Kultura w koronawirusowym kryzysie

Rząd przerzucił decyzje na samorząd i instytucje

Premier, informując, że odwołane są imprezy masowe, wywołał chaos wśród organizatorów, artystów i odbiorców, ponieważ ustawa o imprezach ma wiele wyjątków.

Ci, którzy spodziewali się, że na konferencji Mateusza Morawieckiego padnie jednoznaczna wykładnia postępowania w przypadku odwoływania bądź grania spektakli i koncertów, przeżyli zawód. Potem musieli sobie radzić z chaosem wynikającym ze sprzecznych informacji, interpretacji, paniki oraz dmuchania na zimne.

- W innych krajach decyzje były konkretne - powiedział nam szef agencji produkującej najważniejsze koncerty w Polsce. - Tymczasem polska ustawa o organizacji imprez masowych wyłącza wydarzenia w teatrach, operach, filharmoniach, a także klubach, które prowadzą działalność repertuarową, mieszcząc nawet ponad tysiąc widzów na widowni. Zasugerowano zakaz imprez na kilkaset lub ponad tysiąc osób, a jednocześnie nie padło słowo o tysiącach w galeriach handlowych, punktach komunikacyjnych czy kościołach, gdzie gromadzą się również osoby starsze z grupy największego ryzyka. Rząd nie wziął żadnej odpowiedzialności, przerzucił ją na organizatorów i samorządy.

Czytając wpisy w mediach społecznościowych, można było odnieść wrażenie, że dla laików imprezy masowe - te, które podlegają ustawie i trzeba je zgłaszać, występując o zgodę - to wszystkie imprezy. Dobrym przykładem jest komunikat grupy Kult, która miała dać dwa koncerty w warszawskiej Stodole 12 i 13 marca. Zespół poinformował: "Zostają odwołane z uwagi na ogłoszony przez premiera zakaz imprez masowych.

Ponieważ nie podano, do kiedy ma obowiązywać ten zakaz, to na razie nie wiemy nawet, czy jesteśmy w stanie przełożyć na inny termin te odwołane koncerty". W klubie Stodoła usłyszeliśmy, że występy Kultu w Stodole, tak jak inne, nie podlegają ustawie o masowych imprezach.

Jacek Cieślak
Rzeczpospolita
11 marca 2020

Książka tygodnia

Pomarli
Wydawnictwo Czarne
Waldemar Bawołek

Trailer tygodnia