Kto asystuje przy narodzinach arcydzieła?

"Arcydzieło na śmietniku" - reż. Tomasz Obara - Teatr Współczesny w Szczecinie

Kiedy w 1917 roku Marcel Duchamp przysłał na wernisaż Społeczeństwa Zjednoczonych Artystów pisuar opatrzony tytułem „Fontanna", środowisko artystyczne uznało to za kpinę z idei demokracji i, w aurze skandalu, usunęło autora eksponatu z listy wystawców.

Prawie sto lat później pięciuset słynnych artystów i historyków ogłosiło jednak „Fontannę" Najbardziej Wpływowym Dziełem Sztuki XX wieku, a jej replika trafiła do prestiżowego paryskiego Musee Mailol. Kto zatem miał rację? I czy w ogóle ktoś mógł ją mieć? Gdzie kończy się kicz a zaczyna dzieło sztuki? Te i wiele innych pytań stawia przed widzem najnowszy spektakl szczecińskiego Teatru Współczesnego, pt. „Arcydzieło na śmietniku".

Komedia odgrywana na deskach Teatru Małego powstała jako ukoronowanie czterdziestolecia pracy artystycznej Anny Januszewskiej i Grzegorza Młudzika. Aktorzy sami wybrali tekst dramatu (autorstwa Stephena Sachsa) na swój jubileuszowy występ i zaprosili do współpracy Tomasza Obarę – reżysera, z którym wielokrotnie spotykali się już w czasie swojej twórczej podróży. Przyjacielska współpraca zaowocowała przezabawnym, porywającym przedstawieniem, raz po raz zaskakującym widza kolejnymi wychodzącymi na jaw tajemnicami bohaterów.

Sztuka amerykańskiego dramaturga wyrosła na kanwie prawdziwej choć niewiarygodnej historii Maude Gutman (w rzeczywistości Teri Horton), która pewnego dnia kupiła na garażowej wyprzedaży nieznany obraz Jacksona Pollocka, dając za niego zaledwie... pięć dolarów. Prosta kobieta (w „Arcydziele..." eksbarmanka, w rzeczywistości kierowca ciężarówki) nie była, rzecz jasna, świadoma wartości swojego nabytku, aż do momentu, gdy ktoś z jej znajomych skojarzył jego styl z action paintingiem, w którym specjalizował się Pollock. Wówczas to Maude postanowiła dowieść, iż zakupiony przez nią obraz jest autentycznym dziełem artysty, a jej determinacja w dochodzeniu prawdy osiągnęła taki stopień, że kobieta odrzuciła ofertę kolekcjonera z Arabii Saudyjskiej, który zaproponował jej za niego dziewięć milionów dolarów. Bo i cóż po dziewięciu milionach, gdy prawdziwy obraz Pollocka jest ich wart pięćdziesiąt? Zresztą tak naprawdę nie chodzi przecież wcale o pieniądze...

Spektakl Obary (który przygotował również świetnie spajającą całość oprawę muzyczną i scenografię, przedstawiającą przybrudzoną przyczepę kempingową pełną przypadkowych przedmiotów) dotyka kwestii artyzmu oraz prawdy w sztuce. Zadaje pytanie, kto ma prawo decydować czy obraz jest wybitnym dziełem, czy tylko plątaniną chaotycznych maźnięć pędzla i poprzyklejanych do płótna paprochów. Nieprzebierająca w słowach była barmanka z przedmieścia, która ubarwia sobie dzień kolejną szklaneczką whisky czy wykształcony na najlepszych uniwersytetach znawca sztuki w eleganckim garniturze? Kobieta patrząca na obraz jak na kolorową dekorację mieszkania, cieszącą oko ekspresyjnie porozlewanymi strugami farby, czy raczej ekspert oglądający go przez lupę i oceniający długość poszczególnych kresek i kąt ich nachylenia? W tym bujnym gąszczu niewiadomych łatwo wyrastają następne. Powstaje bowiem pytanie, czy obraz uznanego malarza naprawdę różni się tak bardzo od łudząco do niego podobnego plagiatu? Czy wraz z kaligrafowanymi na płótnie inicjałami faktycznie zamieszkuje w nim duch artysty, a może to zwykła siła sugestii każe nam sądzić, że tak jest?

Problem ten nie jest oczywiście nowy. Porusza go choćby – również oparty na faktach – film „Nietykalni" w reżyserii Oliviera Nakache'a i Érica Toledana, w którym mecenas sztuki świadomie wprowadza w błąd bogatego kolekcjonera, przekonując go do wydania zawrotnej kwoty na bohomazy swojego przyjaciela-amatora, słowami: „to obraz młodego, bardzo obiecującego artysty, za chwilę to będzie prawdziwy hit". Tak Sachs, jak i Obara rozwijają go jednak o dodatkowe aspekty.

Januszewska i Młudzik doskonale radzą sobie z oddaniem – aż do bólu jaskrawego – zderzenia dwóch, zupełnie różnych światów. Aktorka wciela się w postać Maude z niebywałą lekkością i naturalnością, w wyraźny sposób świetnie bawiąc się tą kreacją. Jej bohaterka dwoi się i troi, wyciągając z rękawa coraz to kolejne asy, które mają przekonać Lionela Percy'ego o autentyczności obrazu, a w międzyczasie wypija mimochodem hektolitry Jack&Daniels'a, klnąc przy tym jak szewc. Młudzik – jako historyk sztuki – utrzymuje tymczasem nieprzejednaną, pokerową twarz, wyciętą jakby wprost z pachnących kosztowną farbą eleganckich magazynów o sztuce lub katalogów domów aukcyjnych, przeglądanych przy kawie przez zblazowanych milionerów. Jak skończy się ta rozgrywka na śmierć i życie, nie wiadomo już – w imię sztuki czy tylko zwykłej prawdy – przekonają się ci, którzy tej jesieni odwiedzą kameralną scenę Teatru Współczesnego.

Agnieszka Moroz
Dziennik Teatralny Szczecin
14 października 2017
Portrety
Tomasz Obara

Książka tygodnia

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie
Wydawnictwo Marginesy
Joanna Kuciel-Frydryszak

Trailer tygodnia