Kucany berek

"To nie jest kraj dla wielkich ludzi" - reż. Michał Walczak - Teatr Montownia z Warszawy

Wyznania szczerego entuzjasty teatru

Kim jest ten, który jest, a mówi, że go nie ma? "Przepraszamy, mieliśmy już zacząć - informuje widzów aktor Rafał Rutkowski, który pięć sekund temu wszedł na scenę - mieliśmy zacząć, lecz aktor Rafał Rutkowski utknął w korku na autostradzie z Katowic... prosimy o wyrozumiałość... pan Rafał Rutkowski zapewne przyjedzie niebawem, jest niedaleko, tuż, tuż... a w tak zwanym międzyczasie może ja coś państwu opowiem... otóż, pracuję w teatrze jako techniczny, od niedawna... i przyznam - zmieniło to moje życie..."

Tak zaczyna się one-man-show Rafała Rutkowskiego "To nie jest kraj dla wielkich ludzi", napisane i wyreżyserowane przez Michała Walczaka. Rutkowski staje do nas tyłem, gestem stremowanego przedszkolaka palcami odciąga uwierające tyłek przyciasne majtki - i przeprasza za nieobecność Rutkowskiego. Tłumaczy się z absencji samego siebie. A gdy dostanie sygnał, że Rutkowski właśnie dojechał i jest gotowy do występu - Rutkowski wybiegnie za kulisy, by pokazać Rutkowskiemu drogę w ciemnościach. Po czym - wejdzie jako spóźniony Rutkowski! Wkroczy i wreszcie zacznie swoje one-man-show, które rozpoczął dziesięć minut temu...

Ten, który jest, lecz mówi, że go nie ma - właściwie kiedy jest naprawdę, a kiedy go naprawdę nie ma? I kim jest w każdym z tych wypadków? Co i czy w ogóle coś znaczy tutaj słowo "prawda"? Inaczej pytając - w co się z nami bawi Rutkowski? W żonglowanie tożsamościami? Pokazuje - co? Kolejne wcielenie nierozstrzygalnego "kucanego berka", co w niego od wieków, od tysiącleci grają Iluzja z Realnością? Przez godzinę i pół przypomina sedno teatru, którym zawsze były maski, przebieranki, złudy, widma, ergo - bycie przez chwilę tym, kim się nie jest? Z czym naprawdę igra Rutkowski?

Rzecz jasna, na "cyrk" jego i Walczaka spojrzeć można prościej, bez robienia wycieczek wprost do napisanych krain Szekspira, gdzie napisane indywidua tak bardzo lubią się przebierać, by nie być sobą. One-man-show "To nie jest kraj dla wielkich ludzi" śmiało można brać za "klaunadę", mistrzowski pokaz wiców scenicznych, za seans, którego jedynym celem - i Boga chwalić! - jest śmierć widowni - trzaskający pękającymi przeponami nagły zgon ze śmiechu, zaplucia się, wycia wreszcie. One-man-show Walczaka i Rutkowskiego tym właśnie jest, po to powstał.

Oto aktor z gatunku tych, o których się mówi, że zagrają wszystko, pokażą wszystko, zmałpują, sparodiują, w żywą karykaturę obrócą cokolwiek - odgrywa przed nami nas. Ilu? Na ilu z nas nie zostawia suchej nitki? Nie liczyłem dokładnie. Scenek rodzajowych jest może sześć, siedem. W kilku Rutkowski jest dwoma, trzema postaciami, w innych szpilki swoje "klaunie" wbija w kilkoro nie byle jakich - w Wajdę, Jandę, Deląga, Małaszyńskiego... W sumie więc z ilu z nas się śmiejemy, patrząc i słuchając, jak Rutkowski ze swego iście "plastelinowego" ciała i twarzy nieludzko rozciągliwej, "miniastej", oraz z naszych tików, naszej głupoty i tępoty codziennej, zwłaszcza językowej - lepi żywe karykatury nasze?

Jest przaśny techniczny z teatrzyku objazdowego i pretensjonalny kaznodzieja, cokolwiek zbyt mocno do seksu przywiązany, kaznodzieja, który sakramentu ślubu udzielając zaprzyjaźnionej parze, nieprawdopodobne, niewiarygodnie puste komunały głosi. Jest żołnierz-kretyn, co - by armię przed obcym elementem uchronić - wśród widzów test na gejostwo przeprowadza. Jest pokaz kretyństwa w ekskluzywnych przedszkolach, jest parodia przedwojennego warszawskiego ginekologa, jest kpina z klasycznego kompleksu - scena, gdzie wnuk żołnierza niemieckiego, w 1944 roku przez nieznanego powstańca w Warszawie zabitego, godzi w sobie duchy dziadka i powstańca... Ktoś jeszcze? Kto?

Otóż - sam Walczak! Jego skecz ginekologiczny kpinami z autora przerywając - Rutkowski i Walczaka w poczet odgrywanych przez siebie kretynów polskich wpisuje! Kpi? O drogę pyta?... Jedno pewne: poczet kretynów polskich, nicowany żonglerką tożsamościami i "kucanym berkiem" Iluzji z Realnością - traci na dosłowności, zyskuje na nieuchwytności. A to w teatrze zawsze jest najsmaczniejsze.

Teatr Bagatela, Scena na Sarego 7. VI Letni Festiwal Małych Form. Teatr Montownia z Warszawy - "To nie jest kraj dla wielkich ludzi". Tekst i reżyseria Michał Walczak.

Paweł Głowacki
Dziennik Polski
11 sierpnia 2009

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia