Mama wraca do pracy! Na przekór stereotypowi kury domowej...

"Skarpety i papiloty" - reż. Tomasz Man - Wrocławski Teatr Lalek

Teatr, w którym dziecko jest odbiorcą sztuki tworzonej przez profesjonalistów, powinien reprezentować jak najwyższy poziom artystyczny. Najmłodsi nie mogą oglądać spektakli o złej jakości artystyczno-edukacyjnej. Badacze teatru nie mają co do tego poglądu żadnych wątpliwości. Z jednej strony bowiem mały widz, mierząc się z przedstawieniem, uczy się właściwego odbioru, kształtuje swój gust, z drugiej - angażuje się w fabułę, podgląda zachowania bohaterów, a więc czerpie postawy oraz pozytywne wzorce zachowania.

Teatr musi być zatem mądry, a kontakt z teatrem, jako dziedziną sztuki, efektywny. Dziecku należy stworzyć się możliwość nie tylko do zdobycia wiedzy, ale również głębokiego przeżywani a- stającego się swoistym źródłem inspiracji. Z takiego założenia, można sądzić, wyszli twórcy spektaklu "Skarpety i papiloty", którego premiera odbyła się 30 listopada 2013 r. we wrocławskim Teatrze Lalek. I choć rzecz została napisana dla przedszkolaków (na specjalne zamówienie Teatru Lalek), z jej przesłaniem powinni utożsamić się również dorośli.

Autorką sztuki jest Julia Holewińska (obecna podczas premiery), uznana dramatopisarka, laureatka prestiżowej Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej, dwukrotna stypendystka Ministerstwa Kultury, laureatka programu "Młoda Polska". "Skarpety i papiloty" to jej pierwsza sztuka dla dzieci. Debiutu mogą pozazdrościć Holewińskiej uznani już twórcy sztuk dla najmłodszych. Reżyserii spektaklu podjął się Tomasz Man. O  kreatywną scenografię, bez wątpienia kształtującą wyobraźnię małych widzów, zadbała Anetta Piekarska-Man. Scenografka przygotowała również proste, ale interesujące kostiumy. Za ruch sceniczny odpowiadał Jacek Gębura. Całość dopełniła muzyka, którą  starannie opracował Marek Otwinowski.  Twórcom uda się stworzyć dobre przedstawienie dla dzieci, jeśli podczas jego realizacji uwzględnią następujące kryteria: prostotę, dosadność, krótkość, plastyczność i muzyczność. W "Skarpetach i papilotach" nie zabrakło ani jednej cechy, która zapewni mu powodzenie.

Dorośli, którzy kochają teatr, starają się zarazić tą miłością swoje dzieci. Na ogół z pozytywnym skutkiem.  Trudno jednoznacznie stwierdzić, kto kogo przyprowadził na spektakl Mana, w każdym razie na widowni dało zauważyć się całe rodziny, co nie tylko cieszy, ale pozwala również wierzyć, że zainteresowanie tą dziedziną sztuki nie jest wcale takie znikome. Sztukę o zabarwieniu feministycznym widzowie oglądali w wielkim skupieniu. Co jakiś czas publiczność wybuchała głośnym (szczerym!) śmiechem. Chciałoby się zapytać za Gogolem: " Z czego się śmiejecie?". Dlaczego sami z siebie? Odpowiedź na to pytanie można odnaleźć w interesującej fabule.

Twórcy spektaklu w bardzo inteligentny sposób dyskutują ze stereotypową hierarchią w rodzinie, w której to mężczyzna ma prawo osiągać wysokie cele, a kobieta powinna realizować się w prowadzeniu domu. Taką źle rozumianą tradycyjną lisią rodzinę tworzą: rodzice-Tatalis (Tomasz Maśląkowski) i Mamalis (Kamila Chruściel) i dzieci: Natalis-córka (Aleksandra Mazoń) i Bobolis-syn (Radosław Kasiukiewicz). W tym miejscu należy docenić grę aktorską wszystkich obecnych na scenie. Niełatwo grać dla najmłodszych. Zespół aktorski sprostał wymaganiom nawet najbardziej wybrednych odbiorców. Mamalis jest typową gospodynią domową. Wszystko spoczywa na jej głowie: przygotowanie śniadania, wyprawienie do pracy dumnego i utrzymującego ją męża, odprowadzenie dzieci do szkoły, pranie, sprzątanie, gotowanie...i zmaganie się z niezadowoleniem domowników, uważających prowadzenie domu za niezbyt wyczerpujące zajęcie: "Mam dość.  Histerycznych poranków. Mam dość. Potłuczonych dzbanków. Mam dość. Spokoju od święta. Czemu losy świata leżą w moich rękach?!". Pewnego dnia mama organizuje spotkanie, podczas którego oznajmia, że już dłużej nie chce zajmować się jedynie lisią norą. Informuje domowników o powrocie do pracy, co spotyka się dezaprobatą.  Najbardziej zdegustowany jest mąż, który pyta żonę, czym zamierza się zajmować, skoro nic nie umie. W odpowiedzi słyszy: "Tym, co potrafię najlepiej. Będę pomagała szukać innym lisicom skarpet ich męża, aby miały czas zakręcić sobie papiloty". Wcześniej Tatalis zarzucił Mamielis, że choć całe dnie spędza w domu, w ogóle nie dba o swój wygląd. Zasugerował jej również, że nie powinna sprzedawać swoich wypieków, gdyż dwa ostatnie ciasta spaliła...Lisica, na przekór wszystkim, nie zamierza rezygnować z powziętej decyzji. Rano wychodzi z domu, zostawiając karteczkę z informacją: "Jestem w pracy". Role się odwracają...Obowiązki żony musi przejąć mąż: nie potrafi przygotować śniadania, uspokoić dzieci, znaleźć i wyprasować ubrań, wyprawić się do pracy, spakować młodych lisków do szkoły. W konsekwencji prosi o urlop, pozwala dzieciom zostać w domu, zamawia leśną pizzę, którą we troje jedzą przez cały dzień, urządza niebezpieczną wyprawę na łowy, nie potrafi odnaleźć się z synem u lekarza, doprowadza do zgubienia się córki w ciemnym lesie...A co najważniejsze, zapomina o obiedzie dla zmęczonej żony, wracającej późno z pracy. Nie sądził, że prowadzenie domu może być tak czasochłonne i męczące. Porządek w domu przywraca Mamalis. Odbywa się kolejna rodzinna narada. W obecności małych lisków, Tatalis chwali decyzję żony o powrocie do pracy i proponuje sprawiedliwy podział obowiązków...

Spektakl "Skarpety i papiloty" bez wątpienia budzi i rozwija wyobraźnię,  skłania do myślenia, portretuje rodzinę w jej smutkach i radościach. Pomaga małemu widzowi odnaleźć w niej swoje miejsce. Uczy, że wszyscy domownicy mają prawo realizować swoje pasje i marzenia. Podział obowiązków sprawia, że członkowie rodziny mogą więcej czasu poświęcić na wspólną zabawę. W sztuce występuj dialogi zabawne, ale nie głupie- właściwie dopasowane do grupy wiekowej.  Najmłodsi widzowie najbardziej śmiali się z perypetii Tatalisa. Czyżby jego przygody były tożsame z tymi, których doświadczają ich tatusiowie?  Cieszyły ich również niedoskonałości rodzeństwa... Sztuka pokazuje najmłodszym, że domownicy powinni pomagać sobie w każdej sytuacji. Warto rozmawiać z nimi o otaczającej ich rzeczywistości. Bardzo pomocny może okazać się w tej trudnej rozmowie teatr. Choć najważniejszą rolę odgrywają, oczywiście, rodzice.

Grzegorz Ćwiertniewicz
Dziennik Teatralny Wrocław
4 grudnia 2013

Książka tygodnia

Iłła. Opowieść o Kazimierze Iłłakowiczównie
Wydawnictwo Marginesy
Joanna Kuciel-Frydryszak

Trailer tygodnia