Kolorowy płyn szczęśliwości

"Nowy wspaniały świat" - reż. Krzysztof Garbaczewski - Teatr im. J. Osterwy w Gorzowie Wlkp.

Przedstawienie gorzowskiego teatru to projekt, w którym tradycyjna sztuka przeplata się z nowoczesną technologią VR, aktorzy grają równolegle w realu oraz jako awatary, a widzowie przyglądają się temu z boku, zapewne ciesząc się, że nie muszą wchodzić do tego świata.

Bo jest to świat pozornie szczęśliwy, w którym produkuje się ludzi niemal robotów, których można sobie wychować za pomocą propagandy i farmakologicznego sterowania ich umysłami. Będą chwalić ustrój, w którym się ukształtowali, a każdy obcy będzie dla nich zagrożeniem. Ale ten obcy prędzej czy później wkroczy do ich życia i zaburzy system.

Powieść Aldousa Huxleya napisana została w 1931 roku, a wydana 1932. Jest to antyutopia, w konwencji science-fiction. Akcja toczy się w roku 2540. Powieść rozpoczyna się od wykładu w „Ośrodku Rozrodu i Warunkowania w Londynie Centralnym", podczas którego grupa londyńskich studentów zapoznaje się z zasadami funkcjonowania Republiki Świata. Idee utopii ujęte zostały w trzech słowach przewodnich Republiki: wspólność – czego wyrazem jest zasada „każdy jest dla każdego". Identyczność – upodobań i poglądów, a w niższych warstwach klasowego społeczeństwa Republiki także wyglądu, będąca efektem klonowania. Stabilność – wypływająca z zachowania wspólności i identyczności, osiągana ustawiczną kontrolą i tępieniem zachowań odbiegających od ustalonych norm. Aby powyższe zasady wcielić w życie stosowano różne metody, najważniejszą z nich było warunkowanie genetyczne i psychologiczne całego społeczeństwa.

To świat, który kasuje przeszłość i programuje przyszłość według potrzeb rządzących. Mieszkańcom celowo obniża się ich poziom umysłowy dostosowując go do minimalnych wymagań mechanicznej, odtwórczej pracy. Tak powstaje społeczeństwo idealne dla rządzących. Społeczeństwo kontrolowane oraz indoktrynowane. Niestety, żadnego społeczeństwa nie można kontrolować całkowicie i do tej pilnie strzeżonej Republiki trafia Dzikus John z Rezerwatu przeznaczonego dla nieprzystosowanych, w którym ludzie żyją według starych zasad, nie przyjmując nowego porządku.

Dzikus John (Oliwer Witek) na początku jest ciekawy nowego świata, ale im bardziej go poznaje, tym bardziej jest nim rozczarowany. Dostrzega, że jest to świat pozbawiony emocji i wielkich namiętności.

Nie bez powodu tytuł "Nowy wspaniały świat" nawiązuje do mowy Mirandy ze sztuki Williama Szekspira „Burza" (akt V scena I). Szekspir ze swoimi dramatami pełnymi namiętności, miłości, zazdrości i nienawiści, jest tu często przywoływany. Dzikus John cały czas porównuje swoje obserwacje z Szekspirem, który staje się tu symbolem sztuki wysokiej, na którą nie ma miejsca w nowym świecie. Sztuka wysoka jest tępiona jako rzecz niebezpieczna dla umysłów obywateli Republiki. Mogliby zacząć samodzielnie myśleć, mieć nowe potrzeby, a po co?

Krzysztof Garbaczewski, reżyser spektaklu, od lat tworzy interdyscyplinarne spektakle i teatralne instalacje łączące performance, sztuki wizualne i muzykę. W 2010 r. w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu przygotował "Gwiazdę śmierci" Marcina Cecko nawiązującą do kosmicznej sagi stworzonej przez George'a Lucasa. Spektakl odbywał się w gmachu miejscowego kina Zorza, gdzie reżyser po raz pierwszy na dużą skalę zastosował live streaming. Od tamtej pory regularnie wykorzystuje w swoich projektach internet, telefony komórkowe czy kamery.

Nie inaczej jest w gorzowskim spektaklu. Sceniczne postaci mają tu swoje awatary, animowane przez aktorki i aktorów. Wszystko możemy śledzić na zawieszonych nad sceną ekranach. Od początku przenosimy się do wirtualnego świata, kiedy Fanny i Lenina robią sobie selfie, które muszą wrzucić na media społecznościowe. W ten sam sposób przedstawienie się kończy, tworząc w ten sposób klamrę spinającą całość. Jesteśmy w nieokreślonej przestrzeni, w której bohaterowie poruszają się w zwolnionym tempie niczym zombie, opici somą, czyli płynem na szczęśliwość, objedzeni pigułkami regulującymi ich potrzeby życiowe. Mówią również powoli sprawiając wrażenie marionetek sterowanych niewidzialnymi dłońmi. Recytują wyuczone propagandowe teksty, przelewają kolorowe mikstury, które są im niezbędne do szczęśliwej egzystencji w świecie wiecznej szczęśliwości. Nie pozwalają sobie na starość i brzydotę.

Skierowanie uwagi widzów na świat wirtualnych mediów społecznościowych pokazuje, że dyktatura może przyjmować różne formy, nie tylko polityczne. Dzisiejsze powiedzenie "jeśli nie ma cię w internecie, to nie istniejesz" nabiera dodatkowych znaczeń. Nie dość, że musimy być szczęśliwi, to musimy być zawsze piękni i młodzi. Musimy być trendy, dopasować się do aktualnych mód, a aktualną modą jest również raportowanie swojej aktywności w mediach społecznościowych. Wszyscy, którzy odstają od świata mód i trendów, od wymagań i oczekiwań innych, są wytrąceni poza nawias. U Huxleya są zsyłani do Rezerwatu.

Jedynymi bohaterami, którzy posiadają emocje jest Dzikus John i jego matka Linda. Dzikus w wykonaniu Oliwera Witka jest trochę jak dziecko, które nie może się nadziwić ciekawemu światu i ciągle zadaje pytania z gatunku naiwnych. Jako młody buntownik próbuje wdawać się w dyskusję, która z przedstawicielami sekty, jak wiadomo, jest niemożliwa. Dzikus pozostaje jednak sobie wierny i woli być przegranym nieszczęśliwym niż brać udział w czymś, do czego nie ma przekonania.

Poruszającą rolę ma Elżbieta Milczarek jako Linda. Jest na scenie krótko, ale pozostawia niezapomniane wrażenie jako kobieta, która mierzy się ze starością i umieraniem.

Świetna jest również Marta Karmowska jako pielęgniarka. Kobieta nastawiona na działanie bez żadnej refleksji. Może nie ma w sobie okrucieństwa siostry Ratched z "Lotu nad kukułczym gniazdem", ale ma w sobie bezmyślność i bezrefleksyjność strażniczki systemu.

W przedstawieniu dominuje niepokojąca muzyka Qby Janickiego, która wtapia się w całość i ani na chwilę nie przestaje nam towarzyszyć tworząc nastrój niepokoju. Przybiera na sile i słabnie, wycisza się i powraca, świdruje w uszach, choć nie jest gwałtowna.

Robert Mleczko i Martyna Konieczny tworzą scenografię i kostiumy, które nawiązują do filmów science-fiction, które niewątpliwie kojarzą nam się z przyszłością, podbojami kosmosu, "Seksmisją", "Gwiezdnymi wojnami" i wszystkimi tworami kultury masowej o podobnej tematyce.

Dodatkowo gogle nakładane na twarz przez aktorów pozbawiają widzów możliwości obserwowania ich emocji, ale też mieszkańcy Republiki tych emocji nie posiadają.

Świat przedstawiony przez Krzysztofa Garbaczewskiego jest nowy i wspaniały. Tylko czy chcemy żyć w takim świecie? Czy chcemy być bezmyślnymi pionkami w grze, którą rozgrywają inni? Może lepiej, że jesteśmy na widowni i za chwilę możemy wrócić do własnego domu i własnego świata, nawet jeżeli jest pozbawiony szczęśliwości.

Obsada: Bartosz Bandura, Magdalena Dwurzyńska - Lenina Crown, Dominik Jakubczak, Kacper Kubryński - Mustafa Mond, Mikołaj Kwiatkowski - Bernard Marks, Magdalena Kasperowicz - Fanny Crown, Marta Karmowska - pielęgniarka, Edyta Milczarek - Linda, Artur Nełkowski - Helmholtz Watson, Oliwer Witek - Dzikus John.

Krzysztof Garbaczewski – scenariusz i reżyseria, Rébecca Pierrot – dramaturgia, Martyna Konieczny - kostiumy, Qba Janicki – muzyka, Robert Mleczko – scenografia, reżyseria świateł, video, Marcin Kosakowski – awatary, programowanie 3D, Radomir Majewski – programowanie 3D, Mikołaj Kwiatkowski - asystent reżysera, zdjęcia Ewa Kunicka.

Premiera 1 grudnia 2023.

Małgorzata Klimczak
Dziennik Teatralny Szczecin
17 kwietnia 2024

Książka tygodnia

Twórcza zdrada w teatrze. Z problemów inscenizacji prozy literackiej
Wydawnictwo Naukowe UKSW
Katarzyna Gołos-Dąbrowska

Trailer tygodnia