Magdalena uczy uczuć

rozmowa z Sylwestrem Biragą

Mechaniczna Magdalena to barwna opowieść o losach lalki ożywionej uczuciami, jej przygodach i ludziach, których spotyka na swojej drodze. Patronat nad spektaklem objęło zyciewarszawy.pl

Czy młodzi widzowie potrzebują własnej sceny?

Jak najbardziej. Lukę tę wypełniały kiedyś duże, repertuarowe teatry. Istniała też Scena Młodego Widza w Teatrze TV, ale znikła. I teraz mamy wspaniałą ofertę teatrów dla najmłodszych, a potem już tylko repertuar dla dorosłych.

Ile lat ma młody widz?

Od ośmiu wzwyż. Chcielibyśmy, by mógł on przyjść do teatru z rodzicami i spędzić czas na fajnym spektaklu na podstawie dobrej polskiej sztuki.

Czy w imię łączenia pokoleń sięgnęliście po – z sentymentem przez wielu wspominaną – sztukę Andrzeja Maleszki, która premierę miała w 1988 roku?

Mamy nadzieję i bardzo na to liczymy, że ci, którzy oglądali „Mechaniczną Magdalenę“ w Teatrze Ochoty czy w realizacji telewizyjnej, teraz przyjdą na tę sztukę ze swoimi dzieciakami.

Współczesnym młodym ludziom chyba łatwiej wyobrazić sobie przyjaźń wirtualną niż z robotem. Czym może ich przyciągnąć Magdalena?

Tym, że jest bardziej ludzka niż niejeden człowiek. Że nie boi się okazywać uczuć, co z powodu wirtualnej rzeczywistości przychodzi ludziom z coraz większym trudem. Magdalena poznaje też świat dzięki bezpośrednim kontaktom z drugim człowiekiem, a nie poprzez ekran komputera czy telewizora.

Na tych ekranach dużo i szybko się dzieje. Czy będziecie konkurować z cyfrową estetyką?

Postawiliśmy na scenograficzny minimalizm. Laboratorium to będzie u nas srebrny podest i krzesło. Spektaklem o Magdalenie chcemy wrócić do klasycznego teatru. Warunki naszej sceny sprawiają też, że widz ma bliski kontakt z aktorami, a więc i z bohaterami. Bardzo na tę więź z postaciami liczymy.

Jolanta Gajda-Zadworna
Zycie Warszawy
22 października 2010
Portrety
Sylwester Biraga

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia