Konfrontacje postaw wobec życia i sztuki

"Twórcy obrazów" - reż. Artur Urbański - Teatr Narodowy w Warszawie

Dramat "Twórcy obrazów" stanowi, można powiedzieć, ostatnią część tzw. trylogii, gdzie szwedzki pisarz Per Olov Enquist portretuje sławnych pisarzy skandynawskich, tworząc fabularyzowane biografie łączące zdarzenia autentyczne z fikcją literacką. W tych paradokumentalnych sztukach autor sięga do życiorysów swoich bohaterów, zwłaszcza tych zdarzeń, które nie były szerzej znane. Dotyczy to zarówno "Nocy Trybad" (o Strindbergu), "Z życia glist" (o Andersenie), jak i sztuki "Twórcy obrazów" niedawno wystawionej w Teatrze Narodowym na małej scenie w reżyserii Artura Urbańskiego.

Spektakl "Twórcy obrazów" w warstwie fabularnej opowiada o wyimaginowanym spotkaniu w studiu filmowym czworga osób, które są postaciami historycznymi. To szwedzka pisarka Selma Lagerlöf (Anna Seniuk), laureatka Nagrody Nobla, oraz artyści kina: słynny reżyser kina niemego Wiktor Sjöström (Piotr Grabowski), operator kamery Juliusz Jaenzon (Marcin Przybylski) i aktorka Tora Teje (Marta Wągrocka). Wprawdzie takie spotkanie w rzeczywistości się nie odbyło, ale mogło się odbyć. Z takiego założenia wychodzi autor sztuki. To daje mu asumpt do stworzenia sytuacji, w której dochodzi do konfrontacji różnych postaw życiowych i twórczych.

Bohaterowie spotykają się z powodu filmu "Woźnica śmierci" nakręconego w 1921 r. na podstawie powieści Selmy Lagerlöf. Reżyser filmu Wiktor Sjöström i operator Juliusz Jaenzon zaprosili autorkę, by pokazać jej fragmenty montowanego filmu. W studiu jest jeszcze młoda aktorka Tora Teje. Reżyser spektaklu włączył do przedstawienia fragmenty archiwalnego filmu, który publiczność teatralna ogląda razem z postaciami scenicznymi. Dzięki tej filmowej prezentacji wzbogaca się dramaturgia spektaklu, sztuka Enquista bowiem zbudowana jest głównie z dialogów, w tym zwłaszcza rozmowy dwóch pań: Selmy i Tory. Natomiast rozwiązań sytuacyjnych nie ma za wiele.

Głównym walorem spektaklu jest doskonale zagrana rola Anny Seniuk. Można powiedzieć, przedstawienie należy do niej. Postać Selmy Lagerlöf to ważna rola w twórczości aktorskiej Anny Seniuk. Ważna ze względu artystycznego: sposób prowadzenia postaci, użycie środków wyrazu wskazujące na szerokie możliwości aktorskie, dyskretne uzewnętrznienie przeżyć wewnętrznych, tajemnica postaci, tembr głosu, mimika. Wszystko to ukazuje bogactwo wewnętrzne Selmy Lagerlöf, jej przestrzeń duchową, emocjonalną, a zarazem skrywaną skrzętnie tajemnicę rodzinną (ojciec alkoholik), którą w końcu wyznaje pod naciskiem Tory. Pięknie poprowadzona, wspaniała gra, powiedziałabym - nawet wybitna rola Anny Seniuk.

Jedna tylko rzecz jest tu całkowicie zbędna. Wulgarne zdanie, które Selma wypowiada, mające być niejako dowodem na uwolnienie się jej z traumatycznej przeszłości, w której czuła się uwięziona. To nazbyt powierzchowne i prostackie. Można było ten problem wyartykułować innymi środkami. Dziwi mnie, że aktorka nie poszukała właściwej formy, że zawierzyła reżyserowi. W ten sposób przedział między Selmą a Torą - przynajmniej na chwilę - został zniwelowany. A przecież te dwie panie to dwa różne światy pod każdym względem. Jedyne, co je łączy, to traumatyczne wspomnienia z okresu dzieciństwa, z którego pozostał na całe życie kompleks ojca alkoholika.

Natomiast Tora Teje w wykonaniu Marty Wągrockiej nie przekonuje mnie. Można odnieść wrażenie, że Artur Urbański puścił tę postać "na żywioł", która wymaga jednak sporej ingerencji reżyserskiej. Bezczelność Tory, brak jakichkolwiek hamulców (obrzydliwie wulgarna słownie i sytuacyjnie), manifestowanie totalnej wolności w sposobie bycia i odbioru świata - wszystko to aktorka gra na jednej nucie. A jest to nuta histeryczna, krzykliwa, nieprzekonująca do postaci.

Role męskie Piotra Grabowskiego (Wiktor Sjöström) i Marcina Przybylskiego (Juliusz Jaenzon), choć wyraziście poprowadzone, znajdują się na drugim planie. Na pierwszej linii usytuowano panie. Konfrontacyjnie.

Prócz głównego wątku tekst Enquista zawiera także dodatkowe, istotne przestrzenie, których nie można pominąć, albowiem inspirują do dyskusji, czym jest sztuka, teatr i w ogóle twórczość w konfrontacji z widzem. I ten aspekt jest w spektaklu Urbańskiego obecny.

Temida Stankiewicz-Podhorecka
Nasz Dziennik
16 października 2017

Książka tygodnia

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie
Wydawnictwo Marginesy
Joanna Kuciel-Frydryszak

Trailer tygodnia