Łagodny jak łabędź, drapieżny jak sęp

"Diabeł w purpurze" - reż: R. Szejd - Scena Prezentacje w Warszawie

"Diabeł w purpurze" z Ignacym Gogolewskim jest wydarzeniem. Jako kardynał Mazarin aktor stworzył wielką kreację.

Postać jednego z twórców potęgi XVII-wiecznej Francji to niezwykłe wyzwanie. Mazarin spra-wował rządy w czasie regencji Anny Austriaczki i małoletności jej syna Ludwika XIV. Umocnił władzę absolutną króla, prowadził aktywną politykę międzynarodową. Dzięki inteligencji, uporowi i sprytowi, ze społecznych nizin wspiął się na sam szczyt. Budził podziw i strach, nazywano go "diabłem w purpurze", jak w sztuce Antoine Raulta wystawionej na Scenie Prezentacje w Warszawie. 

Mazarina spotykamy, gdy jest już złożony chorobą. Wciąż jednak prowadzi aktywne życie, pozostaje wyrafinowanym graczem. Gogolewski rozpisał tę postać niczym symfonię na wiele dźwięków, bez ani jednej fałszywej nuty. Komponuje rolę z pewnością wirtuoza, z łatwością przechodząc z jednej tonacji w drugą. 

- Jesteś okropnym człowiekiem - mówi mu grana przez Marię Ciunelis Anna Austriaczka. - Próbuję być, ale jakież to męczące - odpowiada z ironią Mazarin. Gdy czuje, że coś idzie wbrew jego planom, potrafi z łagodnego łabędzia przeistoczyć się w drapieżnego sępa. Znakomicie oddał niuanse osobowości swego bohatera. Dla świata był zawsze dostojny i dumny, a w chwilach szczerości przyznawał: "Jeśli człowiek nie rodzi się królem, całe życie musi nosić maskę". 

Gogolewski kolejny raz przekonuje, że jako aktor dysponuje słuchem absolutnym. Ani przez chwilę nie gra symbolu, zawsze człowieka. Jest przejmujący, gdy mówi o starzeniu się i przeczuciu śmierci. 

W spektaklu Romualda Szejda miłym zaskoczeniem są odtwórczynie postaci kobiecych. Maria Ciunelis, najczęściej obsadzana w postaciach życiowych siłaczek, kobiet zagubionych i pełnych kompleksów, tym razem z klasą oddała postać Anny Austriaczki. Królowa matka jest kobietą obdarzoną temperamentem i pełną uroku. 

Dobrze poradziła sobie też z rolą niedoszłej żony Ludwika XIV Matylda Damięcka. Jej Maria Mancini to piękna dziewczyna z determinacją walczącą o prawo do miłości. A cała opowieść rozgrywa się w niezwykłych kostiumach Zofii De Ines.

Jan Bończa-Szabłowski
Rzeczpospolita
28 listopada 2009

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia