Mamo, poczytaj mi Szekspira

"Burza" - reż. Henryk Adamek - Stowarzyszenie Teatralne Tespis w Katowicach

Hans Christian Andersen, Jan Brzechwa, Julian Tuwim i wielu innych dla dzieci i o dzieciach pisało i pisze nieprzerwanie. Nie brakuje nam znakomitej literatury dziecięcej, którą niekiedy wspaniale udaje się zaadaptować na potrzeby teatru, jednak czy do dzieci można mówić tylko w ten sposób? A co, jeśli spróbujemy otworzyć przed najmłodszymi świat największej i najwspanialszej literatury, niekoniecznie tzw. „dziecięcej"? Dlaczego czekać, aż dorosną, jeśli już teraz można zapoznać je chociażby z Panem Williamem Szekspirem? Niemożliwe? Nie dla Stowarzyszenia Teatralnego Tespis.

Szekspir był geniuszem najbardziej uniwersalnym, jaki do tej pory się zjawił. To właśnie dlatego sztuki jego czytać można bez względu na czasy, miejsce, okoliczności – na zawsze pozostają ponadczasowe. Jednocześnie, choć nieczęsto, przeznaczone są dla wszystkich – nie tylko dorosłych. Należy jedynie odpowiednio dobrać tekst i, co chyba najtrudniejsze, dokonać jak najlepszej adaptacji. Najbardziej baśniowa sztuka Szekspira, jaką jest „Burza", wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Tajemnicza wyspa, potężny mag, czarodziejskie duchy i wiele innych elementów mogą zagwarantować dzieciom nie tylko świetną rozrywkę, ale również naukę odróżniania dobra od zła. Największym owocem tej szekspirowskiej komedii jest prawda moralna, którą twórcom spektaklu udaje się przedstawić w sposób niewymuszony, niemal naturalny.

Choć materiał tej komedii wydaje się być idealnym do stworzenia spektaklu dla dzieci, niesie ze sobą wiele trudności. Po pierwsze, wiersz. Nie od dziś wiadomo, że im trudniejszy przekaz, tym większe problemy z koncentracją. Jeśli dzieci na co dzień nie mają do czynienia z tego typu literaturą, tym trudniej zrozumieć im ją na teatralnej scenie. Na szczęście twórcy adaptacji nie zadowolili się półśrodkami i uczciwie podchodząc do sprawy, skoncentrowali się nie tylko na wymowie wiersza, ale przede wszystkim na poprawnym deklamowaniu w sposób, który stanie się zrozumiały dla najmłodszych nawet widzów. Na uznanie zasługuje przede wszystkim mowa duchów, których forma już u Szekspira wyróżnia się szczególnie – mamy tu do czynienia z wierszem swobodnym, uwolnionym od rymowanych zakończeń, z którym bardzo dobrze poradzili sobie Piotr Wiśniewski (Kaliban) i Bartłomiej Błaszczyński (Ariel).

W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć o tym, jak niesamowite wrażenie na dzieciach zrobiły znakomicie odegrane wątki komediowe, w którym prym wiódł przede wszystkim Piotr Wiśniewski w roli odrażającego, krnąbrnego, lecz niezrównanie śmiesznego Kalibana. Sposób, w jaki poruszał się na scenie, ton słów, jakie wypowiadał i ogólna jego fizjonomia nie pozwalały oderwać od niego wzroku nawet na chwilę. Jak tylko pojawiał się na scenie, wiadomo było, że zdarzy się coś, co spowoduje wybuch śmiechu na widowni. Doskonałe partie, w których partnerował mu równie niezrównany Mateusz Znaniecki bez wątpienia stały się hitem tego wieczoru. Jednocześnie twórcom spektaklu z powodzeniem udało się uniknąć zbanalizowania szekspirowskiej sztuki i sprowadzenia jej jedynie do wątków komediowych.

To, co najpiękniejsze w „Burzy" Stowarzyszenia Tespis wydarzało się tak naprawdę pośród publiczności. Już na samym początku, gdy mag Prospero (Jerzy Dziedzic) za pomocą magicznej różdżki, miniatury okrętu i oczywiście niezrównanej pomocy Ariela wywołał tytułową burzę, najmłodsza publiczność była oczarowana. Mnie samej niezwykle trudno było patrzeć na scenę, gdy w rzędzie przede mną siedziały małe dzieci, którym nie tylko oczka zaszkliły się, gdy Prospero smagał wiatrem okręt – nie brakowało prawdziwych łez, a nawet lekkiego przestrachu. Publiczność dziecięca z jednej strony jest niezwykle surowa i wymagająca, z drugiej – nie znajdzie się bardziej szczerej. Dzieci dosłownie przeżywały to, co działo się na scenie – śmiały się, płakały, razem z aktorami współuczestniczyły w świecie stworzonym przez Szekspira. To właśnie ich prawdziwe reakcje pozostają najlepszą oceną tego spektaklu.

Na uwagę zasługuje również scenografia (Wojciech Jankowiak), z jednej strony minimalistyczna, z drugiej niezwykle pobudzająca wyobraźnię. Konstrukcje, na które składały się pręty, podświetlane w razie potrzeby oraz kilka drewnianych (odpowiednio udekorowanych) skrzyń wystarczyło na zbudowanie świata szekspirowskiej komedii. Wrażenie robił również magiczny płaszcz Prospera oraz jego drewniana różdżka i oczywiście wielka księga zaklęć. Znakomitym kostiumem mógł także poszczycić się Kaliban – wyglądem przypominał na wpół człowieka, na wpół odrażającego gada morskiego. Dopełnieniem całości była muzyka skomponowana przez Rafała Smolenia, która, jak pozostałe elementy, również dobrze tworzyła oprawę dla przedstawianych na scenie wydarzeń.

Henryk Adamek, który podjął się niezwykle trudnej roli zarówno reżysera, jak i adaptatora „Burzy" ani na chwilę nie zapomniał do kogo mają być skierowane „Baśnie Pana Szekspira". Z tekstu komedii wybrał to, co w niej najważniejsze oraz to, dzięki czemu najmłodsi widzowie mogli nie tylko poznać, ale i zrozumieć perypetie Prospera, jego córki Mirandy i pozostałych bohaterów. Na ten czarodziejki poemat składają się trzy światy: czyste duchy pośredniczące między ziemią a niebem, ludzie ze swymi ułomnościami i przywarami oraz duchy sił nieczystych. Z tych trzech skrajnie różnych żywiołów powstał wielki dramat, którego niewątpliwy wdzięk zmaterializował się i wybrzmiał w „Burzy" Stowarzyszenia Teatralnego Tespis. Pomysłodawcy tego pionierskiego w skali naszego kraju projektu udowodnili, że wielkość i magię Szekspira docenić mogą nie tylko dorośli, ale też dzieci, które, być może, są najlepszymi krytykami teatralnymi, z jakimi możemy mieć do czynienia. Ich śmiech, wzruszenie, łzy i rozbawienia udowodniły, że Pan Szekspir jest niekwestionowanym autorem uniwersalnym dla każdego człowieka.

Paulina Aleksandra Grubek
Dziennik Teatralny Warszawa
25 października 2014

Książka tygodnia

Sztuka aktorska Aleksandry Śląskiej
Uniwersytet Gdański
Marta Cebera

Trailer tygodnia