Manipulatorzy są wśród nas

"Zbrodnia z premedytacją" - Teatr Polonia w Warszawie

Wojciech Malajkat w "Zbrodni z premedytacją" cały jest z Gombrowicza. Uwodzi widza precyzją w konstrukcji postaci. Tworzy kreację dopracowaną w każdym szczególe, od małego "palica" po najdrobniejsze rozwiązania sceniczne. "Wielki manipulator" - sędzia H., to w wykonaniu Malajkata wredny, złośliwy typ, mały człowieczek, o sadystycznych skłonnościach, który nie może się oprzeć żądzy zła i z premedytacją manipuluje ludźmi i osacza ich.

Opowiadanie Witolda Gombrowicza, pochodzące z jego debiutanckiego tomu, samo w sobie jest dziełem perfekcyjnym. Nie dość, że w skondensowany sposób zapowiada późniejsze, charakterystyczne dla pisarza tropy i problemy (forma, gęba, "palic", parobek), że przesiąknięte jest ulubionymi przez Gombrowicza: absurdem, groteską i parodią, to jeszcze kapitalnie gra z konwencją kryminału, bawi aluzjami do Dostojewskiego i Czechowa, a wszystko to z niezwykłym wyczuciem efektu scenicznego. 

Spektakl Izabelli Cywińskiej w Teatrze Polonia jest tak gombrowiczowski, jak tylko być może. Duch autora "Trans-Atlantyku" i "Ślubu" unosi się nad sceną, a opowieść Gombrowicza o manipulacji, nabiera w kontekście obecnych wydarzeń politycznych, szczególnego sensu. - Zajęłam się tym opowiadaniem, żeby pokazać jak jesteśmy terroryzowani przez różnych domorosłych myślicieli, jak łatwo jest przy pomocy manipulacji, wmówić nam jakąś bzdurę, jak kierując się złą intencją, można doprowadzić do wypaczenia cudzych myśli i uczuć - mówiła Izabella Cywińska, reżyser spektaklu, w wywiadzie dla polskatimes.pl. I o tym właśnie jest ten brawurowo przygotowany spektakl. 

Sędzia śledczy, pan H. (rewelacyjny Wojciecha Malajkat), przyjeżdża do ziemiańskiego dworku pana K. Na miejscu, od pogrążonej w żalu rodziny, dowiaduje się, że gospodarz domu zmarł poprzedniej nocy na atak serca. Wszelkie znaki wskazują, że wersja ta jest zgodna z prawdą. Tylko że pan H., osadzony w formie sędziego śledczego, gdy tylko słyszy słowo "śmierć", zaczyna zachowywać się dość zaskakująco. Węszy morderstwo i nie spocznie, póki tego nie udowodni, zatruwając życie rodzinie zmarłego.

Wojciech Malajkat cały jest w tym spektaklu z Gombrowicza (i Jerzego Grzegorzewskiego, swego wielkiego mistrza, zmarłego w 2005 roku). Od pierwszych scen uwodzi widza precyzją w konstrukcji postaci. Tworzy kreację dopracowaną w każdym szczególe, od małego palca/"palica" po mimikę, gest, najdrobniejsze rozwiązania sceniczne. "Wielki manipulator" - sędzia H., to w wykonaniu Malajkata wredny, złośliwy typ, mały człowieczek, o sadystycznych skłonnościach, który nie może się oprzeć żądzy zła. Z premedytacją osacza rodzinę, na ofiarę wybierając ostatecznie najsłabszego, wrażliwego Adama (Rafał Mohr).

Przerażająca jest konsekwencja z jaką "przygotowuje pieczeń z zająca, nie mając zająca" i wmawia domownikom zbrodnię, której nie było. Pan H., uciekając od narzuconej mu formy żałobnika (oglądanie "zezwłoku" i klęczenie to nie dla niego) popada w formę śledczego. "Palic", dotykający trupa jest niczym sędzia, który bezcześci dom żałoby śledztwem, które ostatecznie stworzyło całkowicie wymyśloną, paranoiczną sytuację, w której roi się od bezpodstawnych oskarżeń. 

Świetna kreacja Wojciecha Malajkata powoduje, że pozostałe role stają się dla niej tłem, choć przecież także zasługują na uznanie. Doskonale "gombrowiczowska" jest Elżbieta Kępińska, czyli pani K., nieco chimeryczna wdowa po zmarłym czy Magda Warzecha jako "rozmemłana" Cecylka, snujące się po dworkowatych zakamarkach domu (ciekawa scenografia Macieja Preyera).

 Parodia kryminału, zabawa z wielką literaturą, komentarz do dyskusji o katastrofie smoleńskiej i coraz bardziej absurdalnych hipotez na jej temat - każdy znajdzie w spektaklu Izabelli Cywińskiej coś dla siebie. Warto tylko pamiętać, że ta absurdalno-groteskowa opowieść Gombrowicza, zrodziła się jednak z wnikliwej obserwacji człowieka i świata.

Lidia Raś
Polska
23 czerwca 2012

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia

Maskarada – Międzynaro...