Kurka wodna

"Kurka wodna" - reż. Krzysztof Rekowski - Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie

Początek spektaklu, pusta scena. Na dużym ekranie umieszczonym w tle las/gęstwina trzcin/traw. Miotane wiatrem chwieją się niezbornie. Znakomity, tłumaczący się w dalszym działaniu, pomysł scenografa Jana Kozikowskiego. Chwieją się, ale są też wspólnotą; osobno, ale razem. Jakby razem... Cały dalszy ciąg, już z udziałem aktorów, jest właśnie o tym, o rozpadzie, rozchwianiu wspólnoty. Bardzo poważny, socjologiczny, psychologiczny, może nawet socjopatologiczny problem. Tak wysoce intelektualnie "Kurkę wodną" postrzega reżyser, Krzysztof Rekowski.

Połupana wspólnota, rozkawałkowany naród był i w roku 1921, kiedy Witkacy pisał "Kurkę wodną" - chwilę po zakończeniu pierwszej wojny światowej, dwie chwile przed przewrotem majowym - jest i dzisiaj, w 2018 roku. Owa wspólnota/naród zawsze była deczko podzielona. Taka specyfika, zresztą nie tylko polska.

Rekowski zaproponował "Kurkę wodną" jako surrealistyczny nadkabaret będący Czystą Formą. Czystą formą zabawy: miało być wesoło, śmiesznie (niekiedy rechotliwie) - i było. Tragedia sferyczna przeistoczyła się w komedię indywiduów szukających/pożądających tożsamości. Kłopot z tym, że tożsamości można - wbrew pozorom - mieć kilka, używać ich zamiennie w stosownych okolicznościach. Tak też się dzieje z postaciami/bohaterami olsztyńskiego spektaklu.

Nic nie jest tym, czym być powinno. Wszystkie role migoczą wieloznacznością, co nie jest tak oczywiste u Witkacego, a jest naturalną konsekwencją koncepcji reżysera. "Chcę ci dostarczyć wrogów pod postacią przyjaciół i na odwrót" - mówi Wojciech Wałpor, Ojciec grany z dystynkcją przez Artura Sterankę. Aktor w operetkowym, okołomarynarskim mundurze prezentuje się nadzwyczaj godnie. Wytworna dystynkcja jest rzeczywista i pozorowana jednocześnie. Steranko jednym chaotycznym gestem, jednym grymasem/miną stawia postać/rolę na głowie. Bardzo to zabawne, bardzo przekonujące. Pyszna rola.

Wielość jedności czy też jedność wielości sugestywnie kreują wszyscy aktorzy. Ich Kurka wodna w pełni zasłużyła na komplement - słowo, którego Witkacy nie znał, ale gdyby znał, używałby. Tak więc: szacun.

Michał Kasperowicz
"Teatr"
24 lipca 2018

Książka tygodnia

Niebieska Księga z Nebo
Wydawnictwo Pauza w Warszawie
Manon Steffan Ros

Trailer tygodnia