List od reżysera

esej Dereka Goldmana, reżysera "Naszej klasy" w waszyngtońskim "Theater J"

Esej Dereka Goldmana, reżysera "Naszej klasy" Tadeusza Słobodzianka w waszyngtońskim "Theater J". Premiera spektaklu odbędzie się 10 października 2012 roku. To trzecia premiera dramatu Słobodzianka w Stanach Zjednoczonych.

Na początku "Naszej klasy" Dora pyta "Co mogłam zrobić?" To pytanie jest powtarzane w różnej formie przez całą sztukę a kulminację osiąga w pytaniu Abrama na końcu sztuki "Co każdy z nas mógł zrobić?" Ostatnio w Warszawie po dotkliwym i pouczającym dniu w Jedwabnem - nawiedzonym miejscu pogromu, do którego nawiązuje "Nasza klasa" - dramatopisarz Tadeusz Słobodzianek powiedział mi: "Najważniejsze, by zmusić publiczność do konfrontacji z najtrudniejszym pytaniem: co ja bym zrobił w tamtej sytuacji?" 

Publikacja "Sąsiadów" a także informacje o Jedwabnem i pozostałych miejscach, w których działy się podobne rzeczy, w bolesny sposób wstrząsnęły mitem polskiej odwagi i niewinności. Według dziennikarza Konstantego Geberta doprowadziły one do najważniejszej debaty w postkomunistycznej Polsce". Właściwie każdy w Polsce słyszał o tych kontrowersjach. 

W czasie sześciomiesięcznej pracy nad spektaklem i moich wizyt w Polsce doceniłem sposób, w jaki wielu Polaków (artystów, liderów i zwykłych mieszkańców) traktuje tę spuściznę. Według Elwiry Grossman "Sztuka jest jak obudzone wspomnienie i zdrowa dawka tlenu, bez którego polski organizm nie może prawidłowo funkcjonować. Zaprasza do odważnego spojrzenia w przeszłość, ale daje również odwagę do zmierzenia się z tym co zostało wyparte, przemilczane, zniekształcone. Moim zdaniem "Nasza klasa" jest prawdziwie patriotycznym gestem o wielkim znaczeniu dla Polski."

Możemy się pocieszać, że okrucieństwa o których mówi sztuka zostały popełnione przez złych ludzi, a gdybyśmy znaleźli się w podobnej sytuacji, zwyciężyłoby nasze poczucie ludzkiej przyzwoitości. Rzeczywistość jest oczywiście bardziej smutna i skomplikowana. Zamiast uciekać się do podziału na dobrych i złych, sztuka wprowadza nas do szczególnej trąby powietrznej demoralizujących sił charakterystycznych dla tego rozdziału historii. Pokazuje nam skumulowane okropieństwa niemieckiej i sowieckiej okupacji jako sił, które wymazały istniejące struktury radykalnie zmieniając wszystkie aspekty polskiego życia i sprzyjając gospodarczej, duchowej i moralnej dezintegracji.

Sztuka przybliża Polskę do wolnego demokratycznego społeczeństwa, rozliczając się ze wspólną winą i traumą, podejmując kwestię etycznej odpowiedzialności i konfrontując się z duchami historii. Nic dziwnego, że duchy są dominującym motywem w polskim teatrze. "Nasza klasa" zbudowana jest na tej tradycji składając świadomie hołd wielkiemu Tadeuszowi Kantorowi za jego kultową "Umarłą Klasę", kolejną sztukę, w której widma przeszłości chcą być obecne. Fizyczny świat, który stworzyliśmy w przedstawieniu jest inspirowany, tak jak w przypadku autora "Naszej klasy", poetyką Kantora: klasa, w której odbywają się lekcje służy jako wolna, nawiedzona, mająca siłę przemiany przestrzeń, w której mieszają się żywi i umarli. 

Złożoność tej historii wynika z tego, że interpretuje ona kategorie "sprawca", "ofiara", "naoczny świadek" niejednoznacznie . Bohaterowie "Naszej klasy" są kombinacjami wszystkich tych postaw; jak zauważa Timothy Snyder: "Większość z nich zachowuje się przyzwoicie, ale to zachowanie nie jest prawie nigdy związane z moralnym rozumowaniem, którego chcielibyśmy aby oni używali, i tu nigdy nie chodzi o wielkie polityczne czy etniczne kategorie, z którymi wygodniej nam jest rozumieć historię".

Wróciłem z mojej ostatniej wizyty z Auschwitz ze znanym stwierdzeniem, że każdy człowiek powinien odwiedzić to miejsce (tak jak każdy student z Polski powinien to zrobić), nie tylko z powodu skali tego co się tam wydarzyło, ale dlatego, że to jest miejsce, w którym związek historii z pamięcią i pomiędzy przeszłością a przyszłością jest wciąż negocjowany. Kiedy opuszczałem Birkenau, tuż za bramą niedaleko tabliczki "Centrum Żydowskie" zobaczyłem napisane sprayem w odważnych kolorach słowo "Oszustwo". Kiedy wróciłem do Stanów i przechodziłem przez odprawę celną na Dulles Airport, godziny po tym jak byłem w Auschwitz, celnik, dowiedziawszy się gdzie byłem, nie miał skrupułów twierdząc radośnie "Wielu mówi, że Holokaustu nie było", po czym nerwowo pożegnał mnie mówiąc "Shalom!" Szybko zbliżamy się do momentu, w którym nie będzie już żyjących świadków wydarzeń poprzedniej ery, pytanie jak będzie pamiętana historia budzi duży niepokój. Bolesne rewelacje w tej sztuce zainicjowały w Polsce, jak nazywana to Gebert "wojnę o pamięć, od której zależy odpowiedź na pytanie kim jesteśmy?" 

 "Co mogłem zrobić?", "Co mogliśmy zrobić?", "Kim jesteśmy?" Projekty, które poszerzają nasze rozumienie tych fundamentalnych pytań są rzadkie i cenione wśród artystów teatralnych. Doświadczenie pracy nad tą sztuką zmieniło i zdestabilizowało moje poczucie tożsamości i długo niepokoiło mnie zasadami, o których siebie nie podejrzewałem. Mam nadzieję, że u was będzie tak samo.

Derek Goldman
Materiał Organizaora
2 października 2012

Książka tygodnia

Trojanki Jana Klaty
Wydawnictwo Universitas
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia