Krystian Lupa w NYC

Jeśli politycy zniszczą kulturę, doprowadzą do porażki społecznej i własnej

Między politykiem i artystą jest zawsze konflikt interesów. Polityk dąży do unieruchomienia, utrzymania pozycji, w przeciwnym razie przewiduje, mylnie oczywiście, że straci władzę. Misją artysty jest ruch, dążenie do zmiany. Tylko zmiana duchowości i człowieczeństwa powoduje rozwój – mówił Krystian Lupa podczas spotkania w nowojorskim Segal Theater. Reżyser jest jednym z artystów nominowanych do O!Lśnień – Nagród Kulturalnych Onetu i Miasta Krakowa. Plebiscyt trwa do 9 marca.

Korespondencja z Nowego Jorku

8 marca 2020 roku miała się odbyć amerykańska premiera "Procesu" w reż. Krystiana Lupy. O powodach i wzajemnych oskarżeniach obu stron pisaliśmy w styczniu.

Reżyser wydał wówczas oświadczenie. "Deklaracja Ministra Glińskiego jest jasna: artyści nieprzychylni polityce kulturalnej obecnej władzy, krytykujący jej wartości, jej decyzje i jej poczynania będą traktowani jako wrodzy Polski i nie będą wspomagani przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego finansowo, zarówno w realizowanych na terenie Polski projektach jak również w zagranicznej prezentacji dokonań. Nieukrywanym zamiarem Ministerstwa jest stworzenie nowej przychylnej obecnej władzy elity polskich twórców".

Premiera koprodukcji w której od strony produkcyjnej wzięły udział cztery warszawskie teatry, Nowy, TR, Studio i Powszechny, miała odbyć się w NYU Skirball. Dyrektor tej sceny Jay Wegman: "Instytut Adama Mickiewicza obiecywał wsparcie finansowe. Dotacja została cofnięta w grudniu. Barbara Schabowska, nowy dyrektor IAM, nie wyraziła zgody na przyznanie funduszów". Strona polska odpierała zarzuty: "Instytut Adama Mickiewicza nie planował angażować się w prezentację spektaklu Krystiana Lupy »The Trial« w Skirball w Nowym Jorku. »The Trial« nie pojawił się w planach na rok 2020 zatwierdzonych ani przez ten, ani poprzedni zarząd" – komentował IAM.

Teraz sprawa wraca w kontekście spotkań Krystiana Lupy z nowojorską publicznością. Wczoraj odbyło się pierwsze z nich. Prowadzący je Frank Hentschker, dyrektor programowy Segal Theater w głównej mierze pytał słynnego twórcę o powody i kierunki poszukiwań. Gdy pojawił się wątek monologu wewnętrznego, czyli sposobu w jaki Lupa prowadzi swoich aktorów, Hentschker zapytał jakiego rodzaju monolog wewnętrzny ma reżyser myśląc o Polsce.

Na drodze do własnego mitu
Zanim jednak pojawiły się tematy związane z wojną kulturową w Polsce i w innych krajach, rozmowa toczyła się na tematy czysto artystyczne. Punktem wyjścia był Nowy Jork. - Jestem człowiekiem lat 60. Tu jest kawałek mojego własnego mitu – mówił reżyser, zapytany o emocjonalny związek z NYC. – Kiedy byłem młodym człowiekiem oglądałem spektakle The Living Theatre – wspominał, wskazując przedstawienia tej grupy, jako znaczący punkt w drodze własnych poszukiwań.

- Ja artysta, odciskam ślad na drugim człowieku – mówił w kontekście Grotowskiego. Lupa przyznał że od zawsze walczył z nim, zaznaczając, że negacja była związana nie z Grotowskim-reżyserem, ale z Grotowskim-guru, którym dawny mistrz starał się być.

Tu pojawił się wątek aktorstwa. – Bardzo często droga aktora jest zbyt pośpieszna. Nasze pośpieszne tworzenie spektaklu nie pozwala aktorowi wniknąć w stadium poznania. Aktor ma fenomenalną okazję bycia człowiekiem laboratoryjnym. Może wielokrotnie przeżywać sytuacje, które w życiu możemy sprawdzić tylko raz. Oczywiście, jeżeli pójdzie tą drogą do poznania własnego człowieka – zaznaczył.

Lennon wciąż aktualny
Frank Hentschker zapytał, jaki monolog wewnętrzny ma Krystian Lupa, kiedy myśli o Polsce. – Monolog artysty gubi się w przestrzeni. Określenia narodowości i patriotyzmu we współczesnym świecie zmieniają swój obraz, roztapiają się. Gdy zadajemy sobie pytanie o ojczyznę, myślimy o kwestii języka, zrozumieniu w budowaniu wspólnych dążeń – zaczął reżyser. – Należałoby stworzyć nowy termin dla pojęcia ojczyzny. Termin ojczyzny dla której gotowi byliśmy zabijać wydawał się już anachroniczny. Sytuacja zmieniła się gdy do władzy doszedł nacjonalistyczno-katolicki rząd, który próbuje budować nowy porządek oparty o propagandę jaką znamy z czasów Goebbelsowskich – dodał.

Dlatego wciąż bliski jest mu Lennon. Słowa z ikonicznego "Imagine" traktuje jako podpowiedź dla ludzi współczesnych. – Potrzebujemy świata bez granic i podziałów. Ludzkość jest projektem czegoś, czego do tej pory nie było. Powinniśmy coraz pilniej szukać innych odpowiedzi, w przeciwnym razie nasza planeta zginie – przestrzegał.

- Po upadku komunizmu – kontynuował wątek – czułem moment, kiedy szliśmy w Polsce w stronę tolerancji. Wszystko było możliwe. Artyści włączyli się do boju o tę przyszłość. Znaleźliśmy nowy cel – dodał.

Rzeczywistość zmieniła się po zmianie władzy. – Teraz pojawia się nowy rząd, gdzie to wszystko się zawala. Wracamy do piekła ludzi miernych, dążących do władzy. W takim kraju nagle trzeba żyć. Podobnie było w czasach faszyzmu. Wtedy artysta miał do wyboru żyć w takim kraju lub uciekać. Muszę powiedzieć, że życie w Polsce powoduje u mnie ogromny kryzys obywatelski, prywatny i artystyczny. Nie wiem, co dalej – przyznał.

- Człowiek czuje się bezpiecznie tam, gdzie ma przyszłość, teraźniejszość i przeszłość. Wtedy może się urządzić. Artysta urządza się w przyszłości. Wtedy buduje przestrzeń nie tylko dla siebie, ale i dla tego drugiego – podkreślał.

Karmić przeciwnika
W rzeczywistości z zatartą granicą na politykę i sztukę artysta, zdaniem Lupy pełni rolę szczególną. – Między politykiem i artystą zawsze jest konflikt interesów. Polityk dąży do unieruchomienia, utrzymania pozycji. W przeciwnym razie przewiduje, mylnie oczywiście, że straci władzę. Misją artysty jest ruch i dążenie do zmiany. Tylko zmiana duchowości i człowieczeństwa powoduje rozwój. Bóg jest niczym więcej jak naszym projektem. Rilke powiedział: "Bóg będzie".

Lupa podkreślał: – Artysta nie może działać na zlecenie polityka, inaczej będzie tylko prostytutką. Mądry polityk, który ma przyzwoitość i intuicję nie powinien opłacać artysty, tylko karmić jako swojego koniecznego przeciwnika. Jeśli politycy zniszczą kulturę, doprowadzą do porażki społecznej i własnej. Rozwój społeczny wymaga ruchu, ale władza tego nie wie. Wszyscy ci politycy dążą do autorytaryzmu. Przypomnijmy sobie do jakiej katastrofy doprowadził Hitler – dodał.

Dlatego Lupa świadomie unika słów, które jego zdaniem częściej sieją spustoszenie niż zwiększają poczucie bezpieczeństwa. – Żyjemy w czasach gdzie Bóg, religia i naród mają częściej niszczycielski charakter niż budujący – przyznał, kończąc myśl.

Konferencja o cenzurze
To było pierwsze spotkanie Krystiana Lupy w Nowym Jorku. Kolejne odbędzie się w niedzielę, 8 marca, w Skirball Center. Na tamtejszej scenie, zamiast "Procesu" w jego reżyserii będzie miała miejsce konferencja o cenzurze. Obok reżysera w dyskusji weźmie udział Monika Fabijańska, kuratorka, była dyrektor Instytutu Polskiego w Newym Jorku, Holly Hughes, Andre Lepecki, Julie Trebault i Felix Kaputu.

Następnie odbędzie się czytanie "Procesu" Kafki z udziałem Salmana Rushdiego, Kathleen Chalfant, Scotta Shepherda oraz Jima Fletchera.

Na koniec dnia o cenzurze porozmawia pisarka Zadie Smith i etyk "New York Timesa" Kwame Anthony Appiah.

Relacja z wydarzenia ukaże się na stronach Serwisu Onet Kultura.

Przemysław Bollin
Onet.Kultura
10 marca 2020
Portrety
Krystian Lup

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia