Klasyka unosi

"Grażyna" - reż. Radosław Rychcik - Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie

W niedziele, 10 kwietnia, w Opolu zakończył się 41. Festiwal Opolskie Konfrontacje Teatralne. Publiczność przez prawie tydzień miała okazję, między innymi, obejrzeć sześć spektakli wytypowanych przez jury ogólnopolskiego Konkursu na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej „Klasyka Żywa".

Po raz pierwszy publiczność mogła uczestniczyć w festiwalu o zmienionej formule. Konfrontacje w tym roku nie miały charakteru typowo konkursowego, lecz stanowiły przegląd wybranych utworów rekomendowanych przez jury w konkursie „Klasyka Żywa". Na wyniki widzowie muszą poczekać jeszcze rok, aż do finału, który odbędzie się także na deskach teatru Kochanowskiego.

Aby pozwolić opolskiej widowni skonfrontować własne opinie z rekomendacjami, na czas festiwalu zostało powołanie jury dziennikarzy oraz jury społeczne, składające się z osób niepowiązanych z teatrem. Tym sposobem, na zakończenie 41. Opolskich Konfrontacji Teatralnych, zostały przyznane następujące wyróżnienia: jury społeczne pierwszą nagrodą uhonorowało Grzegorza Artmana za rolę Lucyfera w przedstawieniu "Samuel Zborowski" z Teatru Polskiego w Bydgoszczy. Druga nagroda trafiła do Macieja Chojnackiego za minimalistyczną scenografię do „Faraona" z teatru Wybrzeże w Gdańsku. Wyróżnienie otrzymał również Tarnowski Chór GOS.PL, który towarzyszył aktorom w spektaklu „Grażyna" z Teatru Solskiego w Tarnowie. Dziennikarze na podium postawili Karolinę Bacię za rolę Diany w "Fantazym" z Teatru Powszechnego w Warszawie, Grzegorza Artmana, który zagrał Lucyfera w "Samuelu Zborowskim" z Teatru Polskiego w Bydgoszczy oraz Roberta Urbańskiego za adaptację "Cara Samozwańca" z Teatru Modrzejewskiej w Legnicy. Wszystkim zwycięzcom należą się ogromne brawa za włożony trud w inscenizacje polskiej klasyki.

Oprócz oficjalnego zakończenia festiwalu, w ostatnim dniu „opolskiego święta teatru", publiczność miała okazję zobaczyć sztukę „Grażyna" z Teatru Solskiego w Tarnowie. Spektakl, bez wątpienia, stanowił swoistą „kropkę nad i" zamykającą klasyczny tydzień w Kochanowskim. Mimo kilku nasuwających się zarzutów wobec inscenizacji, jedno jest pewne – obraz wykreowany przez twórców spektaklu stanowi pobudkę do dyskusji na temat interpretacji dzieł klasycznych. Na ile sposobów można odczytywać utwory wielkich wieszczów? Za pomocą jakich narzędzi można trafić do publiczności? Czy można wyciągać klasyczne, zakurzone utwory z ławek szklonych, przenosić je do czasów współczesnych i odnajdywać w nich dzisiejsze przesłanie? Czy szkodliwym będzie obdzieranie klasyki z patosu i nie klękanie przed nią? Do odpowiedzi na postawione pytania skłania widzów reżyser spektaklu – Radosław Rychcik. Twórca wyjmuje „Grażynę" z klasycznych ram, nadając inscenizacji formę rozrywką, w muzyczno- ludycznym kostiumie.

Reżyser przenosi wydarzenia opisane w utworze Mickiewicza do czasów współczesnych, na boisko do koszykówki. Widzimy dwa kosze, ławę dla rezerwowych oraz trybunę, na której umieszczony jest chór (ukłon dla Gos.pl), pełniący rolę narratora, którą dzieli z Aleksandrem Fiałkiem (w tym miejscu także wielkie brawa). Odwieczny konflikt pomiędzy Litwinami i Krzyżakami zostaje przedstawiony jako spotkanie dwóch grup sportowych, które mają rozegrać mecz. Owa scena jest kulminacją całej inscenizacji pomiędzy „zwaśnionymi drużynami" i symbolizuje bitwę opisaną w utworze Mickiewicza. Widać ciekawy pomysł reżyserski. Koncepcja widowiska sportowego trafnie oddaje emocje. Akcja jest dynamiczna i w swoisty sposób przybliża publiczności trudny utwór wieszcza. Warto w tym miejscu zaznaczyć iż, reżyser nie rezygnuje z oryginalnego jedenastozgłoskowego poematu. Niemniej jednak, oglądając spektakl, pojawia się wrażenie, że coś nie do końca się tutaj zgrywa.

Wprowadzeniem widowiska jest edukacyjno-feministyczny prolog, pochodzący z książki Marii Janion „Kobiety i duch inności". Twórcy w ten sposób pozwalają publiczności odczytać ich własne zamierzenia interpretacyjne. Niestety, w dalszej części spektaklu owy dyskurs zostaje gdzieś zatracony. Postać Grażyny nie współgra z wizerunkiem kreowanym przez chór podczas spektaklu. Kontynuacja wątku jest bardzo niewyraźna, wręcz znikoma. Grażyna wcale nie jawi się na scenie jako wyzwolona bojowniczka, emancypantka. Nie widzimy silnej i walecznej kobiety. Jej postać raczej ginie w cieniu swych przeciwników oraz natłoku zastosowanych środków wyrazu - muzyki, radiowych komunikatów, fragmentów przypisów historycznych Mickiewicza, żwawej, sportowej rywalizacji. Symbol Kobiety-Rycerza zostaje stłamszony. Nawet scena śmierci Grażyny nie wypada zbyt przejmująco.

Jednak mimo pewnych braków lub inaczej, nieoczekiwanego nadmiaru, spektakl stanowi bardzo ciekawy przykład tego w jaki sposób można podejść do klasycznego dzieła. Pod tym względem stanowi on niezastąpiony element, jakże udanych w tym roku, 41. Opolskich Konfrontacji Teatralnych.

Katarzyna Majewska
Dziennik Teatralny Opole
14 kwietnia 2016

Książka tygodnia

Kwiatkowska. Żarty się skończyły
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Marcin Wilk

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...