List otwarty

List otwarty - ADiT w Warszawie

List otwarty Elżbiety Manthey, szefowej Agencji Dramatu i Teatru "ADiT" w Warszawie.

Drodzy kierownicy literaccy,

swój list kieruję do Państwa w związku z projektem DRAMATOPISANIE, w ramach którego przygotowywali Państwo rekomendacje dla wybranych dramatopisarzy. Niezwykle cieszy mnie fakt, że dostrzeżona została nie tylko ciężka praca polskich autorów, którzy w dzisiejszych czasach nie mogą się utrzymać wyłącznie ze swojej twórczości, ale również Was - tworzących repertuarowy fundament współczesnego teatru. Kierownik literacki - to nie tylko stanowisko, to również misja. Tym bardziej warto docenić fakt, że Państwa głos był kluczowy dla tego projektu.

Zdaję sobie sprawę z tego, że kapitalistyczna rzeczywistość z jej wielozadaniowością wywiera na nas ogromną presję. Nie zawsze mają Państwo poczucie sensu w realizacji misji źródłowej kierownika literackiego, tj. "pożerania" współczesnych dramatów. Może DRAMATOPISANIE, jak życzą sobie realizatorzy pierwszej edycji konkursu, rzuci więcej światła na autora i autorstwo tekstów dla teatru. Fabryka dramatów ma się dobrze. Teatry na świecie dumne są z autorów właśnie, bo to podstawa jakości artystycznej spektaklu. W Polsce czyli tu, a nie nigdzie, teatry dostrzegają, jaką cenę płacą za wykluczenie autora: brak widzów. Bo misją teatru jest komunikacja ze społeczeństwem na wielu poziomach, ale katharsis jest doświadczeniem elementarnym. Im jest nas więcej w teatrze - wstrzymujących oddech lub śmiejących się spontanicznie - tym mocniej czujemy się wspólnotą na tę chwilę. Dzisiaj, paradoksalnie w "zniewoleniu", misja teatru jest priorytetem kultury. Walczmy razem o widza, o jakość jego doświadczeń. Zapewniam, że dramat ma się dobrze. Jest gotowy do wyzwań. Wystarczy, że teatry znowu się otworzą na kontakt z żywym dramatem. Owszem, praca reżysera z aktorem poszła w improwizację, owszem, dramaturg pisze tekst podczas prób, chociaż nie zawsze i nie wszystkim aktorom to odpowiada. Może warto zweryfikować metody pracy dramaturga z aktorami, kierując ją na analizę tekstu we współpracy z autorem, a nie zamiast niego. Rokrocznie powstają świetne utwory, z których wiele nie ma szansy zaistnienia na scenie tylko z tego powodu. Z moich - i nie tylko - obserwacji wynika, że środowisko teatralne zaczyna być powoli zmęczone tym stanem rzeczy. W widzach i twórcach odzywa się głód dobrych tekstów. Niestety prymat dramaturgów uniemożliwia dramatopisarzom zaistnienie. Moim celem nie jest deprecjonowanie tego zawodu - dramaturdzy wespół z reżyserami tworzą wiele wartościowych dzieł, niemniej niepokoi fakt, że wielu z nich dopuszcza się nieuczciwych praktyk, tj. działań stojących w sprzeczności z prawem autorskim. Naszym wspólnym celem powinno być takie kształtowanie polskiej sceny teatralnej, by znalazło się na niej miejsce dla rzetelnych dramaturgów współpracujących z autorem i reżyserem, ale przede wszystkim dla dobrych autorów. Wierzę, że wspólnie uda nam się ten cel uczynić możliwym do realizacji.

Potrzebna nam środowiskowa mobilizacja, dyskusja, w której osoby bezpośrednio związane z kształtowaniem repertuaru i promocją dramatu (a na tym polu działamy zarówno my, jak i Państwo) mogłyby zastanowić się, w jaki sposób szukać antidotum na tę sytuację. Program stypendialny DRAMATOPISANIE to snop światła rzucony w dobrym kierunku, ale jeszcze sporo pozostaje do zrobienia. Wiele konkursów dramaturgicznych zastrzega sobie prawo do pierwszeństwa wystawienia nagrodzonego tekstu w określonym czasie, ale część laureatów może tylko marzyć o prapremierze. Dlaczego? Czy nagroda na szczeblu ogólnopolskim nie jest najlepszym probierzem wartości utworu? Prestiżowy Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej dokonuje preselekcji zgłoszeń, a członkowie komisji biorą pod uwagę również tekst sztuki - ale jedynym kryterium na tym etapie jest kryterium formalne, nikt zaś nie podejmuje się oceny jakości literackiej utworu. Tym sposobem utwierdzamy autorów w przekonaniu, że ich praca jest nieistotna. Wbrew nazwie w to OKnWPSW sztuka - czyli tekst - się nie liczy. Może więc należy zmienić nazwę na bardziej adekwatną: Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiego Spektaklu Współczesnego. Bowiem liczy się spektakl i reżyser spektaklu. Wielu dramatopisarzy ma prawo do rozczarowania taką sytuacją. Pisanie dla teatru nie powinno być tylko "oazą" konkursów na dramat, hobbystyczną loterią raz do roku. Jeśli teatry nie są miejscem realizacji dramatów, to zaczną pisać opowiadania i wiersze. To nie tylko działanie na rzecz grupy zawodowej dramatopisarzy, ale również działanie długofalowe - dla kultury. Jesteśmy dumni z przyznanej nagrody literackiej Oldze Tokarczuk. Ale gdyby nie Wyspiański, Różewicz, Gombrowicz, Witkacy... dramatopisarze właśnie... Jestem przekonana, że przy odrobinie dobrej woli mamy szansę obdarować uznaniem żyjących dramatopisarzy, ale nie zabierajmy im tlenu.

Zapraszam zatem do dyskusji, której efektem byłoby wypracowanie spójnej i skutecznej strategii promocji autorów sztuk współczesnych. Otwórzmy się na nowy wymiar dialogu. Wystarczy zmiana postaw i nawyków.

Elżbieta Manthey
Materiał nadesłany
16 czerwca 2020

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia