Małżowina blokowiska

"Małżowina" - scen. i reż. Wojciech Smarzowski - Telewizja Polska (1999)

"Małżowina", film/spektakl czy spektakl/film, który wpisuje się w tradycję dzieł kultury traktujących o życiu jednostki na blokowisku. Główny bohater, niespełniony artysta-pisarz, który jak sam o sobie mówi: ,,robi w kulturze", wynajmuje ,,bieda mieszkanie" na warszawskiej Pradze. Tak, jak tytułowa małżowina jest nieodłączną częścią ludzkiego ucha i mechanizmu słuchu, tak główny bohater zostaje wtłoczony w tkankę blokowiska i życia jego mieszkańców.

Trudność określenia, czy dzieło winno być zaklasyfikowane do teatru telewizji, czy do filmu, wynika z jego formuły. Techniczne walory świadczą o jego naznaczeniu filmowym, jednak TVP zdecydowało się wydać Małżowinę jako kameralny spektakl Teatru Telewizji. Jest to pierwszy film pełnometrażowy w reżyserii młodego wówczas, zaraz po studiach filmowych, Wojciecha Smarzowskiego. Artysta jest również autorem scenariusza. Małżowina została wyprodukowana w 1998 roku, a światło dzienne ujrzała w 1999. W tamtym czasie, na początku swojej ścieżki artystycznej, reżyser zajmował się spotami reklamowymi i teledyskami (m.in. właśnie w 1998 powstał słynny teledysk do piosenki To nie był film grupy Myslovitz). Początkowe zainteresowanie charakterystyczną dla teledysków dynamiką, bardziej abstrakcyjnym montażem, który płynnie współgra z dźwiękami jest bardzo widoczne i wyczuwalne w Małżowinie.

W tle wybrzmiewa muzyka, jak ze spotów MTV. Komunistyczne bloki i ich postsowieccy mieszkańcy próbują wchodzić w kapitalizm. Osoby ze światka ówczesnej kultury (a raczej kontrkultury) takie jak, Maciej Maleńczuk czy Muniek Staszczyk dopełniają barw obrazkowi Polski, która zaczyna pragnąć być Zachodem. Trashowe dźwięki, które dodają dynamiki momentami nużącej fabule (która musi taka być, aby ukazać specyfikę życia bohatera) kojarzą się z kapitalistycznym zachodem, który Polska zaczyna wówczas naśladować i będzie to trwało aż do dnia dzisiejszego. Owa próba naśladowania jest nieudolna. Pamiętajmy, że dzieje się ona w mieszkaniu na Pradze, gdzie najdroższym elementem wystroju jest obrazek Jezusa na ścianie. W bloku i na podwórku pijani sąsiedzi, ofiara przemocy domowej, która nigdy nie uwolni się od swojego męża (bo przecież w zasadzie ,,to dobry chłop"), a pijany mężczyzna nigdy nie uwolni się od spirytusu. Zachodnioeuropejskie aspiracje, zainteresowanie ówczesną muzyką i kulturą wydają się być zbyt abstrakcyjne, jak na taki koloryt lokalny.

Dźwiękowy i emocjonalny rollercoaster pożycia małżeńskiego sąsiadów, którego trajektorię wyznacza ilość promili we krwi bohatera granego przez Mariana Dziędziela. Kakofonia na blokowisku, którą jest pejzaż dźwiękowy, kompilacje, remiks tła muzycznego z hałasami stwarzanymi przez bohaterów. Para sąsiadów w obsadzie wspomnianego Dziędziela oraz Elżbiety Jarosik wydaje się być najbardziej zapamiętywalną i najistoniejszą dla fabuły poza głónym bohaterem.

W filmie można wyróżnić pewne warstwy charakteryczne dla skomplikowanych struktur, jaką jest m.in. tkanka miejska, czy tkanka bloku mieszkalnego. Na pierwszym planie można wyodrębnić postać artysty, który nie może już tworzyć, odgrywaną przez Marcina Świetlickiego. Jest to bardzo ciekawy zabieg, aby w głównej roli obsadzić naturszczyka, jednakowoż postać arcyważną dla rodzącej się wówczas kontrkultury. Poeta grający poetę. Postać, w którą wciela się Świetlicki napisała już jedną książkę (o dzieciństwie, bo przecież ,,każdy miał dzieciństwo"), a obecnie cierpi na kryzys twórczy. Nie wie, o czym mógłby napisać kolejne dzieło. Dni mijają, raz na jakiś czas nagrywa na dyktafon sentencję, która jego zdaniem mogłaby być pomysłem na książkę, tonie w długach, pije i pali. Film jest swoistą mozaiką podobnych scen z życia bohatera. Można by je pogrupować na: palenie, palenie w wannie, palenie w toalecie, palenie przy maszynie do pisania, palenie w łóżku, słuchanie sąsiadów, spotkania z pracownicą seksualną, libacje alkoholowe z Maleńczukiem.

Kolejną warstwą filmu są sąsiedzi mieszkający w tym samym bloku lub bohaterowie składający wizytę na osiedlu. W pewnym momencie ich istnienie zostaje poddane wątpieniu. Bohater grany przez Świetlickiego zaczyna myśleć o nich, jak o swoich przyszłych, książkowych bohaterach, wytworach wyobraźni pisarskiej: ,,Wymyśliłem ich po to, żeby byli bohaterami mojej książki, a oni prowadzą swoje życie. Rozbestwili się do tego stopnia, że nie mogę pracować. Coś tutaj nie gra."; ,,Wprawdzie Cię wymyśliłem piesku, ale teraz muszę Cię karmić. Ty ciągle będziesz chciał jeść, a ja ciągle będę musiał wymyślać dla Ciebie jedzenie." Stan, do którego doprowadza się nieszczęśliwy, samotny artysta jest ukazany za pomocą zatarcia granicy pomiędzy światem rzeczywistym, a jego wyobraźnią. Taki zabieg jest ciekawą grą z widzem, który nie do końca wie już w pewnym momencie, co się zdarzyło naprawdę, a co było urojeniem, iluzją.

Należałoby jeszcze wspomnieć o scenografii autorstwa Moniki Uszyńskiej, która dopełnia nasze doznania estetyczne. Teledyskowa muzyka, która zapowiada wejście w kapitalistyczny świat Zachodu nijak się ma do wnętrza praskiego mieszkania. Jedynym elementem wspólnym może być obramowanie lustra, które miga niczym nocny neon. Jednak wynika to z zepsucia nie tylko tegoż elementu mieszkania. Scenografia w perfekcyjny sposób oddaje klimat praskiej stancji, która jest jedynie schronieniem nad głową nieustannie palącego papierosy artysty. Wielokrotnie otwierające się drzwi skrzypiącej szafy stają się wręcz bohaterem filmu. Obrazu dopełniają kostiumy (Agnieszka Kaczyńska): wyciągnięte koszulki i klimatyczne swetry. Postać sąsiada alkoholika, który próbuje zachować pozory człowieczeństwa, wychodząc w marynarkach na spacer z psem, jednak dziury w ubraniu świadczą o prawdzie ukrywanej w grze pozorów.

Film w swoim zakończeniu daje wydźwięk niekończącej się tułaczki artystycznej i życiowej głównego bohatera. Nie jest istotny adres bloku, w którym odgrywa się akcja. Bohater zamieszka pewnie w innym miejscu, które będzie takie samo. Labirynt podwórek i uliczek, w którym gubi się sama właścicielka mieszkania na początku filmu pokazuje uniwersalność takiej scenerii. Życie w blokach jest podobne niezależnie od ulicy. Główny bohater po tragicznych wydarzeniach opuszcza stancję, aby odnaleźć inną, gdzie również przyłoży szklankę do ściany.

Małżowiną swojego ucha usłyszy prawdopodobnie podobne dźwięki.

Aleksandra Szczęsna
Telewizja Polska S.A.
23 września 2022

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...