Komedia w sam raz na wakacje

"Zacznijmy jeszcze raz" - reż. Tomasz Sapryk - Centrum Kultury w Gdyni

Gdyńskie Centrum Filmowe właśnie zadebiutowało w roli sceny teatralnej. Sala Warszawa stała się przestrzenią kameralnej komedii "Zacznijmy jeszcze raz", która grana będzie w tej przestrzeni nie tylko przez wakacje. W ten sposób Centrum Kultury w Gdyni ma nową scenę, a publiczność zabawne, udane przedstawienie.

Sztuka Aleksandry Wolf "Zacznijmy jeszcze raz" powstała specjalnie z myślą o aktorach Tomaszu Sapryku i Aldonie Jankowskiej. Owocem ich pracy jest spektakl Centrum Kultury w Gdyni, który "wprowadził się" na stałe do Gdyńskiego Centrum Filmowego.

Z pozoru to komedia jakich wiele. Wzięty reżyser filmowy, Karol, przychodzi do psychoterapeutki, by wyżalić się na małżonkę, która oprócz pracy zawodowej zajmuje się domem, psem i przygotowywaniem mu posiłków nawet o 4 rano. Teraz jednak żona chyba ma tego dosyć, bo już dwa razy zdarzyło jej się wyjść bez słowa, zostawiając wszystko na jego głowie. Wizyta u terapeutki jest oczywiście dobrym pretekstem do wielu dowcipnych zdarzeń, związanych z życiem codziennym i różnicami w postrzeganiu świata z męskiej i żeńskiej perspektywy.

Karol to erudyta, egocentryk i hipokryta, skażony artystowską manierą autopromocji i samouwielbienia. Jego rozmowa z terapeutką przypomina show, rozgrywany według jego zasad. Do czasu. Widz szybko orientuje się, że niekonwencjonalne metody terapeutki są kolejną odsłoną gry pozorów. Zarówno reżyser, jak i terapeutka przybierają kolejne maski, po to by zaraz je zdemaskować. Wszystko to prowadzi do dość przewidywalnego, ale udanego finału.

"Zacznijmy jeszcze raz" to klasyczna, tradycyjna komedia w biurowym anturażu. Adekwatną do sytuacji, kryjącą kilka niespodzianek (m.in. widok na Sea Towers za oknem) scenografię przygotował Witold Stefaniak. Proste, skrojone na miarę bohaterów kostiumy są zasługą Małgorzaty Zwolińskiej. Jednak to para aktorska gra tu zdecydowanie pierwsze skrzypce.

Rzadko się zdarza by aktor dobrze wyreżyserował sam siebie. Tomaszowi Saprykowi to się udaje - jako aktor gra zblazowanego artystę, gwiazdora przekonanego o swojej wielkości. Ma przy tym wystarczająco dużo wdzięku, by ten oderwany od rzeczywistości artysta z miejsca zjednał sobie sympatię publiczności. Jako reżyser umiejętnie prowadzi intrygę, której tempa brakuje tylko na początku.

Sapryk ma większe pole do popisu. Wypada szczególnie dobrze w brawurowym monologu/wspomnieniu fascynacji koleżanką córki - Malwiną (świetną karykaturą męskich problemów wieku średniego). Aldona Jankowska jako terapeutka początkowo jest wycofana i defensywna, ale szybko dochodzi do głosu. Nie ma tyle swady i naturalności co Sapryk, jednak w niczym mu nie ustępuje podczas swojego monologu - wyznania grzechów, zakończonego zaskakującym, bezpośrednim zwrotem do publiczności.

Tomasz Sapryk konsekwentnie buduje klimat spektaklu, podążając za zabawnym, momentami bardzo śmiesznym tekstem Aleksandry Wolf ("tutaj nawet ryby pływają w kombinezonie"), momentami nawiązującym do naszej sceny politycznej i naigrywającym się z polityków PO (przywołany zostanie m.in. "dziadek Tuska" oraz Hanna Gronkiewicz-Waltz, udanie sparodiowana przez Aldonę Jankowską). Na szczęście mniej lub bardziej trafione polityczne aluzje nie dominują nad spektaklem.

Największą wartością sztuki i samego przedstawienia jest jasne przesłanie i misternie utkana intryga. Za pomocą różnych środków poznajemy prawdę o kryzysie małżeńskim i problemach związków z długoletnim stażem. Choć ich objawy nie są w niczym odkrywcze - to zaniedbywanie partnerki, brak zainteresowania jego/jej sprawami, nieokazywanie uczuć, brak czułości i seksu czy sprowadzanie partnera do roli mebla i użytecznego (albo i nie) domowego sprzętu czy wielozadaniowego robota. Chociaż dobrze o tym wiemy, autorka sztuki wraz z realizatorami spektaklu przedstawia to w sposób niebanalny, ciekawy, dobrze wyważony i pozbawiony czarno-białego widzenia świata.

"Zacznijmy jeszcze raz" to pogodne, pełne życzliwości spojrzenie na codzienne troski i problemy damsko-męskie. Bez względu na poziom życiowego doświadczenia można się przejrzeć w problemach bohaterów. To w moim odczuciu zdecydowanie najlepsza z dotychczasowych komedii Centrum Kultury w Gdyni, która sądząc po żywiołowych reakcjach, na dłużej zagości w Gdyńskim Centrum Filmowym.

Łukasz Rudziński
www.trojmiasto.pl
15 lipca 2017

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

"Edyta Stein" - Synago...
Roberto Skolmowski