Kondom jest wieczny!

"Sprzedawcy gumek" - reż: Agnieszka Korytkowska - Teatr Bagatela w Krakowie

Hanoch Levin cieszy się niesłychaną popularnością w krakowskich teatrach. Częstotliwość inscenizacji dramatów izraelskiego pisarza nie zawsze jednak idzie w parze z jakością. Poza dość powierzchownym "śmiechem przez łzy" warto jeszcze dojrzeć w tych niebanalnych tekstach głębszą analizę człowieka

Spektakl „Sprzedawcy gumek” w reżyserii Agnieszki Korytkowskiej-Mazur starają się utrzymać równowagę pomiędzy nieco absurdalnym komizmem sytuacyjnym i lekkością formy a tragicznością egzystencji bohaterów Levina. Nowa produkcja Teatru Bagatela to poprawnie zainscenizowana komedia, która próbuje jednocześnie rozbawić widzów i przypomnieć o przemijalności życia. Spektakl spełnia obie te funkcje, zyskując nawet nieco moralizatorski charakter. Nie oczarowuje jednak i nie zaskakuje pod żadnym względem Przyjemnie się także patrzy na poprawną grę aktorów (Urszula Grabowska, Przemysław Branny, Marcin Kobierski), ich rolom brakuje jednak „pazura”.

Fabuła jest prosta, choć niebanalna. Prowadzoną przez Belę Berlo aptekę odwiedza zawstydzony Johan Cingerbaj, który chce kupić prezerwatywy. Z kolei Szmuel Szprol nie wie, co zrobić z dziesięcioma tysiącami gumek w spadku otrzymanym od ojca nie wie, co zrobić Szmuel Szprol – może sprzedać je do apteki, może też próbować wcisnąć je w promocyjnej cenie rozerotyzowanemu klientowi. Tak nakręca się romans-nie-romans całej trójki. Jest odrobina pikanterii, dwuznaczne rozmowy o seksie, drobne bezpruderyjne gesty, lecz tylko tyle. Każda relacja jest tutaj bowiem sprowadzona do finansowej transakcji – urywa się w momencie, w którym mogłoby się narodzić uczucie. Bela odrzuca propozycję małżeńską Cingerbaja, gdyż oprócz miłości nie chce wnieść w związek życiowych oszczędności, Szmuel, w którym w rzeczywistości kocha się bohaterka, nie chce zgodzić się na rodzaj sugerowanej przez nią „transakcji” małżeńskiej, Johanan to nieco safandułowaty urzędnik żyjący odkładanym groszem. Pieniądze wyznaczają więc całkowicie rytm i rodzaj egzystencji, a człowiek w pogoni za monetą – nie zauważa, gdy mija mu życie i wszystko, czego od niego oczekiwał obraca się w niwecz – tak brzmi prosty wydźwięk przedstawienia. Spektakl jest więc słodko-gorzki, nie wzbudza jednak nadmiernych emocji, a miejscami zdaje się nieco przegadana. Aby ożywić atmosferę, wprowadzono do fabuły piosenkowe przerywniki, które, nieźle wykonane, niedwuznacznie komentują nieco „ocenzurowane” sceniczne działania.

„Wszystkiego się w życiu spodziewałam, ale tego, że będę stara – nigdy” – mogłaby powiedzieć Bela za bohaterką „Cudzoziemki” Kuncewiczowej. Nieco zbyt łatwo prezentuje się tutaj owy moralizatorski wydźwięk przedstawienia, choć przyjmujemy go skwapliwie. Levin, inscenizowany ostatnio w Teatrze Barakah („Szyc”) czy w Teatrze Ludowym („Jacob i Leidental”), pokazuje, że mimo pozornie prostej fabuły, można go inscenizować różnorako i czytać na różnych poziomach. Można, jak Warlikowski w „Krumie”, wydobyć tragizm ludzkiej egzystencji czy próbować obrócić go niemal w kabaretowy żart. Inscenizacja Agnieszki Korytkowskiej-Mazur stara się uplasować gdzieś w połowie drogi.

Magdalena Urbańska
Dziennik Teatralny Kraków
23 lutego 2012

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia