iwasiuka trudne relacje pomiędzy Polską, a Ukrainą zostają pokazane na płaszczyźnie sytuacji przyziemnych i codziennych.

Spektakl wystawiony przez Teatr im. Wandy Siemaszkowej miał miejsce na jego nowo otwartej, plenerowej „Scenie na Studni”. Jest utrzymany w klimacie teatru ogródkowego, stąd widzowie raczej nie wytężali umysłów, poszukując podwójnego dna w sztuce, ale za to to bawili się rozkosznie, słuchając na przemian radosnych i rzewnych piosenek.

W „Czerwonej rucie, czyli zaklętych mocach" skazani na czyściec Polak i Ukrainiec robią rachunek sumienia, co okazuje się nad wyraz trudne. Trójka dość leciwych anielic wraz z dobrodusznym Świętym Piotrem bardzo chcą doprowadzić do konsensusu i pogodzić zwaśnionych. Na początku idzie im jak po grudzie, ale kiedy okazuje się, że i Polak, i Ukrainiec tak samo kochają, cierpią i lubią się napić wódki, mediacje zaczynają toczyć się w pożądanym kierunku.

Bo istotę konfliktu, którego w gruncie rzeczy nie ma, widać na przykładzie kłótni o pierogi. Okazało się, że nazwę tej smacznej potrawy, tak polskiej, jak i ukraińskiej, tak naprawdę zawłaszczyli Rosjanie – by ostatecznie zażegnać spór, wystarczyło jedynie napić się wódki.

Żeby wszystko było tak proste w odwiecznym sporze Polaków i Ukraińców... Młody, debiutujący reżyser Dariusz Brojek stawia uproszczoną diagnozę dotyczącą tego konfliktu, z niefrasobliwością właściwą dla swego pokolenia. Kto wie, czy właśnie nie dlatego jego „Czerwona ruta, czyli zaklęte moce" została tak dobrze przyjęta przez młodą widownię, jednocześnie dobrze wpisując się dzisiaj w doroczny przegląd kulturalny „Barwy Ukrainy”, jaki odbywa się w Rzeszowie o tej porze roku.
Dariusz Brojek ochoczo wplata w spektakl pieśni ukraińskie śpiewane po polsku. Przywołując wspomnieniem czerwoną rutę, którą porównywać można ze świętojańskim kwiatem paproci, magiczne zespala z sobą poszczególne sceny. Dzięki temu zabiegowi spektakl koncentruje uwagę widzów przez półtorej godziny.

W "Czerwonej rucie, czyli zaklętych mocach" grają i śpiewają jako trzy anielice: Anna Demczuk, Małgorzata Machowska i Barbara Napieraj, Marek Kepiński – jest Świętym Piotrem (z dzwonkiem przypomina Piotra Skrzyneckiego z „Piwnicy pod Baranami”), Paweł Gładyś - Stachem, Robert Kuźniar - Dymytrem. Ważną dla spektaklu oprawę muzyczną z wiodącą partią mandoliny tworzy zespół Bogdana Janika. Klimatyczną scenografię i udany plakat (na zdjęciu) zaprojektował Krzysztof Motyka.

Andrzej Piątek
Dziennik Teatralny Rzeszów
17 sierpnia 2010

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...