Lektury pana Szekspira

Podglądanie pana Szekspira

Jeśli zastanawiacie się, czy po 400 latach od czyjejś śmierci można jeszcze powiedzieć o nim coś interesującego, to wyraźny znak, że powinniście spojrzeć na Szekspira z zupełnie innej strony. Nie "po bożemu", jak w szkole, tylko przez dziurkę od klucza i za pomocą lupy. Co czytał Szekspir? Jakie zwierzęta przemycał na kartach swoich sztuk? Jakie istoty nadnaturalne zaludniały jego scenę? Wskrzeście w sobie detektywistyczną ciekawość i odkryjcie Mistrza ze Stratfordu na nowo.

Czy Szekspir w ogóle coś czytał? Powszechnie wiadomo, że nie skończył żadnego uniwersytetu, więc pokutuje przekonanie o jego braku wykształcenia. A jednak – jako pisarka – wiem, że aby coś napisać, trzeba się najpierw nałykać literek. Ponadto, czytając książki, potrafię odnaleźć tropy do lektur, które towarzyszyły autorom podczas procesu tworzenia nowej fabuły: cytaty, parafrazy, odniesienia, inspiracje. Tak samo jest z Szekspirem. Jakże łatwo jest prześledzić jego drogę czytelniczą, zwracając uwagę na wskazówki zawarte w jego sztukach.

Co zatem czytał Szekspir? Bo jednak czytał dużo, a ponadto – oczywiście czytał po łacinie. Przede wszystkim czytał dużo pisemek ulotnych. W epoce elżbietańskiej powstała tradycja nieregularnych wydań czasopiśmienniczych, w których można było znaleźć mnóstwo historii o potworach, a także relacje z podróży morskich oraz wiele rzeczy „prawdziwie rzadkich i dziwnych". Były tam opowieści o dzikich psach, co miały „ręce i stopy prawie takie jak ludzie", o jakichś cudownych, szybkich zwierzętach z północnych okolic, „które mają tak długą górną wargę, że gdy pasą się, to idą do tyłu", o lwie z prawdziwie dżentelmeńskim charakterem, bo jest on „pełen szlachetności i łaskawości i prędzej zaatakuje mężczyzn niż kobiety, nigdy zaś małych dzieci, chyba że cierpi wielki głód", a nawet – o delfinie, który „jest najszybszą rybą w morzu (...) Więcej niż jakiekolwiek inne ryby kocha on małe dzieci oraz dźwięk instrumentów muzycznych; żyje trzysta lat (...) Cieszy się gdy wołamy na niego Szymon".

Szekspir czytał również kalendarze. Musimy pamiętać o tym, że najwspanialsze pod słońcem sztuki teatralne powstały w świecie, w którym głównym źródłem wiedzy były kalendarze. I była to wizja w gruncie rzeczy średniowieczna, przedkopernikańska (teoria Kopernika przyjęła się w Europie dopiero pod koniec XVII wieku).

Tragedie antyczne. W Anglii elżbietańskiej znajomość tragedii antycznych w oryginale i przekładach była powszechna. Podobnie rzecz miała się z Biblią, którą Szekspir znał dość dobrze, nawet te księgi, które zostały odrzucone przez protestantyzm (np. Księga Daniela). Tragedie antyczne i Biblia stały się dla Mistrza ze Stratfordu kanonicznym kręgiem tematycznym i źródłem metafor. Często umieszcza się twórczość Szekspira w Renesansie (ze względu na czas jej powstania), jednak jest to błędne założenie, ponieważ Szekspir uważa człowieka za igraszkę losu i wyjątkowego potwora, a ponadto nie używa poetyki klasycystycznej, tak charakterystycznej dla Renesansu.

Dramatów greckich w Anglii Szekspira nie było, ale za to była Iliada, czego dowodem może być tragedia „Troilus i Kresyda", oparta na Iliadzie komentowanej z bardzo współczesnego punktu widzenia.
Mistrz ze Stratfordu z pewnością czytał również „Matamorfozy" Owidiusza, bo jest to podstawowa encyklopedia mitologii, którą – we wszystkich możliwych konfiguracjach – wprowadzał do swoich sztuk. Skąd wziął się osioł, na którego został „przetłumaczony" Bottom ze „Snu nocy letniej"? A najżałośniejsza komedia o Pyramie i Tyzbe? Szekspir znalazł je u Owidiusza. Za to duch wzywający do zemsty, którego spotykamy w „Hamlecie", jest wzięty z tragedii Seneki. Wszelkie zresztą duchy i stwory, które pojawiają się u Szekspira, mają swój początek w „Eneidzie" Wergiliusza.

Jeśli zaś chodzi o zapożyczenia postaci lub tematów, to tutaj dopiero zaczyna się prawdziwa opowieść! Juliusz Cezar, Antoniusz i Kleopatra oraz Koriolan przywędrowali z kart „Żywotów sławnych mężów" Plutarcha. Wiedźmy z „Makbeta" można odnaleźć u Lucana. „Komedia omyłek" jest zapożyczona od Plautusa i jego „Braci"; w „Wiele hałasu o nic" możemy odnaleźć całkiem bliskie echa „Orlanda szalonego"; „Hamlet" jest przesiąknięty „Księciem" Machiavellego; „Prostak" Giovanniego Florentino jest pierwowzorem „Kupca weneckiego", jednym z niebezpośrednich źródeł „Romea i Julii" są „Nowele" Matea Bondello, a cały „Otello" (i w jakimś stopniu „Miarka za miarkę") jest ściągnięty ze „Stu opowieści" Giraldiego Cyntio.
Dorzuciłabym jeszcze do powyższej listy Kroniki średniowieczne i Gesta Danorum – z przyczyn oczywistych, średniowiecznych poetów miłosnych, „Sonety do Laury" Petrarki (mówi o nich Merkucjo w „Romeo i Julii", jeśli nie uznamy Sonetów Szekspira za wystarczający dowód), oraz „Dekamerona" Bocaccia i komedie Terrencjusza – nawet jeśli nie dysponujemy bezpośrednim dowodem na tę lekturę, to nie znaczy, że jej nie było.

Nie możemy zapomnieć również o opowieściach babki czy piastunki: o elfach, duchach, rycerzach i tajemniczych stworach, które mają w sztukach Szekspira swoje miejsce. I – last but not least – o średniowiecznych bestiariuszach, których przedstawicieli możemy prześledzić przez wszystkie karty komedii i tragedii Mistrza ze Stratfordu.

Ale o tym już następnym razem.

Maja Margasińska
Dziennik Teatralny
8 kwietnia 2016
Portrety
William Szekspir

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia