Kochać kobiety, choć to bardzo trudna rzecz

„Płatonow" – reż. Grzegorz Wiśniewski – Teatr Wybrzeże w Gdańsku

Anton Czechow napisał „Płatonowa", gdy skończył zaledwie dwadzieścia jeden lat. Jego debiut dramatopisarski ukazał wyjątkowy zmysł obserwacji autora, a także niewątpliwą dojrzałość i niepospolity styl pisarski, który charakteryzuje się ciętymi, inteligentnymi dialogami. Nic zatem dziwnego, że wielu twórców chętnie inscenizuje to dzieło, gdyż pomimo upływu czasu, porusza aktualne problemy.

Michał Płatonow (Michał Jaros) po latach podróży powraca w rodzinne strony. Nie sam, a z naiwną i poczciwą żoną (Monika Chomicka-Szymaniak). Na miejscu spotyka najbliższych jego sercu przyjaciół: Mikołaja (Piotr Biedroń), Sergiusza (Piotr Chys), oraz bogatego Rosjanina, Głagoliewa (Robert Ninkiewicz). Dowiaduje się, że w ich życiu zaszły poważne zmiany – pierwszy z nich zakochał się w nauczycielce, Marii Grekow (Agata Bykowska); drugi ożenił się z piękną Sonią (Katarzyna Dałek), a trzeci natomiast z samotności wykorzystuje wysoką pozycję i zaleca się do Anny (Magdalena Boć). Psikus losu polega na tym, że wszystkie te trzy kobiety miały wcześniej bliższy kontakt z Płatonowem... i wciąż o nim myślą.

Wbrew możliwym pozorom, „Płatonow" nie jest romansem o zabarwieniu erotycznym. To historia człowieka zagubionego; osoby samotnej wśród przyjaciół. Nieprzemyślana decyzja sprawia, że już w wieku dwudziestu siedmiu lat stracił sens życia i nie potrafi go na nowo odnaleźć. Nie ma do tego ani sił, ani chęci. Dlatego też by nie myśleć o duchowych aspektach – o swej trudnej egzystencji i niedoli - oddaje się cielesnym uciechom. Tym samym dopełnia się jego fatum: nie chce czynić nikomu krzywdy – a rani wszystkich.

Nie tylko widz, ale i wszystkie postacie dramatu, mają trudności w zrozumieniu skomplikowanej postaci, jaką jest Płatonow. To persona zagadkowa i tajemnicza - nie wiadomo, czy zwykły drań, czy może wielki marzyciel. Na pewno w pewnym stopniu nihilista, a przy tym inteligent z trafnymi obserwacjami. Z jednej strony wszyscy bardzo go cenią i ufają, z drugiej jednak strony nieustannie się na nim zawodzą. A mimo to zarówno jego przyjaciele, jak również publiczność, nie potrafią go znienawidzić, ponieważ jego autentyczna szczerość wywołuje bardziej sympatię, aniżeli niechęć. Michał Jaros podołał wyzwaniu i wykreował Płatonowa z krwi i kości ze wszystkimi jego mankamentami: nieszczęśliwego, choć przecież posiadającego wszystko, co potrzebne do szczęścia; kochającego, mimo że przecież nigdy nie poznał prawdziwej miłości.

Podobnie autentycznie wypadły postacie drugoplanowe. Każdy z bohaterów niesie ze sobą ogromne pokłady cierpienia – swoistego rodzaju granaty, które w pewnym momencie zjawiskowo eksplodują. Sasza Moniki Chomickiej-Szymaniak to uosobienie dobrej żony, kochającej swego męża bezgranicznie, lecz jej cierpliwość kończy się na wieść o Soni. Kochanka w ciele Katarzyny Dałek przekonująco odegrała dramat kobiety, pragnącej uwolnić się z ubóstwa za wszelką cenę. Widz dostrzega jednak, jak bardzo mąż ją kocha, bowiem Piotr Chys wykrzesał pełnię dramatyzmu ze zdradzanego Sergiusza. Nie sposób nie zachwycić się także kreacją Mikołaja w wykonaniu Piotra Biedronia, będącego najbardziej współczującą postacią w całym dramacie. Na dodatkową uwagę zasługuje także Magdalena Boć, której przedsiębiorczej, zaradnej Annie udaje się wyjść poza ramy czasowe, stając się symbolem kobiecości XXI wieku.

Sama scenografia natomiast ściśle została zakorzeniona w ubiegłym stuleciu, w którym przeważał względny przepych i okazałość – niezależnie, czy było na to kogoś stać. Tak oto prezentują się niedopasowane do siebie płytki na podłodze, na których stoją dwie czerwone sofy z odrapanymi siedzeniami. Nad nimi wisi zapalony neon zapisany cyrylicą i będzie świecić dopóki, dopóty mrok nie okryje głównego bohatera. Kluczową rolę ogrywa światło – połączenie pomarańczowo-czerwonej barwy – oddaje szczególną intymność szczególnej atmosfery.

Spektakl obfituje w ogromną dawkę emocji, która zapewne najbardziej poruszy widza będącego w wieku głównego bohatera - możliwe, że podobnie zagubionego i samotnego w świecie, potrzebującego jedynie zrozumienia. To tragiczna historia człowieka pragnącego miłości, który szuka jej wszędzie tam, gdzie jej nie ma, nie dostrzegając jej również wtedy gdy pojawia się w zasięgu wzroku. Po części, to opowieść o każdym z nas.

Marta Cecelska
Dziennik Teatralny Trójmiasto
30 stycznia 2018

Książka tygodnia

Cyrk w świecie widowisk
Warsztaty Kultury w Lublinie
redakcja Grzegorz Kondrasiuk

Trailer tygodnia