Koleżanka Cyrana, czyli Feliksa Rzepki

"Kolega Mela Gibsona" - reż: W. Patlewicz - Teatr Korez

Feliksa Rzepkę każdy zna. Feliks Rzepka zna każdego. Całkiem nieprzypadkowo zapoznaliśmy się podczas Letniego Ogrodu Teatralnego. I może nie jestem - niestety - koleżanką Mela Gibsona, ale Feliksa Rzepki odtąd na pewno.

Rzepka, postać wykreowana przez Tomasza Jachimka specjalnie dla Mirosława Neinerta, to sympatyczny jegomość z wybujałą wyobraźnią i ogromną pewnością siebie. W tej roli Neinert wypada niezwykle przekonująco, sam poniekąd mając prawo utożsamienia się z fragmentami opowiadanej przez siebie historii. Tematem monodramu jest przecież pełen rozmaitych wrażeń, niezwykłych doznań i całkiem przyziemnych bolączek żywot aktora – prawdziwego. Rzepka, za sprawą swojej rozbrajającej bufonowatości, potrafi rozbawić publiczność do łez. A dla publiczności właśnie zaplanowano w tym spektaklu specjalną rolę – porucznika przesłuchującego bohatera historii.  

Jachimek, znany ze swoich satyrycznych upodobań, zapewne świadomie posłużył się kabaretowym humorem w tworzeniu zabawnego (i co najważniejsze – niebanalnego) scenariusza. Akcja monodramu toczy się tak wartko, że widzowie nie są w stanie ani na moment oderwać swoich myśli od poruszającej opowieści narcystycznego aktora. Publiczność okazuje się zaangażowana w spektakl nie mniej niż sam Mirosław Neinert wyśpiewując chórem jedną z polskich pieśni patriotycznych i nie zauważając wcale, że oto wpada w sidła Neinertowej charyzmy.  

"Kolega Mela Gibsona" zawiera w sobie moc aluzji politycznych i obyczajowych, scenariusz sztuki jest mocno zakotwiczony w kulturze polskiej. W tekście wypowiadanym przez Rzepkę mamy więc na przykład i charakterystyczne dla naszego narodu silne przywiązanie do symboliki ciemnych mogił i Polaków uwielbienie napojów procentowych. W scenariuszu odnajdujemy także rozmiłowanie w krajobrazie lokalnym (Śląsk vs Zagłębie, postać prezydenta Katowic) dopełniane biegłą znajomością ikon kultury masowej (Krzysztof Cugowski, Mel Gibson). Jachimek wykorzystał wizerunki realnie istniejących osób (Elżbieta Okupska, Piotr Uszok), dzięki czemu tekst wydaje się pozbawiony fikcji, a sam monodram spontaniczną wypowiedzią na temat blasków i cieni aktorskiego życia. 

Odkrywanie tajemnic intrygującego świata sceny teatralnej, zaglądanie za kulisy spotkań, spoglądanie w codzienne, prywatne aktorskie życie to najbardziej przyciągające wątki "Kolegi Mela Gibsona". Artysta sceniczny musi bowiem każdego dnia konfrontować własną tożsamość z tą, którą zawodowo kreuje – tymczasową, teatralną, wyimaginowaną. Co dzień nakładany jest na niego obowiązek udawania kogoś, kim nie jest, wcielania się w różnorakie charaktery. W końcu rodzi się więc problem niemożności wyjścia z roli, co dla osób współżyjących z aktorem musi być nie lada udręką. Ta złożona problematyka została ujęta w ironię i kpinę, a cały monodram napisany współczesnym językiem, dzięki czemu sztuka jest bardzo przystępna i świetnie odbierana przez publiczność. Warstwę muzyczną monodramu zredukowano do minimum, co także wychodzi na plus całości wystąpienia Neinerta. Widz bowiem nie zostaje zbombardowany wielością doznań, może skupić swoją uwagę na dynamicznym przekazie słownym.  

Umiejętność improwizowania Neinerta (jego reakcja na słowa przechodzących obok podcieni GCK-u przypadkowych osób "Czimej się, chopie!": "Czimia się, czimia, ino żech jest trocha nerwejs") podnosi dodatkowo walor komiczny spektaklu. Bo w warunkach teatru otwartego, jakim jest Letni Ogród Teatralny, aktor musi być przygotowany na wszelką ewentualność. A Mirosław Neinert, czyli Cyrano de Bergerac, czyli Feliks Rzepka potrafi to profesjonalnie wykorzystać ku uciesze zgromadzonej publiczności. Bo przecież aktor nie wychodzi z roli w żadnej sytuacji...

Marta Felis
Dla Dziennika Teatralnego (Katowice)
20 sierpnia 2009

Książka tygodnia

Zero zahamowań
Wydawnictwo: Agora
Michał Rusinek

Trailer tygodnia

8. Festiwal Teatru Ukr...
Nadiia Moroz-Olshanska
Sztuka jest niezbędną częścią życia...