Mała, wielka zmiana - Giselle

"Giselle" - chor. Jean Coralli i Jules Perrot - Opera Wrocławska

Giselle – pierwszy romantyczny balet w historii. To w nim po raz pierwszy użyto point (puent), bez których dziś nie można sobie wyobrazić baletu.

 

W niedzielny listopadowy wieczór, widzowie Opery Wrocławskiej mieli okazję obejrzeć ten spektakl, który jest grany w Operze Wrocławskiej już od kilku lat, jednak tym razem swój debiut w głównych rolach mieli Mizuno Toma (Giselle) oraz Andrzej Malinowski (Albert).

Od kwietnia 2022 roku jest również nowa, odświeżona scenografia, dzięki której wrocławska „Giselle" zyskała jeszcze bardziej. Choreografia, która jest prezentowana przez wrocławski balet, jest odtworzona według oryginalnego zamysłu ze światowej prapremiery baletu. Autorami tej choreografii są Jean Coralli i Jules Perrot, natomiast wskrzeszenie ich zamysłu we Wrocławiu odbyło się dzięki Zofii Rudnickiej, która odpowiada za jej opracowanie i realizację na scenie.

Jednak aby tego dokonać, niezbędny jest zespół baletu Opery Wrocławskiej, który - jak to ma w swoim zwyczaju, ponownie oczarował widownię.

Poczynając od corps de ballet, przez role drugoplanowe, aż do głównych postaci, wszyscy zapracowali na ten znakomity efekt, jaki publiczność miała okazję zobaczyć.

Nie umniejszając nikomu, trzeba przyznać, że Mizuno Toma w roli Giselle sprawdziła się bezbłędnie. Stworzyła zupełnie nową wersję postaci, która nie jest nieśmiałą, delikatną i kruchą dziewczyną z wioski (jaką często się spotyka w tej roli w innych odsłonach spektaklu), lecz pewną siebie młodą damą. Nie można też nie wspomnieć o imponującej technice tancerki. Patrząc na młody wiek Mizuno, czeka ją jeszcze wiele pięknych i udanych pierwszoplanowych ról w karierze baletnicy.

Rolę księcia Alberta zatańczył Andrzej Malinowski. Widzowie zobaczyli wszystko to, czego oczekiwać można po roli księcia – technika tańca, umiejętności aktorskie, wdzięk artystyczny i siłę.

W drugą pierwszoplanową męską rolę Hilariona, wcielił się Daniel Agudo Gallardo, który zdaje się być co spektakl lepszy. Nawet jeśli widziało się już tę rolę w jego wykonaniu, na pewno warto pójść jeszcze raz by zobaczyć jak nie tylko technicznie, ale również artystycznie ten tancerz się rozwinął.

Należy spojrzeć jeszcze na postacie występujące wyłącznie w pierwszym akcie. Peasant Pas de deux, zatańczyli Leonie Hansen oraz David Oscar i oboje zasługują na docenienie. Szczególne wrażenie na publiczności zrobił David Oscar dzięki swojej skoczności i elegancji jaką jednocześnie emanował na scenie. Było też widać porozumienie i zgranie między tymi dwoma artystami, co się ceni.

Wśród drugoplanowych ról jest też rola Berty – matki Giselle, którą nie może nikt lepiej zagrać niż Anna Szopa-Kimso, oraz rola Wilfryda – giermka księcia Alberta. Wilfryda zagrał z kolei Pablo Martinez Mendez, który mimo wszystko przykuwał wzrok widzów.

Spektakl Giselle daje także możliwość sprawdzenia się młodych baletnic z zaprzyjaźnionych szkół baletowych (Szkoła Baletowa przy Fundacji Capitol, Szkoła Baletowa „Piruet", Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Ludomira Różyckiego w Bytomiu), jako Willidy w drugim akcie.

Mówiąc o Willidach, nie można nie wspomnieć o ich królowej, Mircie, którą równie czarująco jak zwykle, zagrała Magdalena Kurilec-Malinowska.

Podsumowując, spektakl baletowy Giselle Opery Wrocławskiej mimo, iż jest już tyle lat obecny na scenie, wciąż przyciąga widzów i potrafi zaskakoczyć drobnymi, lecz istotnymi zmianami.

 

Dominika Jurczak
Dziennik Teatralny Wrocław
24 listopada 2022

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia