Kilka pytań do Marcina Libery

XII Ogólnopolski Festiwal Sztuki Reżyserskiej Interpretacje

Kilka pytań do Marcina Libery

Spektakl powstał w ramach projektu "Nowy wspaniały świat". Skąd pomysł na poruszenie w jego ramach tematu tożsamości?

Marcin Liber:
Piotr Ratajczak wymyślił projekt, w który, moim zdaniem, wpisywał się ten temat. Mówiąc najogólniej chodziło o to, żeby prowadzić dialog z rzeczywistością, z tym co dzieje się tu i teraz. Miałem gotowy pomysł na przedstawienie, więc odczytałem ten projekt pod swoim kątem i wydawało mi się, że wszystko pasuje. Piotr się zgodził, więc zrealizowaliśmy "ID". Pomysł "Nowego wspaniałego świata" był równoległy z ideą spektaklu, powstałą po przeczytaniu reportażu Angeliki Kuźniak "Zabijali we mnie Heidi". Pomyślałem, że to świetny materiał, że chciałbym go przełożyć na teatr. W pierwszych założeniach miał być monodramem, ale po zrobieniu adaptacji miałem poczucie, że to za mało. Że warto byłoby jeszcze coś dodać, aby opowiedzieć więcej, wejść w temat głębiej. Tak dobierałem kolejne historie, czyli reportaż Angeliki o Sylwinie Rubinsteinie i tekst Renaty Radłowskiej.

Celem zestawienia tych tekstów było stworzenie uniwersalnej historii? 

Bałem się, że inaczej wyjdzie stricte genderowo i chciałem od tego uciec. Bardziej interesuje mnie historia, polityka i psychologia społeczna, niż - szalenie oczywiście ważny - problem gender. Ale można go do spektaklu wpleść obok innych rzeczy.

Zależy Ci na robieniu teatru atrakcyjnego dla widza?

Jeśli jest komunikat, musi być odbiorca i nadawca. Nie można zrobić komunikatu uniwersalnego, a cała zabawa polega również na tym, żeby przekonywać nieprzekonanych. Zastanawiam się coraz częściej nad problemem, że pewnego rodzaju środowisko wytworzyło enklawę, w której dają sobie prawo do opowiadania pewnych historii. Przychodzą zatem ludzie, którzy w poglądach są zgodni. Dla mnie natomiast fajne jest, gdy pojawia ktoś, kto ma zupełnie inne poglądy, odmienne zapotrzebowanie estetyczne, bo wtedy coś iskrzy, jest dialog. Zdarzają się ludzie, których zakres tematów poruszanych np. w "ID" po prostu nie interesuje, a jednak coś w nim dostrzegą. Warto czekać i uważać na takie reakcje.

Jak przenieść na scenę reportaż, żeby nie pójść w stronę teatru faktu?

Nie ma na to sposobu, czasem się nie udaje. Wydaje mi się, że nie można mieć jednej zamkniętej tezy i być dogmatycznym. Trzeba natomiast zadawać pytania, raczej coś rozdrażniać. Mam nadzieję, że w "ID" jest dużo różnych wątków do interpretacji i istnieją możliwości oglądania tematu z różnej perspektywy.

Jaki powinien być widz, który przychodzi do Twojego teatru?

Po prostu wrażliwy.

Jakie tematy Cię interesują?

Żydzi, geje lesbijki... Ludzie wykluczeni, ci, którzy wykluczają i relacja między nimi.

Przykładasz uwagę do napisów na szufladkach, w których chcą Cię widzieć krytycy i ludzie teatru?

Nie zastanawiałem się nad tym. Myślę, że każdy sprawdza, czy ktoś o nim napisał dobrze czy źle. I to jest istotne, nie oszukujmy się. Nie jesteśmy w stanie się uwolnić od tego, bo to także sprawdza, czy komunikat nastąpił, czy znalazł odbiorcę, do którego coś dotarło. W takim sensie opinie mnie interesują.

Na razie mam to szczęście, że mogę realizować swoje idee fix w różnych miejscach i mogę sobie dobierać różnych artystów. Czasami mam szansę pracować z ludźmi, o których myślałem, że są zupełnie niedostępni i nieosiągalni. Tymczasem mówią, że interesuje ich to, czym się zajmuję i chcą ze mną pracować.

Co uważasz za interesujące w teatrze, który sam oglądasz?

Zawsze oglądam swoich przyjaciół. Do teatru chodzę głównie po to, żeby zobaczyć, co robią moi znajomi aktorzy, reżyserzy, żeby im kibicować. Bo ja po prostu lubię teatr i cieszy mnie, gdy ktoś używa tego medium do swojej wypowiedzi.

Ale czy to znaczy, że oglądasz więcej spektakli nurtu alternatywnego, z którego się wywodzisz?


Coraz mniej łączy mnie z alternatywą. W ogóle uważam, że obecnie jest z nią w Polsce problem i tak naprawdę przestrzeń alternatywy zajął teatr instytucjonalny. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich teatrów, ale niektóre opowiadają o problemach głośniej, lepiej, subtelniej niuansując. Nie wiem, czy czas alternatywy się skończył - w każdym razie jest jakaś stagnacja.

Justyna Czarnota i Katarzyna Piwońska
Studencki Informator Teatralny - Gazeta Festiwalowa
22 marca 2010
Portrety
Marcin Liber

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia