Konspiracyjny teatr słowa

76 lat temu, w Krakowie, powstał Teatr Rapsodyczny

Teatr Rapsodyczny kojarzony jest przede wszystkim z osobą Karola Wojtyły. Właśnie w szeregach tego zespołu artystycznego, jeszcze jako osoba świecka, zdobywał szlify aktorskie późniejszy papież Jan Paweł II. Nie każdy miał jednak okazję zapoznać się bliżej z dziejami Rapsodyków.

Śledząc historię Teatru nie można oprzeć się wrażeniu, że jest to spisana w trzech aktach dramatyczna opowieść o grupie ludzi tworzących z miłości do sztuki swój "dziwny" teatr uparcie dryfując pod prąd oczekiwań epoki, w której przyszło im funkcjonować.

Rapsodycy rozpoczęli swą działalność w trudnych warunkach okupowanego Krakowa. To tutaj 22 sierpnia 1941 r. w mieszkaniu przy ulicy Komorowskiego 7 miało miejsce spotkanie, podczas którego dr Mieczysław Kotlarczyk - z inicjatywy katolickiej organizacji podziemnej "Unia" - zawiązał konspiracyjny teatr słowa. Celem tego przedsięwzięcia miało być krzewienie polskiej kultury i manifestacja oporu duchowego wobec okupanta. W szeregi skromnego wówczas zespołu artystycznego weszli: Krystyna Dębowska, Halina Królikiewicz, Danuta Michałowska, Tadeusz Ostaszewski i wspomniany wcześniej Karol Wojtyła. Do czasów wyzwolenia Rapsodykom udało się zrealizować siedem premier. Spektaklem inaugurującym działalność Teatru był Król-Duch Juliusza Słowackiego, którego dzieła weszły na stałe do kanonu repertuarowego Rapsodyków. Za przestrzeń sceniczną służyły wówczas pomieszczenia prywatnych mieszkań krakowskiej inteligencji, w których udało się zagrać zespołowi w sumie 20 przedstawień.

W 1945 roku Teatr Rapsodyczny wyszedł z podziemia. Swą jawną aktywność zainaugurował 22 kwietnia premierą sztuki Grunwald, na którą złożyły się fragmenty Grażyny, Konrada Wallenroda i Zawiszy Czarnego. W dalszej kolejności Mieczysław Kotlarczyk wziął na warsztat Pana Tadeusza, Beniowskiego, Hymny Kasprowicza. Linia programowa, po której zmierzał reżyser, początkowo stała się przyczynkiem do ustanowienia Teatru Rapsodycznego przez władze oświatowe teatrem obowiązkowym dla szkół. Wkrótce jednak okazało się, że konsekwentne czerpanie inspiracji z dorobku polskich romantyków było największym grzechem Rapsodyków. Specyfika propozycji repertuarowych zaczęła być postrzegana jako obca, stojąca w opozycji do kultury socrealizmu. Działalność zespołu została wzięta pod lupę oficjalnej krytyki teatralnej, która starannie punktowała wszystkie uchodzące za niezgodne z polityką kulturalną PRL-u poczynania Teatru. Wreszcie na początku 1952 roku pojawiły się pierwsze głosy mówiące o konieczności likwidacji Teatru Rapsodycznego. Mimo napiętej sytuacji, zespół kontynuował swą działalność jeszcze kilka miesięcy.

Ostatecznie w 1953 roku podczas Ogólnopolskiego Zjazdu Teatralnego w Warszawie Mieczysław Kotlarczyk, sprowokowany do ostrej polemiki w obronie Teatru, swoimi wypowiedziami - komentowanymi przez ministra Sokorskiego następująco: Kotlarczyk płynął ponad naszymi głowami, ponad partią! Ponad rządem! Apelował do narodu polskiego! (...) Nie ma narodu polskiego, jest tylko klasa robotnicza! - przekreślił szansę na jego dalsze istnienie. Niedługo potem Kotlarczyk został odwołany z funkcji dyrektora i głównego reżysera. 30 kwietnia zespół po raz ostatni spotyka się na scenie, by zagrać spektakl Polonez Bogusławskiego. Z chwilą opuszczenia kurtyny Teatr Rapsodyczny przestał istnieć.

Niesprzyjająca atmosfera polityczna, w jakiej Kotlarczykowi przyszło tworzyć swój teatr, nie zdołała pozbawić go zwolenników oraz wielbicieli koncepcji artystycznej jaką prezentował. Bardziej wpływowe postaci z jego otoczenia natychmiast wsparły działania mające na celu reaktywację teatru. Sukces przyszedł 29 kwietnia 1957 roku, kiedy to Teatr Rapsodyczny został wskrzeszony. Przed Kotlarczykiem otwarły się nowe możliwości. Po raz kolejny budował swój teatr od podstaw. Długo oczekiwana inauguracja miała miejsce 27 listopada 1957 roku premierą spektaklu Legendy złote i błękitne. W trzecim okresie swej działalności Kotlarczyk konsekwentnie powracał do wcześniej inscenizowanych tekstów. Inspiracje czerpał z powieści poetyckich, poematów dygresyjnych, pieśni i modlitw. Wystawił między innymi Odyseję, Don Juana, Eugeniusza Oniegina, a na XX-lecie Teatru Dziady. W 1966 roku Rapsodycy obchodzili kolejną, już 25 rocznicę. W wigilię zawiązania się zespołu, 22 sierpnia, w katedrze wawelskiej odbyła się msza św. odprawiona przez arcybiskupa Karola Wojtyłę. Wokół tego zdarzenia rozpętała się burza, która zwiastować miała rychły koniec Teatru. Kotlarczykowi zarzucono klerykalizm, milenijną dywersję i nielojalność wobec państwa ludowego.

Decyzja o likwidacji teatru zapadła w maju 1967 roku. Na jej mocy Teatr Rapsodyczny 1 września ponownie zniknął z mapy teatralnej Krakowa, tym razem na dobre.

(-)
Archiwum Narodowe w Krakowie
22 sierpnia 2017

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

"Edyta Stein" - Synago...
Roberto Skolmowski