Konflikt w Nowym - Brzoza o zarzutach

rozmowa ze Zbigniewem Brzozą

Teatr Nowy. Kolejny akt spektaklu "Kropiwnicki odwołuje Brzozę". Radna PiS-u i nowo mianowana kierowniczka literacka odpowiada na list otwarty dramaturgów w obronie dyrektora artystycznego Nowego. Zbigniew Brzoza: - Pani Jędrzejczak nie ma żadnych kwalifikacji.

"Po udanym sezonie artystycznym, który przerwał trwający na tej scenie przez ostatnie sześć lat okres marazmu, prezydent miasta Jerzy Kropiwnicki stawia teatr przed groźbą nieprzedłużenia kontraktu z odpowiedzialnym za wspomniany sukces dyrektorem artystycznym Zbigniewem Brzozą" - napisali w liście otwartym dramaturdzy i kierownicy literaccy. Umowa Brzozy, który w ubiegłym roku sensacyjnie pokonał w konkursie Olgierda Łukaszewicza, faworyta Kropiwnickiego, kończy się w grudniu. Pracę Brzozy dobrze oceniła pięcioosobowa komisja. Przeciw wypowiedziała się tylko Bożenna Jędrzejczak, radna PiS-u, wiceprzewodnicząca komisji kultury i sekretarz literacki w Nowym. Pracę stracił kierownik literacki Tomasz Śpiewak. Jego miejsce zajęła... Jędrzejczak. Radna odpowiedziała właśnie na list dramaturgów. Listy w obronie Brzozy napisali także twórcy teatrów alternatywnych oraz senator Maciej Grubski. Pod petycją na stronie kropastop.pl podpisało się na razie ponad 840 osób.

Rozmowa ze Zbigniewem Brzozą, dyrektorem artystycznym Teatru Nowego

Jędrzej Słodkowski: Konflikt w Nowym trwa, a Pan "ucieka w chorobę".

Zbigniew Brzoza: Rozumiem, że rozmawiamy w kontekście kuriozalnego listu radnej Bożenny Jędrzejczak, który wprawił w zdumienie środowisko teatralne „Uciekam” i „chowam się za plecami przyjaciół”. „Trybuna Ludu” byłaby zachwycona! Powinien pojawić się jeszcze „zapluty karzeł reakcji”. Nie będę się tłumaczył z zapalenia oskrzeli. To, że ktoś pisze bzdury, jest jego prywatną sprawą.

Wręcz przeciwnie. Bożenna Jędrzejczak podała list do wiadomości publicznej i powinien się Pan do niego ustosunkować. "Sezon artystyczny pod dyrekcją Brzozy trudno uznać za udany" - co Pan na to?

- Żenuje mnie, że muszę mówić o tym, co nawet dla postronnego obserwatora jest oczywiste - to był wyjątkowo udany sezon, najlepszy od lat. Teatr Nowy nareszcie zaczął być szanowany. Dostał dwie Złote Maski; w poprzednich pięciu sezonach - cztery Czarne Maski za najgorsze przedstawienia sezonu. Ukazywały się dziesiątki pozytywnych recenzji.

Negatywne też - np. z "Króla Ducha".

- To jest spektakl trudny, niejednoznaczny, ale wybitny. Były też recenzje entuzjastyczne. Każdemu teatrowi życzyłbym tak odważnego przedstawienia. Na tym polega twórczość! To nie jest produkowanie gwoździ, gdzie produkt wychodzi spod sztancy. O udanym sezonie świadczą jeszcze wyraźniej zaproszenia na festiwale, których wcześniej ten teatr nie miał. "Brygada szlifierza Karhana" była już na trzech ważnych festiwalach. Z Krakowa przywieźliśmy Grand Prix. Na festiwale jeździliśmy i jedziemy w najbliższym czasie także ze spektaklami "Na krańcach świata", "Ophelia is not dead" i "Przed południem, przed zmierzchem". To organizatorzy nas zapraszają i jeszcze za to płacą. W poprzednich latach, jeśli wyjeżdżano, to koszty pokrywał teatr lub płaciło miasto.

To dlaczego frekwencja "spadła o ponad 50 proc."?

- Bzdura! Pani Jędrzejczak życzy sobie, by tak było. Frekwencja w sezonie 2007/2008 wyniosła 64,3 proc., a w ostatnim - 53,79 proc.. Spadła, ale w tym sezonie wyprodukowaliśmy własnymi siłami siedem premier i jeszcze trzy w kooperacji z innymi instytucjami. To zupełnie nowy repertuar. I nowy wizerunek. Wcześniejszy "wizerunek" kształtowały grane rano lektury i przedstawienia, głównie komediowo-farsowe, grane wieczorami i w weekendy. My gramy przedstawienia dla publiczności inteligenckiej, która przychodzi do teatru z własnego wyboru, jest otwarta na nowości, na doświadczenie. Frekwencja zmalała, ale to koszt sezonu, w którym zdobywa się nową publiczność. Teatr miał tak fatalną reputację wśród inteligenckiej publiczności, że proces jej zdobywania potrwa kilka lat. Trudno zresztą porównywać trzeci sezon jednej dyrekcji z pierwszym innej.

Jeśli mowa o pieniądzach, to przypomnijmy też, co działo się wcześniej. Produkcja spektaklu "Termopile polskie" kosztowała 250 tys. zł - o ponad 100 tys. zł więcej niż najdroższe przedstawienie, które powstało za mojej dyrekcji. Został zagrany osiem razy dla 80 widzów. Na "Don Juana", mimo że to lektura szkolna, nie było sposobu znaleźć widowni.

Dlaczego "realizuje Pan teatr tylko dla elity"?

- Z rozumowania pani Jędrzejczak wynika, że trzeba by zatrudnić Ich Troje i grać bulwar. Pozycje bulwarowo-lekturowe są po to, by na siebie zarabiać, i nie ma żadnego powodu, by przeznaczać na nie publiczne pieniądze. Te przeznacza się na sztukę. Teatr jest po to, by budować wyobraźnię. Jeśli Polska ma stać się krajem taniej siły roboczej, to trzeba stosować właśnie te kryteria, których używa pani Jędrzejczak. Ona pewnie nie zdaje sobie sprawy, że tak argumentowali zaborcy: dla Polaków ma być tania rozrywka.

Czy "publiczność często w trakcie przedstawień opuszcza salę"?

- To też nieprawda. Oczywiście zdarzały się przypadki widzów, którzy przychodzili do Nowego się rozerwać, a trafiali na przedstawienie artystyczne i byli zawiedzeni. Ale to były jednostki.

Radna Jędrzejczak była sekretarzem literackim, teraz została kierownikiem literackim w miejsce Pańskiego współpracownika Tomasza Śpiewaka. Czym różnią się te dwie funkcje? 

- Tym, czym hydraulik od hydrologa. Sekretarz literacki załatwia prawa autorskie i zbiera materiały do programu. Zresztą pani Jędrzejczak nie wychodziło to dobrze. Nie miała na to czasu, więc programy mielibyśmy po premierze. Z prawami autorskimi też sobie nie radziła. Kierownik literacki to funkcja czysto artystyczna, prawa ręka dyrektora artystycznego, z doświadczeniem w pracy nad dramatem. Może być to np. dramaturg z własnym dorobkiem, tłumacz albo wybitny teoretyk teatru. Taką osobą jest właśnie Tomasz Śpiewak.

Ale teraz będzie Pan współpracował z Bożenną Jędrzejczak.

- To niemożliwe! Pani Jędrzejczak nie ma żadnych kwalifikacji. Nie wiem, o jakich publikacjach ona pisze. Jest teatrologiem, ale nikt w środowisku teatralnym nie słyszał o jej dziełach. Pani Jędrzejczak pisze też, że przez wiele lat była faktycznym kierownikiem literackim Nowego. Jeśli tak było, to znaczy, że odpowiada za żenujący poziom i Czarne Maski.

O co w tym wszystkim chodzi?

- Nie wiem. Naprawdę. Na pewno nie o teatr. Gdyby tak było, to trzeba by było dać temu miejscu szansę na dalszy rozwój. Na razie przygotowuję się do nowego sezonu, w najbliższych dniach przedstawię szczegóły.

Rozmawiał Jędrzej Słodkowski
Gazeta Wyborcza Łódź
11 sierpnia 2009
Portrety
Zbigniew Brzoza

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia