Kryzys Metafor Rzeczywistości?

o szóstej edycji konkursu dramaturgiczneg

O szóstej edycji konkursu dramaturgicznego "Metafory Rzeczywistości" w Teatrze Polskim

Szósta edycja konkursu dramaturgicznego "Metafory Rzeczywistości" w Teatrze Polskim w Poznaniu budziła wielkie nadzieje - finał zdominowały kobiety. Każda z nich zaproponowała odmienne spojrzenie na wybrane problemy społeczne i trochę inną optykę, w efekcie widzowie przez dwa dni mogli uczestniczyć w czytaniach czy raczej spektaklach roboczych, próbach, a także poznać zaskakujący w istocie werdykt jurorów.

Pierwszy z prezentowanych tekstów, "Kwaśne mleko" autorstwa Maliny Prześlugi, dotyczył problemów związanych z macierzyństwem. Ślizgając się po dosyć czytelnych odniesieniach do słynnej sprawy Madzi z Sosnowca, konstruował obraz młodej dziewczyny, która zostaje matką, ale nie kocha swojego dziecka, oraz jej matki - obciążonej genem matki-Polki, a zarazem metaforycznie ponoszącej winę za wszelkie klęski, i własne, i córki, i całego świata. Koncept to niewątpliwie ciekawy, okraszony typową dla Prześlugi zabawą słowem i urozmaicony sporą dawką humoru. Dramatopisarka stawia jednak ogrom pytań i nawet nie próbuje szukać odpowiedzi, porusza się między różnymi wizjami macierzyństwa, czasem ulegając tabloidowej logice, upraszczającej przyczyny i demonizującej skutki.

Inny problem, także związany z seksualnością, wybrała Marzena Matuszak - jej "Ene due rike fake" to tekst o traumie osób molestowanych seksualnie w dzieciństwie. Interesujący pomysł zestawienia traum trzech kobiet, które poprzez zabawę i wymyślanie bajek radzą sobie z demonami przeszłości uzupełniony jest wstrząsającymi relacjami molestowanych dzieci. Cały impet, energia bardzo dobrego przecież wstępu gdzieś się wytraca, a napięcie opada, kolejne wyznania ofiar pedofilii, choćby najbardziej szokujące, powodują już wyłącznie wzruszenie ramion. Tych elementów obliczonych na szokowanie odbiorcy, wytrącenie go z dobrego samopoczucia i słodkiej niewiedzy, jest po prostu za wiele.

Odrębną jakość stanowił dramat Marty Sokołowskiej, "Javen saste i bahtałe", co w tłumaczeniu oznacza "bądźcie zdrowi i szczęśliwi". Tematem tego tekstu było wykluczenie społeczności romskiej, niechęć i nienawiść, która ją otacza, brak zrozumienia dla kultury romskiej. To czytanie właściwie niewiele miało wspólnego z lekturą tekstu, a sprawujący opiekę reżyserską Wojtek Faruga dokonał zmian, rozbijając chór romski na poszczególne głosy aktorów, łącząc wypowiedzi postaci Warlikowskiego, Villas i Możdzera, a na koniec dopisując jakby biogramy Romów, którym się udało wyjść z tego zaklętego kręgu wykluczenia. Tę długą dosyć litanię krzywd i złości cechuje jednak spra doza banału - gdyby nie podkreślany kontekst romski, ten gorzki manifest mogłaby wykrzyczeć dowolna wykluczana społeczność, na przykład niepełnosprawni, homoseksualiści, ciemnoskórzy albo muzułmanie Podnoszone zarzuty niezrozumienia czy wręcz ignorowania odmienności kulturowej i językowej przekreślone zostają w finale, bo wszyscy wymienieni odnieśli sukces tylko dlatego, ze zdecydowali się na asymilację. Ten paradoks przez autorkę został chyba jednak w ogóle nie zauważony, bądź celowo pominięty; miał jednak decydujące znaczenie, jeśli chodzi o dramatyczną spójność utworu.

Wszystkim trzem tekstom niewątpliwie brakowało "tego czegoś". Tematem konkursu są wszak metafory rzeczywistości, tutaj otrzymujemy teatr społecznie bardzo zaangażowany, jednakowoż czytelny, bliski bardziej dokumentalnemu. Potraktować tę tendencję można naturalnie jako odbicie zmian i mód, panujących od pewnego czasu w polskim teatrze. Jednak można też potraktować jako wyraz specyficznego gustu jury. Skład jurorski, czyli dyrektor Teatru Polskiego Paweł Szkotak, krytyk Łukasz Drewniak i krytyk literacki, prof. dr hab. Przemysław Czapliński, dokonują oceny dramatów od pierwszej edycji, a więc od sześciu lat. Ostatnie wybory jurorów jednoznacznie wskazują na ich preferencje i jakkolwiek nie jest to zarzut w stronę dramatopisarzy, być może piszących pod konkretne wymogi konkursowe, to jednak w pewien sposób obnaża słabość dramaturgii krajowej w ogóle. Żaden z prezentowanych w Poznaniu tekstów nie zasługuje na miano wybitnego, olśniewającego, rewolucjonizującego polską dramaturgię. Trudno jednak wygłaszać taki sąd z całą stanowczością, nie znając pozostałych ponad dwustu tekstów - a tyle wpłynęło w tym roku na konkurs. Być może rozwiązaniem byłoby poszerzenie składu jurorskiego albo dopuszczenie do etapu czytań większej liczby tekstów? W ten sposób na pewno udałoby się stworzyć szerszą panoramę krajowej dramaturgii, jej obraz pełniejszy i bardzie różnorodny. Szósta edycja Metafor pod tym względem zdecydowanie zawiodła, a być może nawet jest niejako kryzysowa.

Publiczność zadecydowała o przyznaniu nagrody Malinie Prześludze, taką samą decyzję powzięli dziennikarze, jurorzy natomiast postanowili przyznać dwie równorzędne nagrody w wysokości 7.500 złotych Malinie Prześludze i Marzenie Matuszak. Zimą możemy więc spodziewać się dwóch premier. Pozostaje więc jeszcze nadzieja, ze realizacja sceniczna wydobędzie wszelkie zalety tekstów, a zamaskuje - o ile to możliwe - ich niedoskonałości.

Ewelina Szczepanik
Teatr dla Was
21 września 2013

Książka tygodnia

Banksy
Wydawnictwo ARKADY
Praca zbiorowa

Trailer tygodnia