Lalki mają głos

"Obejmij mnie" - reż. Anthony Nikolchev - Wrocławski Teatr Lalek

Spektakl Obejmij mnie jest konkretyzacją pierwotnego ludzkiego lęku przed ożywieniem tego, co martwe czy sztuczne. Życie głównej bohaterki, samotnej lalkarki, radykalnie zmienia swą jakość, gdy posłuszne dotąd lalki zapragną przejąć kontrolę nad swoją animatorką. Z ich poczynań wyniknie bowiem widowisko o tyle intrygujące, co budzące przerażenie

Monodram Anny Skubik w reżyserii Anthonego Nikolcheva to lalkowo-dramatyczny majstersztyk. Lalkarka kryje się z lalkami w klaustrofobicznej przestrzeni drewnianej sześciennej platformy; zza falujących foliowych płacht wyłaniają się kolejne postacie. W spektaklu zagrały lalki znane z dawnych przedstawień Teatru Lalek, począwszy od Procesu i Kosmicznej odysei z 1985 roku, po Franciszka. Sen everymana z 2009. Ten specyficzny powrót do przeszłości nabiera wymiaru symbolicznego, podkreśla „odwieczną” samotność głównej bohaterki i jej zagubienie w świecie sztuki. 

Pełne entuzjazmu i radości animowanie ulubionych postaci przeradza się w schizofreniczny seans opętania twórcy przez tworzywo. Lalki buntują się przeciw kierującym nimi dłoniom, żądają własnego głosu. Pragną stworzyć własny spektakl, według klasycznych reguł dramatycznych, z pogardą wypowiadając się na temat teatru lalek traktowanego jako rozrywka dla dzieci. Główna bohaterka jest przerażona tym, że kierując lalkami, słyszy głosy odmienne od własnego; stopniowo traci kontrolę nad swoim ciałem (zwłaszcza w przejmującej scenie, gdy jej nieposłuszna ręka wiedzie ją do kolejnej postaci), sama staje się marionetką (jakże gorzko brzmią tu słowa Józefa K.: niech wie, co to znaczy być pociąganym za sznurki).

Znakomity tekst Nikolcheva rozpisany na sześć postaci to ciąg rozważań nad istotą życia i sztuki; przedstawia dramat uczłowieczenia lalki i „zlalczenia” człowieka. Lalki łączą z animatorką skomplikowane relacje – z jednej strony widoczna jest ich bezwarunkowa miłość i oddanie (silikonowa Maxine rozpaczliwie prosi: oddychaj za mnie), z drugiej – złośliwość, rozgoryczenie i pragnienie wolności. Lalkarka zdaje się gubić w korowodzie stworzonych przez siebie postaci, traci swoją prawdziwą, ludzką tożsamość.

Spektakl pozostaje mocno niejednoznaczny. Samotność głównej bohaterki i jej zamknięcie w teatralnym świecie dopuszcza interpretowanie postaci lalek jako jej własnych demonów. Lalkarka zdaje się staczać w otchłań szaleństwa; raz po raz wybucha nerwowym śmiechem, szuka pomocy u milczącej Maxine; zostaje zmuszona do błędnego tańca z bezgłowym kosynierem ze spektaklu Komuż obce Racławice.  

Anna Skubik kolejny raz (po wielokrotnie chwalonych Złamanych paznokciach) udowadnia swój talent lalkarski i dramatyczny. Jej lalki to postaci mocno zindywidualizowane – każda mówi własnym głosem, ma swój repertuar gestów, ruchów, tików.  Każda animowana jest w odmienny sposób, żyje obok lalkarki – co sprawia, że na linii scena-widownia wytwarza się pełne niepokoju napięcie.

To właśnie napięcie, podsycane mocą świetnego tekstu, powoduje, że oglądamy spektakl jak dobry thriller, z zapartym tchem i drżeniem serca. Towarzyszy nam nieustanna gra światła i dźwięku; słyszane na początku szepty i bełkotliwe odgłosy budzących się do życia lalek przeradzają się w cyrkowo-marszowe melodie o mechanicznym rytmie.

Przedstawienie zostało doskonale skomponowane; już od pierwszej chwili uaktywnia u widza emocjonalny niepokój, który towarzyszy mu aż do dramatycznego finału. Spektakl kreuje rozpiętą między sztuką a życiem rzeczywistość, pełną sprzeczności i nieuświadomionych lęków. Jego wspaniała, pozbawiona miejsc pustych harmonia urzeka i zniewala. I sprawia, że jego przerażającemu pięknu nie sposób się oprzeć.

Karolina Augustyniak
Dziennik Teatralny Wrocław
2 czerwca 2010

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia