Kim są niepokorne nuty z orkiestry Toma Stopparda?

"Pacjent EGBDF" - Teatr im. Słowackiego w Krakowie

Obecnie w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie najwięcej emocji budzi spektakl "Pacjent EGBDF" znakomitego brytyjskiego dramatopisarza i scenarzysty Toma Stopparda, w reżyserii Jarosława Kiliana. Sztukę tę można oglądać na Dużej Scenie Teatru od 21 IX 2012r., bowiem tego dnia odbyła się polska prapremiera tego napisanego w 1977r., (po raz pierwszy przetłumaczonego na język polski) dzieła.

Sztuka dedykowana jest dwóm dysydentom: Wiktorowi Fajnbergowi i Władimirowi Bukowskiemu. Jej tytuł to tzw. mnemonik. Litery (EGBDF) pochodzą od krótkiego zdania, które pozwala muzykom zapamiętać kolejne sekwencje nut na pięciolinii (w oryg. Every good boys deserves favour). 

Jak to bywa u Stopparda, na każdym kroku mnoży on pułapki, co zmusza widza do chodzenia pod powierzchnię słów i doszukiwania się innych, ukrytych znaczeń. Tak jest również i w tym wypadku.

Od początku, zastanawia, co oznaczają tajemnicze litery w tytule i co się za nimi kryje? Kim są niepokorne nuty, które wyrwały się z orkiestry i właściwie, kim (lub czym) jest wspomniana orkiestra?

Niepokorną nutą w przypadku tego dzieła jest każdy wolny człowiek. Każdy kto sprzeciwia się życiu w systemie totalitarnym (graniu w jednej idealnie nastrojonej orkiestrze). Orkiestra jest jednym ze słów kluczy w tej sztuce. Z jednej strony wskazuje na działanie państwa totalitarnego, z drugiej jest prawdziwą orkiestrą (w tym wypadku orkiestrą kameralną im. Juliusza Słowackiego pod batutą Tomasza Chmiela), która stanowi nie tyle tło czy rodzaj przestrzeni, ale jest jedną z kluczowych osób tego dramatu. Jak napisał Stoppard, jego zamysłem było, aby była to, "sztuka teatralna wystawiana w towarzystwie orkiestry symfonicznej i ściśle z nią powiązana". I tak faktycznie jest. W sztuce tej słowo i muzyka stanowią dwa nierozerwalne ogniwa. Dwa głosy, na które rozpisana jest sztuka.

Akcja utworu rozgrywa się w szpitalu psychiatrycznym, tzw. rosyjskiej psychuszce, gdzie w jednej celi (sali) przetrzymywani są dwaj mężczyźni - grający na trójkącie i "mający własną orkiestrę" autentycznie chory Iwanow oraz polityczny dysydent Aleksander. Jest to przede wszystkim pozbawiona patosu i górnolotnych deklaracji historia człowieka, który nie boi się manifestowania własnych poglądów, mimo iż grozi mu za to śmierć.

Nie tylko pod względem aktorskim, ale również technicznie spektakl jest bardzo dobrze dopracowany. Dodatkowe wrażenia wywierają efekty wizualne, jak m. in. hologram przedstawiający ludzki mózg oraz zachodzące w nim zmiany i procesy psychiczne. 

Ponadto spektakl wzbogaciły: odgrywane na żywo kompozycje André Previn\' a, a także zmieniające się, wędrujące za aktorami światło oraz wiele innych efektów specjalnych przygotowanych specjalnie z myślą o tym przedsięwzięciu. Czego nie dopowiadają aktorzy, dogrywa muzyka, a może czego nie dogrywa muzyka, dopowiadają aktorzy. Każdy, nawet najmniejszy gest odgrywa w tym spektaklu ogromne znaczenie.

Jak podczas spotkania z prasą przyznał dyrektor teatru - pan Krzysztof Orzechowski, sztukę tę zrobiono, aby zwrócić uwagę, że wytwory systemów totalitarnych nie odeszły wraz z minionym stuleciem, lecz wciąż trwają. Osobiście zastanowiło mnie, na ile spojrzenie na przeszłe i obecne czasy, są podobne, a czym i czy w ogóle się różnią? 

Jedną z ważniejszych cech twórczości Stopparda jest wieloznaczność, dlatego w tym wypadku zderzenie szpitala psychiatrycznego i orkiestry stanowi paralelne zderzenie absurdu przeszłego i współczesnego świata, w którym totalitaryzm stał się receptą na źle funkcjonującą demokrację. Sam reżyser spektaklu pan Jarosław Kilian, zaznaczył, że w żadnym wypadku sztuka ta nie jest opowieścią o martyrologii i patosie. Wręcz przeciwnie, nie brakuje w niej stoppardowskiego dystansu, miejscami groteskowych, śmiesznych (jak, kto woli ośmieszających panujący system polityczny) scen, które niosą za sobą prawdziwy tragizm ludzi, o losach których opowiada ta sztuka. Stoppard w swym dziele ucieka w daleko idącą metaforę. Często mniej, znaczy w tym tekście więcej. Reżyser spektaklu wielokrotnie zwracał uwagę, iż tekst ten pochyla się przede wszystkim nad człowiekiem. Zwraca uwagę na kruchość ludzkiej natury, odwagę, gotowość poświęcenia własnego życia w obliczu egzystencjalnej tragedii.

Opowieść nauczycielki o liberalnej konstytucji, której autor został rozstrzelany, schizofrenia bezobjawowa, czy historia małego Saszy, który stara się nakłonić ojca, aby był odważny i kłamał, to tylko niektóre z elementów składających się na tę poruszającą, momentami zaskakującą, wartą zobaczenia opowieść.

Sylwia Papier
Na Scenie
9 października 2012

Książka tygodnia

Biała jak mleko, czerwona jak krew
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Alessandro D'Avenia

Trailer tygodnia

Romans wschodni
Victoria Vatutina i Olga Bilas
Koncert spina w harmonijną całość kla...