Letnie osy kąsają nawet w listopadzie

"OSY" - reż. Iwan Wyrypajew - Och-Teatr w Warszawie

O czym mogą rozmawiać dwaj mężczyźni w średnim wieku i jedna kobieta? Jasne, że o sprawach egzystencjalnych. Jak czytamy w programie: „Osy" „to bardzo śmieszna i błyskotliwa komedia na ważny temat", komedia o nietypowej strukturze, w której ukryty jest... kod. To właśnie jego rozkodowywanie sprawia niemałą rozrywkę odbiorcy. Jak rebus z zaskakującym a przecież oczywistym hasłem.

Zagadką, którą próbujemy rozwikłać przez 80 minut spektaklu (bez przerwy) jest człowiek w całej złożoności swoich psychofizycznych relacji-reakcji. Poznajemy trójkę bohaterów: małżeństwo (Magdalena Boczarska, Marcin Dorociński) i przyjaciela (Dariusz Chojnacki). Wszyscy w tym samym, powiedzmy, średnim wieku. Są jak planety bez orbit, bez żadnego środka ciężkości, wspólnego kierunku, celu. Jakby odbijają się od siebie, kąsają jak tytułowe osy. Znają się od lat, ale to nie znaczy, że rzeczywiście się poznali.

Przed oczami widza rozgrywają się komiczne sceny zazdrości, w których doprawdy nie wiadomo, kto gra, a kto mówi prawdę. Bohaterowie nie wierzą sobie nawzajem. Zachowują się sztucznie, schematycznie, dziwnie. Aby rozwiać swoje wątpliwości, telefonują do innych znajomych zadając im kluczowe w toczącej się sprawie pytanie: „Czy X był u ciebie w poniedziałkowy wieczór?". Początkowa komedyjka o scenach zazdrości przeradza się w dramat – nadal średnio poważny, ale jednak. Porozumienie między bohaterami wydaje się niemożliwe, mimo że odsłaniają przed sobą tajemnice. Ciągle mierzwią ich tkwiące gdzieś głęboko drzazgi popełnionych dawno błędów, pomyłek, złych decyzji. Zdrada, aborcja, samotność, bezsens i brak tożsamości. Pustka nie do zniesienia, która nadal wykrzywia relacje między nimi.

Tę szczególnie dziwną więź między bohaterami uwypukla równie dziwny sposób poruszania się – trudno powiedzieć, czy to oniryczna, czy taneczna konwencja. Każda z postaci ma swój własny mikrofon, przez który raczej przemawia niż mówi. Scenografia (Anna Met), kostiumy (Katarzyna Lewińska) niczym z disco z poprzedniego pokolenia: na środku szklana kula, pod nią głośniki, wzmacniacze, dwa krzesła ustawione na dwóch przeciwległych brzegach sceny. Jakby czas się zatrzymał, chociaż bohaterowie posunęli się w latach. Na uwagę zasługuje monolog kobiety – można powiedzieć współczesnej Ofelii, która ciągle szuka miłości zagubiona w świecie, jak i w swoich własnych emocjach, wyborach, nie-wyborach. Jest to chyba najbardziej błyskotliwy i zaskakujący fragment spektaklu, jego punkt kulminacyjny...

Sztuka Iwana Wyrypajewa mówi zatem o egzystencjalnych problemach współczesnych ludzi, tematach tabu, które gdyby nie zostały wtłoczone w sztuczne ramy komedii, prawdopodobnie byłyby nie do przełknięcia...

Magdalena Burek
Dziennik Teatralny Warszawa
9 listopada 2019
Portrety
Ivan Wyrypajew

Książka tygodnia

Złoty garnek i inne opowiadania
Wydawnictwo Media Rodzina
E.T.A. Hoffmann

Trailer tygodnia