Łkała, łkała, ale nie płakała

"Nusia i wilki" - reż. R.Jarosz - Opolski Teatr Aktora i Lalki w Opolu im. A. Smolki

Świat dziecięcej wyobraźni nie zawiera się w żadnych ramach. Drzewa w lesie mogą być konstrukcjami drabinek do wspinania; sosnowa szyszka może być plątaniną kolorowych gąbczastych rurek a wilki mogą zaprzyjaźnić się z przedszkolakami, bo wcale nie są straszne

"Nusia i wilki" - tekst wyróżniany prestiżowymi nagrodami - to opowieść o przezwyciężaniu dziecięcych lęków. W spektaklu Opolskiego Teatru Lalki i Aktora, jego edukacyjny wymiar nienachalnie wyłania się spod intrygującej oprawy scenograficznej i muzycznej. Przestrzeń, w którą wpisano czwórkę aktorów wraz z muzykiem, jawi się małym odbiorcom jako świat fantastyczny. Przedszkolna wycieczka na drugą stronę miedzy pełna jest szalonych przygód - chłopcy przeskakują przez wielką przepaść (co w planie lalkowym rozwiązano poprzez podpięcie lalek do rozciągniętych przez scenę oraz widownię linek), w kreowanym świecie pojawia się piesek (momentu jego przybycia dzieci nie zauważają, co wzbudza w nich nie lada zaskoczenie), znad sceny spadają kolorowe jesienne liście. Przygody te są szalone (i niebezpieczne) jedynie z perspektywy małej Nusi, która boi się powtarzać zachowania kolegów z grupy - na przykład głaskać psa. W dalszej części opowieści, Nusia przejawia ogromne pokłady odwagi - gubi się w lesie, a mimo tego nie płacze, tylko odnajduje się w tym nieco wyolbrzmionym, przerysowanym krajobrazie.

Leśną atmosferę idealnie oddaje towarzysząca działaniom muzyka. Jej ilustracyjny charakter tworzy aurę tajemniczości - mroczna głębina lasu rozchodzi się w przestrzeni sali wraz z samplowanym dźwiękiem. Różne jego modyfikacje są szumiącymi koronami drzew, gotowaną zupą albo wewnętrznymi odgłosami zamieszkujących las wilków. Pozorne niebezpieczeństwo leśnych otchłani, łagodzi forma, jaką zaproponowała scenografka - Marika Wojciechowska.

Las, który wzbudza w dzieciach strach, jest tutaj pełen gąbczastej materii oraz różnych kolorów. Choć w jego centrum znajduje się wzgórze przypominające powierzchnię odległej planety, a z jego gejzerów wydobywa się para, w ogóle nie przeraża. Dziecięca widownia razem z bohaterką i jej tytułowymi kompanami przyswaja poprzez formę, a także szereg aktywizujących ich zabaw, to co potencjalnie "inne" - będące źródłem strachu.

Dopełnieniem wizualnej strony Nusi i wilków są kostiumy oraz lalki. Trzech aktorów kreuje kilka postaci - są kolegami Nusi, wychowawcami z przedszkola oraz wilkami. Mają na sobie ubrania podobne krojem i utrzymane w zbliżonej kolorystyce. Różnicują ich nakrycia głowy - są znamienne dla postaci, jakie w danym momencie odgrywają (na przykład jako wilki - czapki z wilczymi pyskami). Główna bohaterka - jej wizualna reprezentacja - sprawia wrażenie równie gąbczastej materii, jak otaczająca ją rzeczywistość. Nusia ma nieco pluszowe rudowe włosy, zdaje się, mięciutką sukienkę z funkcjonalną kieszenią, w której może chować lalkę.

Lalki wykorzystane w spektaklu także stanowią pluszowe formy - spójne z pozostałymi elementami scenografii. Nie są one jednak pełnymi reprezentacjami postaci z planu żywego, mimo że wizualnie nieco je przypominają i w scenach planu lalkowego, to im nadane jest prawo wypowiedzi. Jednak częste ich porzucanie, czy całkowita z nich rezygnacja, przemawia za tym, że należy je czytać bardziej jako lalki-zabawki postaci tekstu Lindenbaum.

Powodzenie przedsięwzięcia (lub jego brak) najlepiej oddają zachowania dzieci zgormadzonych na widowni. Te dały się zawłaszczyć rozegranej na scenie iluzji; piosenkę Nusi śpiewały jeszcze po wyjściu ze spektaklu, być może nieświadomie zagrzewając się jej słowami do walki ze strachami swojego świata.

Patrycja Terciak
www.pinokionieklamie.blogspot.com
8 czerwca 2013

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia

Ballady i romanse
Gabriel Gietzky
Cóż może być bardziej romantycznego, ...