Kontrola w teatrze

"Rewizor" - reżyseria Łukasz Czuj - Teatr Polski w Bielsku-Białej

W miejscu, o którym świat zapomniał, w budzącej lęk fabryce z nielegalnymi interesami (korupcja, wyzysk, handel bronią, podejrzany szpital) wojskowe rządy pełni Horodniczy. Tę sztukę trzeba skontrolować. Tu trzeba "Rewizora".

W Teatrze Polskim w Bielsku-Białej mam swojego ulubionego aktora. Aktora zbiorowego: bielski zespół. Lubię oglądać, jak spierają się w "Żydzie", obnażają swoje ułomności w "Napisie" czy nakręcają machinę humoru w "Allo Allo".

Od soboty można oglądać, jak oddają się w ręce Gogola. Do jednej z głównych ról "Rewizora" zaproszono Mirosława Neinerta z Teatru Korez, ale żaden z niego obcy - od lat współpracuje przecież z dyrektorem Polskiego Robertem Talarczykiem Oglądamy go też z Grażyną Bułką w "Cholonku".

Bielscy aktorzy zdali się więc na pastwę rewizora oraz oddali się we władanie reżysera Łukasza Czuja, który - korzystając m.in. z nowego tłumaczenia - postanowił odświeżyć komedię tragiczną Gogola.

W teatrze jak w kuchni - finezja smaku słodko-gorzkiego polega na proporcji i harmonii między składnikami. Czuj postawił na słodkość, na komediowy żywioł, na groteskowość. W miejscu, o którym świat zapomniał, w budzącej na początku lęk fabryce pełnej nielegalnych interesów (wyzysk, handel bronią, podejrzany szpital) wojskowe rządy pełni niewysoki Horodniczy (Neinert). Daleko mu jednak do Napoleona - rola Neinerta w papierowym kapeluszu szybko staje się karykaturą. Na jego drodze staje karierowicz i hulaka Chlestakow (Rafał Sawicki). Czuj skontrastował głównych bohaterów niczym Flipa i Flapa rodem z burleskowej komedii. Dodatkowo ich pierwsze spotkanie oglądamy w konwencji teatru cieni, na którym mocno wydłużony cień wysokiego Chlestakowa góruje nad uniżonym Horodniczym. Tak rusza teatralna maszyna - gonitwy, przytupy, marsze, oficjalne przemowy, przyjęcia, podsłuchy i kuluarowe donosy. Idealną przestrzeń dla nich tworzy scenografia Michała Urbana z podestem, parawanami i schodami.

Chlestakow Sawickiego ma w sobie coś z arlekina z komedii dell arte, bo obok sprawnie granej omyłki (całkiem dobrze mu w wyimaginowanej roli urzędnika) nieustannie gimnastykuje się w wyłudzaniu kolejnych łapówek i uwodzeniu kobiet. W finale Horodniczy, który na podobieństwo przyszłego zięcia przywdzieje taką samą pasiastą koszulkę i turkusową marynarkę, nieudolnie tylko powtórzy rolę scenicznego błazna z blaszaną koroną z puszki po ogórkach. 

Nie można odmówić koncepcji Czuja spójności. Spektaklowi nie brakuje tempa, a duet Neinert - Sawicki to udany i w pełni kontrastowy tandem. W tej komediowości zagubiło się jednak kilka ról: jednowymiarowa żona Horodniczego, jej przezroczysta scenicznie córka czy np. Dobczyńki i Bobczyński o jedynie farsowym charakterze. Mimo to Teatr Polski eksponuje swój największy atut - zespół. W Bielsku-Białej można oglądać spektakle, w których nie ma ani jednej zmarnowanej roli, nawet drugo-, trzecio czy czwartoplanowej. Tych kilku ról w "Rewizorze" więc nieco żal. Czuj postawił na komedię i ostatecznie zadowoli w pełni tych, którzy chcą na Gogolu się śmiać. Odpowiada mi jego spójna, przemyślana reżyserska koncepcja. Wiem jednak, że tym, którzy przywykli do Gogola czytanego przez łzy, zabraknie scenicznej goryczy. Zabraknie niepokoju, który zmierza do fatalnego finałowego zdania: "Z czego się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!".

Aleksandra Czapla-Oslislo
Gazeta Wyborcza Katowice
23 marca 2009

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia