Laleczka w białej klatce

"Baby Doll" - reż. Barbara Wiśniewska - Teatr Studio w Warszawie

Ciekawą realizację w Teatrze Studio w Warszawie popełniła Barbara Wiśniewska. Debiutantka asystowała wcześniej Mariuszowi Trelińskiemu. Młoda twórczyni czuje teatr i umiejętnie wnika w jego tajniki.

Początek spektaklu to nerwowe oczekiwanie na spełnienie umowy między małżonkami – dojrzałym Archiem i niespełna dwudziestoletnią Baby Doll.

Upływający czas znakomicie pokazuje autorka grą świateł, a na scenie wraz z Natalią Kitamikado buduje plastyczną scenografię ze sznurków, które drgają nizane palcami bohaterów i mienią się w delikatnym świetle wyznaczając kameralną przestrzeń. Z wnętrza dobiega alternatywna muzyka grana na żywo przez zespół, która historię spisaną przez Tennessee Williamsa w latach 50-tych przenosi we współczesne czasy.

Mimo że, w domostwie głównych bohaterów ponoć straszy, jest biednie i nie starcza na raty za meble, widza raczy przyjemny obrazek i wciąga pościelowa intymność.

Choć siły rozkładają się na obie płci, Wiśniewska pozwala królować na scenie kobietom. Mamy tam dwie lolity w różnych okresach życia. Jedna to szalona ciocia Róża zagrana przez charyzmatyczną Katarzynę Herman i druga – tytułowa Baby Doll interpretowana przez Martę Juras – w białej, dziewiczej piżamce, spędzająca ostatnie dni wolności w dziecięcym łóżku, przypominającym klatkę w kształcie domku. Otoczenie doniczkowych kwiatów nasuwa skojarzenie ze szklarnią do hodowania roślin.

Znakomita Herman mierzy się z trudnym zadaniem. Infantylna ciotka w jej wydaniu krząta się na obcasach zajadając czekoladkami, wdzięczy i biega ze śmiechem niczym podlotek.

Róża i Baby Doll przeglądają się w sobie nawzajem. Bawią się ze sobą jak małe dziewczynki. Czy Baby Doll będzie jak jej ciotka w przyszłości? Czy Róża wspomina swoją młodość głaszcząc twarz Laleczki?

Niby wszystko rozchodzi się wokół seksu – głównym tematem ma być wypełnienie umowy między główną bohaterką i jej mężem, którego nie kocha i którym się brzydzi, lecz erotyka przejawia się tu w subtelnych gestach – psikaniu do gardła syfonem, zabawą Laleczki z lizakiem i rozciąganą gumą do żucia. Jest słodko ale z tych delikatnych świateł przebija mrok adekwatny do tego, co trapi bohaterów. Są uwikłani w kłamstwa, złe intencje, seksualne rządze i niespełnienie.

Tu mężczyzna rozporządził o losie nieletniej dziewczynki wespół z jej ojcem, a towarem przetargowym ma być jej dziewictwo skryte pod warkoczykiem i bielą piżamy. Mogący wyzwolić młodą panią Meighan z toksycznego małżeństwa Silva, wykorzystuje ją tylko dla własnej korzyści. Zabawy na ruchomych schodach i huśtawce rozpalają wyobraźnię Laleczki, dla niego stanowiąc jedynie krok do celu.

W historii wystawionej na scenie Teatru Studio, dodatkowym walorem jest to, że opowiada ją kobieta (do tego piękna!) udowadniając, że można łączyć młodość i talent, a do teatru podchodzić z należytym szacunkiem, szukając własnego języka i umiejętnie posługując się znakami.

Róża Augustyniak
Dziennik Teatralny Łódź
21 maja 2015

Książka tygodnia

Słownik miejsc wyobrażonych
Państwowy Instytut Wydawniczy
Alberto Manguel, Gianni Guadalupi

Trailer tygodnia