Klucz do sukcesów

"Trans-Atlantyk" - reż. Jacek Jabrzyk - Teatr Dramatyczny w Białymstoku

Gombrowiczowska groteska i satyra na narodową mentalność została w białostockiej inscenizacji dodatkowo wzmocniona poprzez umiejętne dobrane środki artystycznego wyrazu. Zyskała nie tylko oryginalną oprawę, ale i sporo autoironii artystów.

W naszym teatrze do tej pory nie było tak dobrego przedstawienia. Teatr pnie się górę! Wróżę sporo sukcesów na festiwalach w przyszłym roku. W tym roku "Trans-Atlantyk" na scenie Teatru Dramatycznego będziemy mogli obejrzeć jeszcze tylko raz - w Sylwestra na specjalnym pokazie z lampką szampana i niespodziankami. Kolejne pokazy w połowie stycznia.

Dzięki zastosowaniu współczesnych elementów przekaz Gombrowicza w wersji Jacka Jabrzyka mocniej uderza w naszą aktualną rzeczywistość polityczną i społeczną, a nawet wręcz ją uwypukla. Oglądając spektakl mamy co chwilę wrażenie, że rozpoznajemy któregoś z bohaterów, i że o takich Kosiubidzkich, Ciumkałach, Gonzalach i Ignasiach słyszymy codziennie, obserwując miejscową i ogólnopolską scenę polityczną oraz śledząc bieżące nastroje społeczne.

Reżyser zastosował sprytny trick. Ulokował przedstawienie jakby wewnątrz głowy głównego bohatera, w umyśle podzielonym na sześcienne sektory, gdzie co rusz otwiera się jakaś klapka i wchodzą lub wychodzą pozostałe postaci z powieści Gombrowicza. Efekt ciekawy i poruszający wyobraźnię. Nic w tym spektaklu nie jest dosłowne, wszystkie sceny i bohaterowie są jakby pomiędzy Formą a Chaosem. A to wymaga od nas widzów myślenia, otwarcia umysłu i skupienia uwagi. Nie tylko skupienia na obrazie, choreografii i ruchach aktorów, symbolicznych rekwizytach i dwuznacznych kostiumach, ale i na dźwięku przechodzącym z ambientu w rytmiczne i bardzo głośne techno. Szczególnie trzeba się skupić na tekście Gombrowicza, który jest bogaty, plastyczny i ma specyficzny, miejscami wydawałoby się chaotyczny, muzycznie transowy rytm, pełen powtórzeń, archaizmów i różnych fonetycznych zabiegów charakterystycznych dla autora. Aktorzy z tekstem poradzili sobie doskonale, a zadanie było bardzo trudne. Czasami, gdy akcja działa się w głębi sceny, odbiór dialogów wymagał jeszcze większego skupienia, być może z powodu szczelnie zabudowanej scenografii, która zaburzyła akustykę teatru. Ale scenografia bardzo pomysłowa, oddająca świetnie pomysł reżysera na umieszczenie akcji w wyobraźni bohatera. Choć całość inscenizacji może sprawiać wrażenie, że brak w niej pełnej spójności, to myślę, że jest to z całą pewnością przemyślany zabieg, który ma jeszcze bardziej podkreślić postawę duchową Gombrowicza.

W Białymstoku, na deskach Teatru Dramatycznego gombrowiczowski przekaz zyskał nie tylko oryginalną oprawę, w której są i wibracje słowno-muzyczne i brawurowa gra aktorska, sporo prześmiesznych ruchów, ale też ten słynny już cudaczny cwał w rytm indiańskich śpiewów. Znajdziemy w tej inscenizacji i śmiech, i wzruszenie, i trwogę, ale przede wszystkim doskonałą karykaturę. Wydaje się, że każda postać jest ośmieszeniem samej siebie, że każdy gest, słowo, obraz i dźwięk podkreślający artystyczną swobodę twórców białostockiej inscenizacji, naśmiewa się głównie właśnie z tej swobody. Autoironia artystów w doskonałym wydaniu.

Przy okazji premiery, choć już bez związku z premierą, aktorzy białostockiego teatru dali wyraz solidarności z protestującym od kilku miesięcy zespołem Teatru Polskiego we Wrocławiu. Główną rolę w białostockim "Trans-Atlantyku" gra Andrzej Kłak - aktor, który właśnie stracił etat w Teatrze Polskim i podczas tzw. wyjścia do braw zamanifestował swój protest przeciwko działaniom aktualnego dyrektora tego teatru zaklejając usta taśmą. W tym czasie właśnie został również odczytany na scenie list protestacyjny pracowników Teatru Polskiego.

Aktorzy pomimo udanej premiery i gorącego, długiego aplauzu nie byli zbyt radośni. Dało się wyraźnie odczuć powagę sytuacji i ich smutek z powodu kłopotów kolegów z Wrocławia.

Ela Sawicka
Portal Informacyjny BIA 24
23 grudnia 2016
Portrety
Jacek Jabrzyk

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...