Komedia jak dobra terapia

rozmowa z Wojciechem Adamczykiem

Reżyser Wojciech Adamczyk opowiada o swoim najnowszym spektaklu — komedii Wiktora Szenderowicza "Ludzie i anioły", której premiera odbędzie się w sobotę w Teatrze Współczesnym w Warszawie

W słowiańskim obszarze językowym ciężko jest znaleźć dobrą komedię. Myślę, że wynika to głównie z powodów historycznych: u nas temat dominował nad formą, twórca musiał o coś walczyć, pełnić misję, a nie rozweselać. Istotniejsze było poruszenie w utworze ważnej społecznie lub politycznie sprawy niż skupianie się na sposobie opowiadania (z czym na przykład kłopotu nie mieli nigdy Amerykanie: w kinie amerykańskim często występuje mariaż błahej historii i fantastycznej narracji). Szlifowanie warsztatu dramatopisarskiego uważano chyba za niegodne, rzemieślnicze, zatem nieartystyczne, a bez tego nie powstanie funkcjonująca sprawnie komedia lub farsa. „Ludzie i anioły” wyróżniają się korzystnie na tym tle. To dobrze skonstruowana komedio-farsą z mechanizmem precyzyjnym jak w szwajcarskim zegarku. Natomiast specjalnością słowiańską, rosyjską jest wprowadzenie elementu metafizycznego oraz traktowanie tego elementu przez człowieka.

Jak w „Ludziach i aniołach” wygląda zderzenie naszej i pozaziemskiej rzeczywistości?

Szenderowicz nawiązuje m.in. do Bułhakowa, którego wyobraźnia zaludniła totalitarny i ateistyczny Związek Radziecki postaciami z innego wymiaru oraz do Gogola, który przy pomocy realistycznej satyry piętnował wynaturzenia rosyjskiego życia społecznego. Szenderowicz jest moralistą walczącym o lepsze rosyjskie jutro. Pokazuje w sytuacji ostatecznej człowieka o specyficznej mentalności, sposobie bycia i nawykach ukształtowanych przez rosyjską historię i rzeczywistość. Kreśli pewną wizję Rosji, stawia diagnozę dlaczego ten kraj tak wygląda i przestrzega, że być może nigdy się nie zmieni. Jakie wyciąga wnioski? Nie chcę zdradzać szczegółów. Zapraszam na spektakl.

Czy humor także jest specyficznie rosyjski?

Gdyby ten utwór wystawić w Afryce, lub Ameryce Południowej widzowie potraktowaliby go jako zabawną czarną komedię o nieuniknionym dla wszystkich spotkaniu z ostatecznością. Nie zauważyliby jednak sygnałów, tropów, które są czytelne tylko dla Rosjan albo innych narodów, którzy zetknęły się tak blisko, jak my z kulturą rosyjską i carskim oraz sowieckim systemem. Z porównania świata nadprzyrodzonego i ludzkiego wypływają wprawdzie mało pocieszające spostrzeżenia, ale pojawia się też nadzieja. Słaba, ale zawsze.

Teksty Wiktora Szenderowicza nie trafiały dotąd na polskie sceny. Znany jest on przede wszystkim jako dziennikarz opozycyjny. Czy krytyczny stosunek do władzy widać także w „Aniołach i ludziach”?

Na przykładzie bohaterów możemy zrozumieć sytuację rosyjskich inteligentów, którzy w każdym systemie musieli borykać z władzą krępującą im ruchy. Tak było za czasów caratu i w okresie komunizmu, pewnie tak jest i teraz. Nie ma w sztuce Szenderowicza bezpośredniej krytyki obecnych władz, nie ma kabaretowej aktualności. Ale jest uniwersalna refleksja nad losem pokoleń, które chciały trochę zmienić, naprawić Rosję. Szenderowicz zastanawia się, dlaczego im się nie udało
(A.H.)

(-)
Rzeczpospolita
3 kwietnia 2009

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia