Krzysztofa Kolbergera chciało się słuchać

Krzysztof Kolberger - sylwetka

Artystyczne losy wiele razy wiązały KRZYSZTOFA KOLBERGERA z Wielkopolską. Wielokrotnie odwiedzał Scenę na Piętrze. - Był wspaniałym, niepowtarzalnym, zdyscyplinowanym artystą - wspomina jej szef Romuald Grząślewicz. Aktor odwiedzał również regularnie Scenę i Galerię Anny Kareńskiej.

Przez blisko 20 lat walczył z chorobą. Artystyczne losy aktora wiązały go z Wielkopolską.

Znaliśmy go z takich filmów jak "Kornblumenblau", "Ekstradycja" czy "Kontrakt". Wybitny aktor Krzysztof Kolberger zmarł w piątek w Warszawie, zmagając się przez blisko 20 lat z chorobą nowotworową. Miał 60 lat.

Na małym ekranie zadebiutował w 1974 roku rolą Kacpra Janasa w serialu "Ile jest życia". Na wielkim ekranie rolą Zbigniewa w "Mazepie". W sumie stworzył ponad 70 kreacji filmowych. Jego ostatnim filmem fabularnym była w roku 2009 "Moja krew". Cała Polska ceniła Krzysztofa Kolbergera za jego charakterystyczny i łatwo rozpoznawalny głos. W 2006 roku otrzymał tytuł "Mistrza mowy polskiej". Rok później specjalnego "Super Wiktora".

Jego artystyczne losy wiele razy wiązały go z Wielkopolską. W drugiej połowie lat 70. zagrał postać Dezyderego Chłapowskiego w serialu "Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy".

Wielokrotnie odwiedzał Scenę na Piętrze. W latach 1999/2000 był dwukrotnie ze spektaklem "Moje strofy", a już wcześniej stał się bohaterem Ringu. Wielokrotnie w towarzystwie Jana Englerta, Mariusza Benoit oraz Anny Dymnej i Beaty Ścibakówny przyjeżdżał z adaptacją "Pana Tadeusza". Był również współautorem i wykonawcą złożonego z poezji Karola Wojtyły spektaklu "Wielka Pani", jaki Fundacja "Tespis" zrealizowała w Teatrze Wielkim. Ostatnia wizyta Krzysztofa Kolbergera w Scenie na Piętrze miała miejsce w czerwcu ubiegłego roku, gdy razem z Anną Romantowską prezentował spektakl "Liryki Słowackiego i innych".

- Była w nim wielka pasja do tego, co robił. Urzekał słowem i swym charakterystycznym, łatwo rozpoznawalnym głosem. Podczas swej ostatniej wizyty ze względu na chorobę był na spektakle wożony w pozycji leżącej. Co godzinę brał specjalnie przygotowane leki. Polegiwał, skupiając siły przed przedstawieniem. Po przedstawieniu wręczyliśmy mu "Medal 30-lecia Sceny na Piętrze". Był wspaniałym, niepowtarzalnym, zdyscyplinowanym artystą. Za kulisami skupiony, a na scenie jak wulkan. Ludzie patrzyli na niego w skupieniu, z podziwem, nie tylko dla jego talentu - wspomina szef Sceny na Piętrze Romuald Grząślewicz.

Krzysztof Kolberger odwiedzał również regularnie Scenę i Galerię Anny Kareńskiej.

- Po raz pierwszy przyjechał do nas jeszcze w trudnych czasach z Miłoszem. Na to przedstawienie musieliśmy mieć specjalną zgodę cenzury. Kilka lat temu wystąpił ze mną podczas mojego recitalu w Podstolicach. Ci, którzy byli na tym spektaklu zauważyli, że stał jakby z tyłu. Pozwolił mi być na pierwszym planie, mimo że to on przecież był tym wielkim. On po prostu był zawsze równym partnerem, a do tego był niezwykle skromny - wspomina Anna Kareńska.

Wiosną ubiegłego roku ukazał się podwójny album płytowy z Listem św. Pawła do Koryntian. Jego interpretatorem był Krzysztof Kolberger. Strona muzyczna była dziełem flecistki Lidii Sieczkowskiej i organisty Roberta Hauptmanna.

- Był artystą, z którym praca była przyjemnością i zaszczytem. Nagrywaliśmy tę płytę niemal bez powtórek. To było czytanie na tak zwaną setkę. Moim zdaniem on nie przegrał walki o życie. On ją wygrał, bo przecież z nowotworem zmagał się 17 lat. Żył siłą swojej woli - mówi producent tego projektu Jarosław Sieczkowski.

Krzysztofa Kolbergera oklaskiwano także w Poznaniu podczas spektakli "Verba Sacra". W roku 2000 w katedrze poznańskiej czytał "Księgę Rodzaju". W roku 2005 wziął udział w gali specjalnej pamięci Jana Pawła II oraz gali księdza Jana Twardowskiego, a rok później inaugurował cykl "Lektury Jana Pawła II" czytając "Króla ducha" Juliusza Słowackiego. W ubiegłym roku w ramach "Złotej kolekcji Verba Sacra" ukazała się płyta ze wspomnianą "Księgą Rodzaju".

- Był to człowiek o wysokiej kulturze. Zawsze był bardzo dobrze przygotowany, a jego atutem były znakomite warunki głosowe. Był naturalnym sojusznikiem "Verba Sacra". Był po prostu człowiekiem słowa. Mimo choroby zawsze był bardzo otwarty na uwagi. Podczas przygotowań do "Księgi Rodzaju" zaproponowałem, aby scenę, gdy Abraham targuje się z Bogiem zaprezentował w formie żydowskiego targu. Nie wahał się wówczas złamać przyjętej podczas "Verba Sacra" konwencji - mówi animator projektu "Verba Sacra" reżyser Przemysław Basiński, dodając, że Krzysztof Kolberger był człowiekiem zdecydowanych wyborów. Nie manifestował swych poglądów politycznych, ale w stanie wojennym zwolnił się z pracy w teatrze, aby być kelnerem w kawiarni.

Marek Zaradniak
Polska Głos Wielkopolsk
11 stycznia 2011

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia