Klata, czyli obiecanki cacanki

"Ziemia obiecana" - reż: Jan Klata - Teatr Polski we Wrocławiu

Dawno już na żadną premierę teatralną w Łodzi (a może bardziej poza Łodzią) się tak nie czekało. I chyba czekaliśmy za bardzo.

Z obozu reżysera Jana Klaty, przed łódzką premierą przygotowanego dla wrocławskiej sceny spektaklu "Ziemia obiecana" według Władysława Reymonta, docierało wiele słów, które miały nic nie wyjaśnić. Nie wiedzieliśmy czym to przedstawienie będzie, wiedzieliśmy za to dość obficie czym nie będzie. Artysta udzielił też szeregu wywiadów, w których mówił dużo, co odrzucił, ale niewiele o tym, co pokaże. Kapitalistyczny marketing siebie i swojego dzieła, rozbudzający oczekiwania, w najlepszym stylu. Stało się jednak tak, że Klata więcej odrzucił, niż pokazał. 

Reżyser odrzucił unarodowienie poszczególnych bohaterów, co akurat było posunięciem, moim zdaniem, trafnym, bo rzeczywiście pozwala na koncentrację na wybranym przez niego problemie, bez odwoływania się do najprostszych narodowych skojarzeń i schematów. Zabieg powiódł się jednak nie do końca. Okazało się bowiem, że właśnie narodowe konotacje zawarte w powieści, zekranizowane potem w wielkim filmie Wajdy, tkwią w nas mocniej niż myśleliśmy. Tkwią w nas na tyle mocno, że nie wyzbyli się ich w pełni (a może tego po prostu już nie potrafimy) twórcy spektaklu i grający w nim aktorzy, no i oczywiście widzowie. Ci ostatni, jeśli widzą obficie gestykulującego, żywego Moryca, to widzą Żyda. Ci drudzy, osadzają swoje postaci w kontekście powieści i filmu, pożyczając znane z obu dzieł narodowe ślady. Ci pierwsi, nawet jeśli takie elementy uznali za wplecione do widowiska żarty, to są to narodowe żarty z narodowych stereotypów. Myślę, że lepiej było uciec od tego całkowicie. Ale może używając tej powieści (a w przypadku spektaklu bardziej popkulturowej wizji "Ziemi obiecanej") nie da się jednak od tego uciec? Swoją drogą ciekawe, że Jana Klata przeciwstawił się temu, co Festiwal Dialogu Czterech Kultur właśnie (w swoim założeniu przynajmniej) podkreśla, a więc czterem kulturom, czterech narodów, w wyjątkowej historii Łodzi... 

Ta wyjątkowa historia Łodzi nie wspiera też wizji kapitalizmu, która dominuje w przedstawieniu Klaty. Nigdzie w Polsce przełomu wieków nie było bowiem tak drapieżnego kapitalizmu, jak w Łodzi. Wszędzie relacje przez niego budowane były bardziej trwałe, tu fortuny rosły w jeden dzień i w jeden dzień mogły się rozsypać. Tu wszystko było na krawędzi. Jeśli już przenosić ten stan do współczesności, to raczej do końca lat 80. i początku 90., do ustrojowej transformacji, niż rzeczywistości dzisiejszej. Klata jednorodnie uzewnętrznia siłę kapitalizmu i jednocześnie jego nędzę, pokazuje, że ten system, wymagający ciągłej aktywnej gry na jego zasadach, wyjaławia człowieka, pozbawia go tego, co dała mu kulturowa cywilizacja, ujednolica. Kapitalizm jest zły, ale wszyscy w nim tkwimy, wszyscy gramy w tę grę, choć przecież nie musimy, bo mamy wybór - podkreśla artysta, który promocyjne mechanizmy kapitalizmu wykorzystuje. No pewnie, że kapitalizm jest zły i wyżera nasze dusze. Ale czy naprawdę teatr służy tylko do konstatacji tego faktu? Użycie zaś do tej konstatacji "Ziemi obiecanej" spłyca "Ziemię obiecaną", a niestety nie pogłębia widowiska. 

Jan Klata swoje "spostrzeżenie" uatrakcyjnia licznymi teatralnymi grepsami. I one są w tym przedstawieniu najlepsze - zaraz obok świetnych aktorów. Nie wynika z nich nic więcej, poza sceniczną atrakcyjnością, ale czasem potrafią się złożyć w piękną scenę (jak choćby choreograficzny układ miłosny między Borowieckim, Madą Müller, który "układa" Müller). No i po prostu cieszą oko. Niestety, nie wnoszą nic do dyskusji, którą zaproponował Klata. Może dlatego, że sama dyskusja nie wykracza zbyt daleko poza oczywistości. 

Wyczekiwane wydarzenie teatralne się odbyło. Ja jednak o terytorium, które jest tematem tegorocznego festiwalu, nie dowiedziałem się niczego więcej poza tym, co wiedziałem przed wydarzeniem.

Dariusz Pawłowski
Polska Dziennik Łodzki
14 września 2009

Książka tygodnia

Pokusa przebaczenia
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Donna Leon

Trailer tygodnia

700. Krakowski Salon P...
Anna Dymna
W najbliższą niedzielę 23 stycznia, j...