Maciej Englert szuka inwestora

Teatr Współczesny w Warszawie

Maciej Englert kieruje Teatrem Współczesnym od początku lat 80. Po trzech dekadach ma szansę zmienić wygląd i funkcjonalność placówki. Pomoże partnerstwo publiczno-prywatne.

Współczesny z wyglądu ma być bardziej... współczesny. Jeśli tylko znajdą się inwestor i 40 mln zł.

Warszawski plac Zbawiciela. Serce Śródmieścia. To tu w sąsiedztwie zabytkowych kamienic, pamiętających jeszcze XIX wiek, mieści się siedziba Teatru Współczesnego. Taki pozostał z nazwy, ale nie wyglądu. Część główna - kilkupiętrowy budynek wraz z dużą sceną - przed wojną był domem parafialnym kościoła. Z kolei mała scena i zaplecze teatru znajdują się na placu obok - w niskich kontenerach i barakach. Dyrekcja teatru od niemal trzech dekad próbuje wdrożyć w życie pomysł gruntownej rozbudowy. Ale w teatralnej i miejskiej kasie (organizatorem teatru jest miasto Warszawa) nie było i nadal nie ma na to pieniędzy. Teraz jednak pojawiła się szansa.

- Szacujemy, że rozbudowa pochłonie 30-40 mln zł. Nie stać nas na to, dlatego chcemy skorzystać z przepisów partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP) - mówi Maciej Englert, dyrektor Teatru Współczesnego.

Zaprasza inwestorów do wstępnych negocjacji. Na propozycje czeka do końca marca.

- To będzie konkurs ofert. Jesteśmy otwarci na wszystkie propozycje. Mamy opracowaną koncepcję funkcjonalną rozbudowy przygotowaną przez pracownię architektoniczną DiM. Teatr, który jest właścicielem działki, właśnie tę "własność" traktuje jako wkład własny w inwestycję - dodaje Maciej Englert.

Parter prywatny miałby wyburzyć obiekty (mała scena i zaplecze) na placu o powierzchni 877 mkw, a w ich miejsce postawić kilkupiętrowy budynek.

- W nowym obiekcie podzielimy się własnością części lokali. Stawiamy jeden warunek: chcemy, by dla teatru były przeznaczone dwa piętra. Zakładamy, że sama budowa potrwa rok - mówi dyrektor Współczesnego.

W nowym budynku zostaną reaktywowane: mała scena na 100 osób i zaplecze techniczne teatralne. Znajdą się tam także biura dla administracji teatru. Dzięki przebudowie duża scena i jej zaplecze zyskają większą powierzchnię. Dodatkowo powstanie sala prób, której dziś nie ma. Dyrekcja teatru pomyślała także o kawiarni dla widzów. Miałaby znaleźć się na parterze.

Tyle dla teatru. Pozostała część budynku pozostanie w gestii inwestora.

Dyrektor Englert zapewnia, że analizy wykazały opłacalność inwestycji dla potencjalnego partnera.

- Oferta teatru jest interesująca. Inwestor może być zainteresowany współpracą przy współrealizacji przedsięwzięcia zlokalizowanego w prestiżowy miejscu w Warszawie. Ulica Mokotowska jest w części zabudowana podniszczonymi budynkami, ale inwestorzy powoli odnawiają ten obszar. Opcji zabudowy jest kilka: apartamenty w budynku stylizowanym na kamienice albo powierzchnie biurowe na sprzedaż lub wynajem - mówi Paweł Grząbka, prezes CEE Property Group.

- Działka na pewno jest atrakcyjna, a pomysł dobry. Ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Instytucje publiczne, takie jak teatry, nie są dobrze przygotowane do prowadzenia działalności inwestycyjnej. Nie mają specjalistów, dlatego warto to zlecić zewnętrznym firmom - dodaje Paweł Majtkowski z Expandera.

Władze teatru, którego roczne wpływy to około 2 min zł, nie mają na to pieniędzy. Ekspert sugeruje więc, by teatr wspomogło miasto, np. poprzez doradztwo, ale też monitoring i nadzór inwestycji.

- Taki proces trzeba prowadzić ostrożnie. Ryzyko jest duże. Przykładem może być to, co stało się z ratuszem na warszawskim Wilanowie (gmina wniosła grunt do spółki celowej, ale w trakcie budowy deweloper zbankrutował, przez co przedsięwzięcie do dziś nie zostało ukończone - przyp. red.) - przestrzega Paweł Majtkowski.

Anna Pronińska
Puls Biznes
7 lutego 2012

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia