Klejnot w pudełku

"Kopciuszek" - reż. Brano Mazuch - Teatr Lalki i Aktora w Wałbrzychu

Jest pięknie, lalkowo, klasycznie... Najnowsza premiera wałbrzyskiego Teatru Lalki i Aktora, „Kopciuszek" wg braci Grimm i Boženy Němcowej, zawiera w sobie wszystko, czego dzieci (i nieprzyznający się do tego dorośli) poszukują w baśniach. Oryginalna scenografia i muzyka pełnią rolę służebną wobec nadrzędnego uroku zwycięstwa dobra i miłości nad zuchwałością i pogardą.

Akcję powszechnie znanej, lecz wciąż podatnej na nowe odczytania opowieści o Kopciuszku, złej macosze i nie lepszych siostrach, osadzono na drewnianej, elegancko rzeźbionej scenie pudełkowej, która, po otwarciu bocznych skrzydeł, tworzy tryptyk. Podział sceny na trzy części pozwala oddzielić sfery działania głównej bohaterki, będącej wciąż na uboczu (kuchnia i cmentarz z grobem matki) od „salonów", na których błyszczą (lub może raczej usilnie próbują błyszczeć) siostry.

Lalki postaci kobiecych przypominają krawieckie manekiny, z półprzezroczystymi spódnicami. Macocha i siostry mają twarze wykrzywione złośliwymi grymasami, ich stroje lśnią od złota. Tylko Kopciuszek, choć szary i skromny, ma szeroko otwarte oczy i sympatyczną twarz. Co ciekawe, kobiety występują na scenie i w żywym planie, i w postaci lalek; role mężczyzn – Ojca Kopciuszka i Księcia, odgrywają aktorzy. Na pokazie premierowym nastąpiło dodatkowe podwojenie głównej bohaterki: Kopciuszka zagrały dwie aktorki. Ten dualizm daje ciekawe efekty dramatyczne i przyczynia się do pogłębienia psychologii postaci. Kopciuszek Natalii Wieciech jest rezolutny, radosny, dynamiczny, Sylwii Nowak – bardziej liryczny, sentymentalny. Podział na sferę lalkową i aktorską zostaje też ciekawie – i zabawnie – przełamany w scenie balu (Książę-aktor tańczy z siostrami-lalkami).

W przedstawieniu wiele jest scen prawdziwie pięknych, dopracowanych estetycznie i świetnie skomponowanych. Zachwycają przede wszystkim epizody w japońskim teatrze (do którego książę zaprasza wszystkie panny) i w kościele. W pierwszym z nich posłużono się konwencją teatru cieni: przy akompaniamencie „japońskiej" muzyki, oglądamy sceny z życia Kopciuszka i jego pierwsze spotkanie z księciem. Macocha i córki przybierają na cieniu postać trójgłowego potwora, co daje nadzwyczajny efekt komiczny. W scenie kościelnej wykorzystano fragmenty
Pieśni nad pieśniami, metaforycznie ujmując uczucie, rodzące się między Kopciuszkiem a Księciem.

W epizodach, które rozgrywają się poza domem Kopciuszka, bohaterowie pojawiają się w żywym planie. Aktorzy odtwarzający role Kopciuszka i Księcia stają się widzami teatru w teatrze, zasiadając w pierwszym rzędzie widowni. Daje to efekt swoistego oddzielenia historii tych dwojga od całości scenicznych zdarzeń: widz zaglądając im niemal przez ramię, jest świadkiem ich ulotnych gestów czułości. Książę, który szuka Kopciuszka, kilkakrotnie wchodzi w interakcję z publicznością, prosząc o wskazówki, dokąd powinien się udać, czy też przymierzając zgubiony pantofelek...dziewczętom z widowni.

Całość akcji spaja urokliwa muzyka Vratislava Šrámka, inspirowana muzyką renesansową Roberta Jonesa. Utwory wykonują sami aktorzy, a dopełnieniem melodii staje się wielogłosowy śpiew (jak powracający motyw pomagających Kopciuszkowi gołębi). Muzyka stanowi nie tylko tło wydarzeń, ale i wyraz emocji (Książę gra dla ukochanej na skrzypcach, Macocha na balu akompaniuje tańcom na akordeonie). W spektaklu wykorzystano też niezwykłe efekty świetlne: gra reflektorów tworzy iluzję ruchu na rysunku przedstawiającym scenę dworską, znajdującym się z przodu „pudełka".

Oryginalne rozwiązania sceniczne dopełnia precyzja lalkowej animacji i dobre aktorstwo. Dynamizm Macochy (Bożena Oleszkiewicz) ostro kontrastuje z rozsądkiem Ojca (Paweł Pawlik), a pycha i hałaśliwość sióstr (Urszula Raczkowska, Anna Jezierska) ze skromnością Kopciuszka. Na szczególną pochwałę zasługują Sylwia Nowak (bardzo wdzięcznie grająca Kopciuszka) i Zbigniew Koźmiński (w świetnej roli Księcia).

„Kopciuszek" w reżyserii Braňo Mazucha to kolejna perełka wałbrzyskiej sceny. Klasyczne podejście do teatru lalek, połączone z nowatorstwem technik inscenizacyjnych i twórczą swobodą, daje znakomite efekty. Dobrze znana baśń, ubrana w nowy kostium, uczy, inteligentnie bawiąc. A przy tym jest prawdziwą ucztą dla oka.

 

Karolina Augustyniak
Dziennik Teatralny Wrocław
14 października 2014

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...