Kręgosłup moralny

,,Przedstawię Ci tatę" – reż. Robert Czechowski – Lubuski Teatr w Zielonej Górze

Czy we współczesnym świecie nadal istotne jest pojęcie moralności? Czy zdrada może być usprawiedliwiona, jeśli jest ukryta pod przykrywką kłamstwa? A może właśnie w kłamstwie tkwi największy problem? Komedia „Przedstawię ci tatę" w reżyserii Roberta Czechowskiego w pewnym sensie jest również tragedią. Nie tylko kobiet, oszukiwanych przez swoich partnerów i żyjących w ciągłej nieświadomości, ale również mężczyzn, zdających sobie sprawę z własnych błędów i nie mogących zarazem ich naprawić.

Scena jest podzielona na dwie części. Jedna z nich to nowoczesne mieszkanie, w którym rozegrają się najważniejsze sceny dramatu – rozmowa Aleksandra (Paweł Wydrzyński) z rodzicami jego przyszłej żony, Kai (Katarzyna Hołyńska). Druga część sceny wygląda inaczej. Jest to gabinet prostytutki Britney (Ewa Dobrucka), której stałym klientem jest ojciec Kai, Maurycy (Robert Kuraś). W pomieszczeniu znajduje się biały posąg bogini miłości, Wenus, czczonej i wyeksponowanej jak figura katolickiej Świętej, kanapa oraz szafa, w której znajdują się przedmioty jednoznacznie kojarzące się z czynnościami seksualnymi. Moją uwagę zwróciły różowe krzesła w kształcie butów na wysokich obcasach. Autorem tej świetnej scenografii, która od razu ukazuje widzom podział tych dwóch światów, słodkiego kłamstwa i nudnej prawdy, jest Adam Łucki. Był on również odpowiedzialny za przyciągające wzrok kostiumy, dzięki którym ukazał relację między bohaterami – małżeństwo ma na sobie niebieskie kostiumy i peruki w tym samym kolorze. Młodzi ubierają się w bardziej drapieżne barwy: czerwone. Britney błyszczy w kolorze jasnoróżowym, dzięki czemu przypomina raczej lalkę niż kobietę.


Dobrze znana i często opowiadana przez literaturę historia ojca, który nie akceptuje wybranków jego córki w spektaklu Czechowskiego ma wymiar niemal symboliczny. Przestaje być historią rodziny. Głównym tematem staje się lustro. Ojciec w kolejnych chłopakach swojej córki widzi lustrzane odbicia siebie samego, stąd lęk przed zgodą na jej ślub. Widz mógłby to odebrać jako zbytnią troskę o córkę, dla której nie chce życia z mężczyzną podobnym do niego.

W Aleksandrze widzi tylko namiastkę swoich win, które jednak wyolbrzymiają się w jego oczach do nieprawdopodobnych rozmiarów. Aleksander miał wyjątkowego pecha. Po raz pierwszy i ostatni przyszedł do prostytutki tylko po to, aby utwierdzić się w uczuciach do narzeczonej. I to właśnie w tej sytuacji Maurycy widzi chłopaka po raz pierwszy. Od tego momentu są wobec siebie wrodzy, ale również uciążliwie związani tą samą tajemnicą.

Punktem kulminacyjnym spektaklu jest scena, w której Britney pojawia się w domu Kai. Wówczas szczególnie istotne jest zachowanie Aleksandra i Maurycego. Aleksander nie potrzebuje pomocy, ma postawę prawidłową, kręgosłup prosty, z pewnością kocha Kaję. Maurycy jest zgarbiony. Jego postawa odzwierciedla stan jego duszy, obciążonej winą wobec żony i, bez wątpienia również, córki. Ironiczny jest fakt, że to właśnie prostytutka stała się powodem zmiany Maurycego. Najpierw jest dla niego sposobem na ucieczkę od prawdziwego domu i świata, potem źródłem frustracji, wynikającej z ciągłego lęku przed odkryciem prawdy przez rodzinę. To również jej wizyta na końcu uświadamia mu, że tylko dzięki uwolnieniu się od niej może wyprostować swoją postawę. Czyn, którego dopuszcza się on na końcu spektaklu jest symbolicznym odcięciem się od poprzedniej rzeczywistości i powitaniem nowej.

,,Przedstawię Ci tatę" w reżyserii Roberta Czechowskiego to świetna komedia, która nie tylko rozbawi widzów, ale również zmusi do refleksji na temat roli rodziców w życiu dorastającego dziecka i, przede wszystkim, na temat kłamstwa i jego konsekwencji. Do obejrzenia zachęca genialne aktorstwo. Czechowski postawił przed obsadą trudne zadanie połączenia w grze elementów tańca z autentycznym przeżywaniem. Aktorzy cały czas są prawdziwi w swoich kreacjach, reagują na czyny partnerów scenicznych. Zarazem jednak są w pewien sposób nierealni, przez wykonywanie ruchów tanecznych i przesadzonych gestów, których przykładem może być zakładanie nogi na nogę w tym samym momencie, czy witanie się na odległość. To rozwiązanie, mimo że wyprowadza widzów z pewnego komfortu, ponieważ sprawia, że spektakl przestaje przypominać realne zdarzenia, jest moim zdaniem bardzo ciekawe i, w przypadku tego tekstu, potrzebne. Dramat opowiada dość prostą historię a bohaterowie mówią codziennym językiem, momentami nawet wulgarnym. Dziwny i nietypowy charakter sytuacji podkreśla muzyka (za opracowanie muzyczne odpowiedzialny jest Damian-neogenn-Lindner). Szczególnie rozbawiło mnie odwołanie do ,,Rejsu". Przy powtarzającym się, muzycznym motywie z tego kultowego filmu bohaterowie przybierają pozy przypominające ludzi kołyszących się na pokładzie statku. Cóż, bez wątpienia w sytuacji w której się znaleźli mogli stracić stały grunt pod nogami. To właśnie ruch sceniczny (brawa dla Pawła Matyasika), pomysły reżyserskie i kunszt aktorski pozwalają nazwać tę inscenizację dość prostego tekstu dziełem sztuki.

Moja opinia na temat aktorstwa z pewnością tożsama jest z opinią publiczności i dziennikarzy zielonogórskich mediów, o czym świadczy werdykt tegorocznych Leonów. Oglądany przeze mnie spektakl odbył się na koniec sezonu Lubuskiego Teatru po uroczystej gali, podczas której przyznawano te nagrody. W tym roku Leony w głosowaniu publiczności na najpopularniejszego aktora oraz aktorkę otrzymali odtwórcy głównych ról w sztuce ,,Przedstawię Ci tatę" – Katarzyna Hołyńska, aktorka grająca od niedawna w Lubuskim Teatrze, jednak już uwielbiana przez widzów w spektaklach ,,Człowiek dwóch szefów" i ,,Kanadyjskie sukienki" oraz Robert Kuraś, który stworzył wiele niezapomnianych kreacji w Lubuskim Teatrze, m.in. jako Benia Krzyk w spektaklu ,,Ach Odessa Mama", Mark w ,,Sztuce", Koczkariew w ,,Ożenku", czy w spektaklach ,,Księżniczka na opak wywrócona" i ,,Zielony gil", których jest również reżyserem. Dziennikarze również zwrócili uwagę na aktorów z obsady ,,Przedstawię Ci tatę", nagradzając Martę Frąckowiak (wspaniałą w takich sztukach jak ,,Bóg mordu", ,,Ożenek" czy ,,Samobójca") i Pawła Wydrzyńskiego (głównego bohatera ,,Kordiana" i ,,Człowieka dwóch szefów" oraz rewelacyjnego Upiora w ,,Gusłach"). Sądzę, że jest to najlepszy dowód na to, że spektakl ten, w którym grają najpopularniejsi aktorzy zdaniem publiczności i dziennikarzy, najlepiej podsumowuje teatralny sezon. W pamięci widzów z pewnością po tym sezonie zachowają się również spektakle ,,Buntownik, czyli rzecz o narodzie" (chor. Piotr Mateusz Wach, aut. Michał Telega) oraz ,,Drakula" (reż. Michał Wnuk).

A co w następnym sezonie? Przy Lubuskim Teatrze zostanie otwarty nowy budynek – Scena Lalkowa, dzięki któremu teatr będzie miał możliwość stworzyć nowe spektakle, głównie dla najmłodszych widzów. Bez wątpienia jednak oczy wszystkich zwracają się teraz ku wspaniałym ,,Gusłom" w reżyserii Grzegorza Brala. Spektakl najprawdopodobniej zostanie pokazany na Fringe Festival w Edynburgu, największym festiwalu teatralnym na świecie. Na ten cel Urząd Marszałkowski przeznaczył 200 000 zł, Miasto Zielona Góra 60 000 zł. Wcześniej Lubuski Teatr uzbierał 100 000 zł, więc, do zebrania potrzebnej sumy, brakuje jedynie 140 000 zł. Po informacje o możliwości wpłacania darowizn zapraszamy na stronę internetową oraz social media Lubuskiego Teatru.

Zofia Ścigaj
Dziennik Teatralny Zielona Góra
26 czerwca 2023

Książka tygodnia

Bieg po linie
Wydawnictwo MANDO
Maria Malatyńska, Jerzy Stuhr

Trailer tygodnia