Mam frajdę ze śpiewania

Rozmowa z Dariną Gapicz

- Wszyscy się w Polsce dziwią jak to jest, że zawsze występujemy przed pełną salą - mówi Darina Gapicz, pochodząca z Ukrainy, solistka Opery Nova w Bydgoszczy.

Jest Pani bardzo eksploatowaną solistką Opery Nova.

- Bardzo mi miło. Cieszę się, że od prawie roku pracuję na stale w bydgoskiej operze. Bardzo lubię to miejsce, profesjonalizm, który tutaj zastałam. Przez cały czas kiedy współpracowałam - to jest już sześć lat, było to moje ulubione miejsce.

Z Gdyni już się Pani zawodowo wyprowadziła?

- Tak, już dwa lata temu.

Ten okres gdyński bardzo dobrze na Panią wpłynął.

- Każda nowa praca rozwija, udało mi się trafić na okres, kiedy w Teatrze Muzycznym robili fajne, nowoczesne rzeczy. Za moich czasów zrealizowano "Lalkę" i "Spamalota".

Skończyła Pani bydgoską Akademię Muzyczną, a w akademiach uczą przyszłych śpiewaków, to zupełnie inne śpiewanie niż opera.

- Tak, to trochę inna sztuka. Ja jednak zawsze lubiłam śpiewać też jazzowe utwory. Uczęszczałam równolegle na wydział rozrywkowy, nie zrobiłam jedynie egzaminów końcowych. Rozrywka zawsze była moją pasją i mogłam to w Gdyni wykorzystać.

Nie ciągnie Pani do jazzu? Nie wszystkim śpiewakom operowym udaje się rozgraniczyć te światy.

- Mało komu się to udaje. Mam okazję śpiewać w świetnych operowych koncertach sylwestrowych. Od czasu do czasu mam koncerty rozrywkowe, ale pochłonięta jestem pracą w operze.

Wystąpiła Pani w "Rycerskości wieśniaczej". Jak długo się pracuje nad rolą? Tutaj trzeba wyjaśnić, że w tym spektaklu kreuje Pani dwie partie kobiece, jednego wieczoru śpiewa Pani Santuzze, a drugiego Lolę.

- Nawet realizatorzy na początku prób mieli wątpliwości, czy dam radę, czy się nie pomylę. Jak się przekonali, to już było OK. Mieliśmy wstępne próby w czerwcu, potem wznowiliśmy je pod koniec wakacji. To była komfortowa sytuacja, bo podczas wakacji ta muzyka już brzmiała w głowie i można było to przemyśleć. Bardzo mile wspominam współpracę z choreografem Jarosławem Stańkiem, nawet zostawałam na próbach chóru, ażeby zobaczyć, jak ustawia zespół.

Czy Polska jest dla Pani przystankiem na chwilę?

- Nie wiem, jeszcze La Scala do mnie nie dzwoniła (śmiech). Na razie chciałabym robić tu jak najwięcej ról. Mamy dużą scenę, fajny teatr. Wszyscy się w Polsce dziwią, jak to jest, że na wszystkich spektaklach śpiewamy przy pełnej sali.

Bariera językowa już dla Pani nie istnieje. Myśli Pani w języku polskim?

- Ona od dawna już nie istnieje. Nie wiem, jak myślę, niekiedy po angielsku.

W Polsce jest Pani od jakiegoś czasu, a śpiewaka rozwija możliwość pracy w różnych teatrach.

- Stawałam do przesłuchań w wielu teatrach, to są fajne doświadczenia. Nie wiem jednak, czy jest mi to jeszcze potrzebne, mam wystarczająco dużo stresu podczas spektakli, które wykonuję w teatrze. Wielu propozycji nie przyjęłam, bo już czasowo nie wyrabiam, wybieram na razie pracę tu, na miejscu.

Czy młodemu śpiewakowi jest łatwo się przebić? To niekiedy taki wyścig szczurów - walka o premierę pierwszą, drugą...

- Młodemu śpiewakowi nigdy nie jest łatwo. O tyle jestem wdzięczna Bogu, że mogę robić to, co kocham. Wyścig szczurów? Zawsze robię wszystko jak najlepiej, na sto procent, jeśli mnie wybierają do pierwszej premiery, to się cieszę. Cały czas mam frajdę i przyjemność ze śpiewania, a jeśli podoba się to realizatorom to jeszcze lepiej.

Ma Pani swojego mentora?

- Skończyłam studia u Pana Leszka Skrli w bydgoskiej Akademii, pytam go często o radę.

A jak się śpiewa razem z profesorem?

- Bardzo fajnie. On jest świetnym śpiewakiem i aktorem, nie jest sztywnym na scenie, zawsze można coś ograć. Bardzo dobrze nam się pracuje, dlatego poszłam do niego na studia.

Magda Jasińska zaprasza do wysłuchania audycji "Zwierzenia przy muzyce" w Polskim Radiu Pomorza i Kujaw w środę o godzinie 18.05 i sobotę o godzinie 22.05.

Magdalena Jasińska
Express Bydgoski
11 grudnia 2013
Portrety
Darina Gapicz

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...